• W Komisji Trójstronnej trwają prace nad zmianami w kodeksie pracy. Wiadomo, że część przedstawionych przez rząd propozycji nie uzyska poparcia. Pracodawcy opowiadali się np. za uzależnieniem wymiaru urlopu wypoczynkowego tylko od okresu pracy u danego pracodawcy. Czy taka regulacja znajdzie się w rządowym projekcie zmian kodeksu pracy?

- Obowiązujące w tej sprawie przepisy sięgają 1922 roku. Wtedy ustawowo zróżnicowano czas trwania urlopów pracowników fizycznych i umysłowych. Kiedy w 1969 roku znoszono to kryterium, wliczono do stażu pracy czas nauki, zapewniając w ten sposób osobom o wyższym wykształceniu dłuższy urlop. Kodeks pracy zachował do dziś to rozwiązanie. Na pewno nie chcemy kosztem równania w dół odejść od uzależniania wymiaru urlopu wypoczynkowego od wykształcenia i ograniczyć go wyłącznie do stażu pracy u danego pracodawcy. Są jednak inne pilne zmiany w prawie pracy, których wprowadzenie będzie sprzyjać zarówno pracownikom, jak i pracodawcom oraz zwiększać elastyczność kodeksu.

• Na przykład likwidacja urlopu na żądanie?

- Nie chcemy likwidować ani ograniczać tego prawa tylko do wybranych grup zawodowych. Zdarza się, że pracodawcy znajdują się pod presją grupy osób, które w tym samym czasie biorą urlop na żądanie, co poważnie zakłóca pracę w firmie. Nie można jednak wprowadzać przepisów, które jednym pracownikom pozwolą korzystać z takiego urlopu, a innym nie. Fakt nadużywania urlopu na żądanie przez nielicznych nie powinien skutkować odebraniem tego prawa wszystkim. Rozważając zmiany w prawie pracy, musimy pamiętać o patologiach, ale nie robić z nich założenia. Kodeks powinien być przyjazny, elastyczny i uszyty na miarę współczesnego rynku pracy, aby pracownicy i pracodawcy czuli się z nim dobrze.

• Czy w takim razie brana jest pod uwagę inna opcja, zgodnie z którą pracownicy mogliby jednorazowo korzystać wyłącznie z jednego dnia urlopu na żądanie?

- Takie rozwiązanie będzie zdecydowanie rozsądniejsze, wyważone i na pewno nie ograniczy praw pracowników, a przy tym ograniczy niespodziewane zakłócenia w organizacji pracy przedsiębiorcy. Nie sądzę, że całkowicie wyeliminuje nadużycia, ale może je ograniczyć. Spotkałem się też z poglądem, że wykorzystywane urlopy na żądanie w celu zastrajkowania nie są przecież najgorszym z możliwych scenariuszy protestu. Warto o tym pamiętać w zapale znoszenia urlopu na żądanie.

• A czy rząd zamierza zlikwidować obowiązek przywrócenia do pracy zwolnionych niezgodnie z prawem pracowników?

- Zarówno przepisy krajowe, jak i unijne wskazują, że instytucja przywrócenia do pracy w przypadku sporu przed sądem przegranego przez pracodawcę musi obowiązywać na pewno w odniesieniu do pracowników chronionych, a więc np. kobiet w ciąży czy związkowców. A łącznie kilkadziesiąt grup pracowników jest chronionych. Chcielibyśmy - po konsultacjach z Państwową Inspekcją Pracy oraz z pracodawcami i pracobiorcami - aby w przypadku pozostałych pracowników można było odstąpić od instytucji przywrócenia. Wiadomo, że nawet jeśli sądy pracy przywracają zwolnionych pracowników do pracy, to rzadko są to powroty skuteczne. Albo strony rozstają się ugodowo, rozwiązując umowę, albo, co gorsza, spór i eskalacja napięć trwa nadal. Dlatego uważamy za rozsądne zniesienie instytucji przywrócenia do pracy niechronionego w sposób szczególny pracownika w zamian za wyższe odszkodowanie za bezprawne zwolnienie. Wzrośnie ono do minimum sześciomiesięcznego wynagrodzenia. Obecnie przywrócony pracownik może otrzymać maksymalnie trzymiesięczną pensję. Sąd pracy, do którego zostanie skierowana sprawa, będzie też mógł zasądzać wyższe niż sześciomiesięczne odszkodowanie.

