JACEK CZAPUTOWICZ, dyrektor Krajowej Szkoły Administracji Publicznej, o pracy dla urzędników - Absolwenci Krajowej Szkoły Administracji Publicznej nie mają problemu ze znalezieniem pracy. Na przykład w tym roku ich zatrudnieniem bardzo zainteresowane było Ministerstwo Finansów.
Publikacja: 14 kwietnia 2010, 03:00 Aktualizacja: 14 kwietnia 2010, 13:31
ROZMOWA
JOLANTA GÓRA-OJCZYK
Czy urzędy chętnie zatrudniają absolwentów KSAP?
JACEK CZAPUTOWICZ
Jeszcze kilka lat temu nie, ale teraz sytuacja diametralnie się zmieniła. Dyrektorzy generalni przekonali się, że KSAP wypuszcza dobrze wykształconych, władających biegle językiem angielskim pracowników.
Kto chce zatrudniać?
W tym roku najwięcej, bo 11, ofert wpłynęło z Ministerstwa Finansów. Mało propozycji otrzymaliśmy z Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Myślę, że wpływ na to ma połączenie MSZ z Urzędem Komitetu Integracji Europejskiej.
Czy każde studia gwarantują znalezienie atrakcyjnej pracy w urzędzie?
Najbardziej rozchwytywani są prawnicy i ekonomiści. Nieco mniej ofert jest dla absolwentów politologii i stosunków międzynarodowych, mimo że bardzo dobrze znają się na sprawach unijnych. Urzędy twierdzą, że niektóre stanowiska wymagają wykształcenia prawniczego i politolog się nie sprawdzi. To nie zawsze jest uzasadnione.
Na jakie wynagrodzenie może liczyć absolwent KSAP?
Nasi słuchacze najczęściej są angażowani na stanowiskach specjalisty i głównego specjalisty z wynagrodzeniem ok. 3,6 tys. brutto. Po mianowaniu na urzędnika otrzymują jeszcze dodatek służby cywilnej – 880 zł. Jak na pierwszą pracę to atrakcyjna płaca. Wydaje się, że sektor prywatny nie oferuje takiej pensji na początku kariery.
Trzeba też pamiętać, że przez 18 miesięcy nauki słuchacze otrzymują miesięcznie ponad 2 tys. zł stypendium z budżetu. Czy taka inwestycja nam, podatnikom, się opłaca?
Naszym zadaniem jest kształcenie kandydatów na wyższe stanowiska w służbie cywilnej. Nasi absolwenci szybko awansują. Wśród nich jest wielu dyrektorów generalnych, m.in. w MS, MEN, MZ dyrektorów departamentów, naczelników wydziału. To jest typowa kariera. Państwo podobnie jak międzynarodowe firmy inwestuje więc w rozwój przyszłych menedżerów. To dobra inwestycja.
Czy śledzą państwo losy absolwentów?
Nie prowadzimy statystyk, ale wielu naszych byłych słuchaczy to osoby znane i rozpoznawalne. Niektórzy zrobili karierę polityczną, np. Elżbieta Bieńkowska jest ministrem rozwoju regionalnego, a Mariusz Błaszczak posłem. Wielu też zostało ambasadorami. Robert Kupiecki jest ambasadorem RP w Waszyngtonie, Jan Pastwa, były szef służby cywilnej, ambasadorem RP w Pradze. Część osób znajduje też pracę w unijnych instytucjach. Agnieszka Kaźmierczak została dyrektorem ds. horyzontalnych i audytu. Te osoby są wizytówką naszej szkoły.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: No name z IP: 195.187.86.* (2010-04-14 12:31)
Posłów wybiera się w wolnych wyborach i tu wykształcenie nie ma znaczenia,
ministrowie i ambasadorowie mianowani są w skutek poliytycznej decyzji i tu też fakt, że ktoś skończył KSAP nie ma większego znaczenia.
2: Anna z IP: 82.177.9.* (2010-04-14 13:16)
Zmarły Władysław Stasiak, minister w Kancelarii Prezydenta, był absolwentem KSAP, z 1993 r., a więc pierwsza promocja. Spośrod absolwentów miał on więc najwyższe stanowisko. Warto o tym pamiętać, a już na pewno powinien o tym wiedzieć (i powienien powiedzieć) dyrektor KSAP-u.
3: znawca z IP: 83.21.203.* (2010-04-14 21:26)
Ha HA znałem absolwentów i ,,znają język angielski biegle ale w formie podstawowej, kiedy byliśmy w Londynie nie potrafili odpowiedzieć na proste zadane im pytania. Więc proszę o rzetelne i prawdziwe infor.

Urzędnicy KPRM zaangażowani w organizację przewodnictwa w UE dostali nagrody. Zdaniem ekspertów powinni otrzymać wynagrodzenie za nadgodziny. Tego jednak nie przewiduje prawo.