Zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego, kto uzyskał korzyść bez podstawy prawnej, jest zobowiązany do jej zwrotu. Jest to tzw. bezpodstawne wzbogacenie (art. 405 i nast. k.c.). Obowiązek oddania nienależnej korzyści nie występuje jednak, gdy ten, kto się wzbogacił, zużył lub utracił to, co bezpodstawnie otrzymał, chyba że powinien był liczyć się z obowiązkiem zwrotu. Czy ta ogólna zasada ma również zastosowanie w stosunkach pracy?

Nawet w firmach, w których wynagrodzeniami zajmują się wyspecjalizowane służby, może dojść do niedopatrzeń w tym zakresie. Bywa, że pracownikowi omyłkowo zostaje wypłacone wynagrodzenie w zawyżonej wysokości. Może to nastąpić na skutek błędnej interpretacji zapisów umowy lub regulaminu wynagradzania, wprowadzenia niewłaściwych danych przy obliczaniu prowizji czy poprzez zwykły błąd w obliczeniach. Okazuje się, że jeżeli pracownikowi dana kwota tytułem wynagrodzenia została już wypłacona, to pracodawca może nie być w stanie wyegzekwować jej zwrotu. Zgodnie z najnowszym orzecznictwem Sądu Najwyższego, jeżeli wypłata nienależnego wynagrodzenia nastąpiła na skutek błędu księgowości lub systemu komputerowego, to nie można od pracownika domagać się zwrotu tej kwoty. Zdaniem sądu w takiej sytuacji pracodawca nie może podwładnemu zarzucić bezpodstawnego wzbogacenia (wyrok Sądu Najwyższego z 8 czerwca 2011 r., I PK 31/10, M.P.Pr. 2010/9/450).

Zasada wyrażona w powyższym orzeczeniu nie powinna jednak mieć zastosowania w każdej sytuacji zawyżonej wypłaty, np. gdy dochodzi do niej nie na skutek omyłki po stronie pracodawcy, lecz gdy to sam pracownik wywołał błąd. Uzasadnione jest wtedy domaganie się zwrotu nienależnie wypłaconej kwoty, gdyż do bezpodstawnego wzbogacenia doszło, a pracownik powinien był się liczyć z obowiązkiem zwrotu tego, co bezpodstawnie otrzymał.

Szczegółowe omówienie cytowanego wyroku SN dziś w Tygodniku Kadrowym dostępnym dla prenumeratorów.