• Dlaczego zdecydował się pan na wprowadzenie systemu dwuzmianowego?

- Kiedy objąłem stanowisko prezesa, stwierdziłem, że system informatyczny ARiMR jest przeciążony. Powodowało to spowalnianie pracy urzędników, przez co byli oni mniej wydajni. Agencja nie miała możliwości finansowych, aby rozbudować system informatyczny. Koszt jego modernizacji szacowano na 800 mln zł. Jedynym wyjściem było wprowadzenie systemu dwuzmianowego.

• Czy zmiany godzin pracy były wcześniej konsultowane?

- Decyzję tę konsultowałem z Ministerstwem Rolnictwa. Wdrożenie tego systemu było też opiniowane pod względem formalnoprawnym. Prawnicy stwierdzili, że nie ma żadnych przeszkód, aby taki system wdrożyć. Natomiast na początku sceptycznie nastawieni do tego pomysłu byli pracownicy. Obecnie nie musimy już nikogo przekonywać. Jest to dobre rozwiązanie np. dla kobiet, które mają małe dzieci i mogą przychodzić do pracy po południu. Zresztą system ten jest dobrowolny, nie ma przymusu pracy w systemie dwuzmianowym. Zgodę na taką pracę pracownik wyraża w formie oświadczenia.

• W jakich godzinach pracuje Agencja?

- To jest bardzo różnie. Zależy to od specyfiki poszczególnych biur. Niektóre z nich zaczynają pracę od 6.00 lub 8.00 i pracują nawet do 22.00. W Agencji mamy pracę sezonową polegającą na przyjmowaniu wniosków, sprawdzaniu ich i wypłacaniu środków beneficjentom. Przykładowo w grudniu udało nam się dokonywać około 50 tys. przelewów dziennie. Nie można byłoby ich zrealizować, gdyby nie system dwuzmianowy. Tak samo praca wygląda przy naborze wniosków. W okresie największego nasilenia prac na drugiej zmianie pracuje około 30 proc. urzędników z wszystkich urzędów. Mniej korzystamy z systemu dwuzmianowego, gdy w Agencji nie ma tak dużo pracy. Wówczas na drugiej zmianie pracuje tylko około 6 proc. wszystkich pracowników.

• Czy kadra kierownicza też pracuje na drugiej zmianie?

- Oczywiście. Zawsze jest obecny dyrektor, kierownik lub ich zastępca. Bez nadzoru kierownictwa byłby paraliż decyzyjny. My jednak nie musimy pilnować pracownika, aby dobrze pracował. Mamy podgląd w systemie i widzimy, z jaką efektywnością on pracuje.

• Czy dostrzega pan jakieś wady pracy dwuzmianowej?

- Tak. Na przykład pracownik, który kończy pracę, musi ją przekazać przychodzącemu. Dlatego niektórzy pracownicy skarżą się, że muszą zostać dłużej w pracy. Rekompensują sobie to tak, że w następnym dniu przychodzą do pracy później.

• Rozumiem, że rolnik, który przyjdzie do oddziału lub biura w trakcie drugiej zmiany, zostanie przyjęty?

- Tak. Prosiłem dyrektorów i kierowników, aby byli elastyczni. Generalna zasada była taka, że rolnik może przyjść do nas między 8.15 a 16.15, ale jeśli przyjdzie np. o 17.00, to też zostanie przyjęty. Nie mogę powiedzieć, że jest tak w całym kraju. To kierownik decyduje, czy może go przyjąć po godzinach.

• Czy Agencja planuje jeszcze jakieś zmiany związane z czasem pracy?

- Obecnie zamierzamy wprowadzić dla rolników tzw. zielone soboty. Oznacza to, że raz w miesiącu, najprawdopodobniej w pierwszą sobotę miesiąca, rolnik będzie miał możliwość przyjść na konsultację od 8.15 do 16.15. Pracownicy będą mogli więcej czasu poświęcić na rozwiązanie jego problemów. Na początku takie soboty zostaną wprowadzone w oddziałach regionalnych, a jeśli się to sprawdzi, to takie dni zostaną ustalone też w biurach powiatowych.

• Jakie urzędy mogłyby wprowadzić system pracy dwuzmianowej?

- Na Zachodzie w administracji państwowej funkcjonuje system dwuzmianowy. Myślę, że w ciągu kilku lat z naszych rozwiązań skorzystają inne urzędy państwowe w Polsce. System dwuzmianowy powinien na pewno być wprowadzony w samorządach. To, że gminy pracują w wybranych dniach dłużej o dwie godziny, to za mało. W przypadku wprowadzenia drugiej zmiany osoby pracujące nie musiałyby brać dnia wolnego, aby załatwić swoje sprawy w urzędzie.

• Dariusz Wojtasik

absolwent Akademii Rolniczej w Szczecinie. Prezesem ARiMR został w styczniu 2008 r. Wcześniej był zastępcą prezesa ARiMR. W 2007 r. pracował w Mazowieckiej Jednostce Wdrażania Programów Unijnych