• Czy zostanie ograniczona liczba pracowników chronionych przed zwolnieniem z pracy?

- Nie. Zmiany w prawie pracy nie mogą naruszać zakresu szczególnej ochrony stosunku pracy wynikającej z prawa unijnego i konwencji Międzynarodowej Organizacji Pracy. Chodzi między innymi o kobiety w ciąży, ale też działaczy związkowych. Tego będziemy się trzymać.

• Planowane jest odejście od obowiązującej zasady, że związki zawodowe mają opiniować zwolnienia z pracy?

- Jesteśmy skłonni wprowadzić do kodeksu pracy regulacje, zgodnie z którymi pracodawca nie będzie musiał zapoznawać się z opinią związku zawodowego przed wręczeniem wypowiedzenia. Opinia związku byłaby nadal wymagana, ale ważna byłaby zarówno uzyskana przed, jak i po wręczeniu wypowiedzenia. Ograniczyłoby to sytuacje, kiedy po poinformowaniu związków o zamiarze wypowiedzenia umowy zainteresowany pracownik staje się dla pracodawcy nieuchwytny. Pracodawca mógłby oczywiście odstąpić od zamiaru wypowiedzenia po zapoznaniu się z argumentacją związków zawodowych. Opinia taka nadal byłaby argumentem branym pod uwagę w sądzie pracy rozstrzygającym, czy pracodawca, zwalniając danego pracownika, nie naruszył prawa.

• A czy w rządowym projekcie nowelizacji k.p. znajdzie się przepis, zgodnie z którym ograniczony zostanie czas, na jaki pracodawca może zawierać z danym pracownikiem umowę na czas określony?

- Organizacje związkowe opowiadają się za ograniczeniem możliwości zawierania takich umów na czas nie dłuższy niż 18 miesięcy. Nie jestem jednak przekonany, czy nadmiar regulacji nie będzie prowadził do odwrotnego od zamierzonego efektu. Zdarzają się nadużycia, na przykład pracodawca zawiera umowę czasową nawet na kilkanaście lat, ale coraz bogatsze orzecznictwo sądów powinno tworzyć przejrzystą wykładnię prawa, przeciwdziałając tym patologiom. Jesteśmy otwarci na argumenty, które padają podczas posiedzeń zespołu prawa pracy KT, ale skłaniamy się do tworzenia mechanizmów promowania umów na czas nieokreślony, a nie zwiększania administracyjnej presji do ich zawierania. Niedawno doszliśmy w UE do porozumienia w sprawie dyrektywy o czasie pracy. Jeśli zostanie ona uchwalona w przyjętej treści, zachowana będzie klauzula opt-out dopuszczająca, za zgodą pracownika, wydłużenie tygodniowego czasu pracy. Rozważymy wówczas, czy nie należałoby dopuścić tej klauzuli wyłącznie w stosunku do pracowników zatrudnionych na podstawie umowy na czas nieokreślony. Chcemy tworzyć elastyczne ramy dla porozumień między pracodawcą i pracownikiem, a nie ograniczać roli partnerów społecznych i stron stosunku pracy.

• Czy zamierzacie państwo skrócić okres ochrony przed zwolnieniem pracowników w wieku przedemerytalnym?

- Część pracodawców przed rozpoczęciem tak długiego okresu ochronnego zwalnia z pracy starszych pracowników. Lepiej powrócić do obowiązującego przed 2002 rokiem przepisu, zgodnie z którym taka ochrona należała się wspomnianym pracownikom przez okres dwóch lat, i skoncentrować się na rozwiązaniach zachęcających do dłuższego pozostawania pracowników na rynku pracy.

RADOSŁAW MLECZKO

podsekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej, odpowiedzialny m.in. za kodeks pracy. Absolwent m.in. Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego i Georgetown University. Przed objęciem funkcji wiceministra był zastępcą dyrektora Muzeum Narodowego.