Jeśli strony zawarły umowę o pracę na czas określony i okres ten upłynął, umowa ta uległa rozwiązaniu. Jeżeli jednak pracownik nadal świadczy pracę, a pracodawca tę pracę przyjmuje i akceptuje (chociażby w sposób dorozumiany) fakt, iż praca jest na jego rzecz wykonywana, wówczas co do zasady można przyjąć, iż doszło do nawiązania nowej umowy o pracę.

Umowę o pracę zawiera się na piśmie, ale nawet jeśli nie została ona zawarta z zachowaniem formy pisemnej, jest ważna. Pracodawca powinien jednak, najpóźniej w dniu rozpoczęcia pracy przez pracownika, potwierdzić mu na piśmie warunki umowy zawartej w formie ustnej lub dorozumianej. Za niewykonanie tego obowiązku grozi grzywna od tysiąca do 30 tys. zł.

W razie kontynuacji zatrudnienia bez zawarcia umowy na piśmie, na pracodawcy spoczywa także ryzyko ewentualnego sporu z pracownikiem co do rodzaju umowy, jaka została faktycznie zawarta. Nie ma bowiem podstaw, żeby przyjąć bez dodatkowej analizy sytuacji i woli stron, że umowa zawarta w sposób dorozumiany stanowi przedłużenie umowy wcześniejszej lub że jest umową na czas określony. Pracownik może twierdzić np., iż w sposób dorozumiany zawarta z nim została umowa o pracę na czas nieokreślony, pracodawca bowiem nie wskazał mu, że kolejna umowa będzie także umową terminową. Ocena zasadności takiego twierdzenia zależeć będzie od całokształtu okoliczności towarzyszących wykonywaniu pracy przez pracownika po upływie okresu, na jaki zawarta została pierwsza umowa. Ocenie podlegać będzie także wola stron, oceniana przez analizę słów, zachowań, treści korespondencji elektronicznej czy zeznań świadków. Za przyjęciem niekorzystnej dla pracodawcy interpretacji, iż zawarta została umowa na czas nieokreślony, może np. przemawiać to, że w firmie istnieje praktyka, iż po zakończeniu pierwszej umowy na czas określony pracodawca oferuje umowę na czas nieokreślony.

Jak widać dopuszczenie do sytuacji, w której warunki zatrudnienia pracownika świadczącego pracę nie zostały precyzyjnie określone, wiąże się z poważnym ryzykiem pracodawcy.