- Tacy ludzie to są zwykle tzw. renesansowe dusze. Pozyskując takiego pracownika, pracodawca może być pewny, że dobrze zainwestował, ale krótkoterminowo. Ludzie ci mają bowiem wszechstronne zainteresowania, lubią podejmować nowe, nawet bardzo ryzykowne wyzwania, mierzyć się z problemami, zdobywać wiedzę, ale, gdy osiągną już zamierzony cel, szybko się sukcesem nudzą. Bardziej od awansów interesuje ich osobisty rozwój, poczucie wzrastania. Zatrudniając taką osobę, pracodawca musi liczyć się z tym, że po wykonaniu swojego zadania odejdzie z firmy.

• Czy jest sposób na to, aby zatrzymać takich pracowników w firmie na dłużej?

- Zwykle ludzie ci nie są zainteresowani awansami, wysokimi stanowiskami, nie ulegają też pokusie pieniędzy. Środki finansowe potrzebne są im zwykle do realizacji celów i marzeń. Skutecznym sposobem na zatrzymanie renesansowych pracowników jest zintegrowanie ich z firmą poprzez wytyczanie im ambitnych celów, a następnie pomoc w ich realizacji.

Osoby te będą bardziej przywiązane do firmy także wówczas, gdy przekonają się, że mogą w niej liczyć na zrozumienie dla swoich pasji. Dzielić z innymi swoje zainteresowania sportowe czy podróżnicze.

• Wynika z tego, że ludzie ci są wierni jedynie swoim pasjom, a nie firmom, w których pracują. Jakie gwarancje ma pracodawca, że taki pracownik będzie wobec niego lojalny?

- Kiedy w organizacji dzieje się źle, pierwsi za burtę wypadają przeciętniacy, pracownicy bez pasji i szerokich kontaktów ze światem zewnętrznym. Renesansowi pracownicy nauczeni są radzić sobie z każdym problemem.

Trudno ich wystraszyć kryzysem czy widmem bankructwa. Fakt, że ludzie ci często zmieniają charakter wykonywanej pracy i miejsce, daje im doświadczenie i przewagę nad tymi, którzy pracują w jednym miejscu na tym samym stanowisku po 10-15 lat i się nie rozwijają.