statystyki

Choroba zawodowa nie zawsze uprawnia do odszkodowania

autor: Artur Radwan09.12.2008, 11:02; Aktualizacja: 09.12.2008, 11:03
  • Wyślij
  • Drukuj

Orzeczenie inspektora sanitarnego, który stwierdzi, że pracownik zapadł na chorobę zawodową, nie jest wiążące dla sądu przy ustalaniu prawa do odszkodowania.





ORZECZENIE

Pracownik był zatrudniony w latach 1968-1989 w Przedsiębiorstwie Spedycyjno-Transportowym Przemysłu Węglowego T. w B., a następnie w latach 1989-1996 w Przedsiębiorstwie Spedycyjno-Transportowym Przemysłu Węglowego T. w Z. W każdym z nich pracował jako kierowca samochodów ciężarowych i osobowych. Po zakończeniu pracy zaczął ubiegać się o stwierdzenie u niego choroby zawodowej słuchu. W styczniu 2003 r. decyzję w tej sprawie wydał wojewódzki inspektor sanitarny (WIS), który stwierdził u niego taką chorobę. Kierowca wniósł więc pozew do sądu I instancji przeciw firmie, w której był ostatnio zatrudniony. Domagał się zasądzenia kwoty 15 tys. zł z tytułu zadośćuczynienia z powodu narażenia go na działanie nadmiernego hałasu.

Sąd ustalił, że pracownik utrzymuje się z renty wypłacanej przez ZUS i otrzymał też jednorazowe odszkodowanie wynoszące 12 tys. zł. Wskazał też, że w latach 70. pracownicy przedsiębiorstwa, w którym pracował, prowadzili samochody starego typu, stąd hałas, na jaki byli wówczas narażeni, był rzeczywiście duży.

Sytuacja ta zmieniła się w latach 90., kiedy zaczęli prowadzić samochody nowszego typu. Na zwiększony hałas pracownik był więc narażony do 1992 roku. Sąd uznał, że problemy ze słuchem pojawiły się u niego dopiero po nabyciu przez niego prawa do świadczenia z ZUS.

Ponadto biegli sądowi stwierdzili, że pracownik pracował od 1989 do 1996 roku w warunkach narażenia na hałas w stopniu nieprzekraczającym 85 dB, stąd nie istniały przesłanki do przyjęcia, że przyczynę jego niedosłuchu stanowiły panujące wtedy warunki pracy. Sąd oddalił więc żądanie pracownika, bo uznał, że brak jest podstaw do uznania, że choroba zawodowa powstała na skutek jego zatrudnienia w pozwanej firmie.

Od tego wyroku pracownik wniósł apelację. Sąd II instancji wskazał, że decyzja WIS o chorobie zawodowej nie przesądza o odpowiedzialności firmy. Argumentował, że wobec braku związku przyczynowego między warunkami pracy u pozwanego a szkodą w postaci ubytku słuchu nie ma podstaw do zasądzenia zadośćuczynienia. Pracownik nie zgodził się z tą argumentacją i wniósł skargę kasacyjną.

Sąd Najwyższy uznał, że orzeczenie inspektora sanitarnego, który stwierdził chorobę zawodową, nie ma charakteru wiążącego w postępowaniu sądowym dotyczącym cywilnoprawnej odpowiedzialności odszkodowawczej firmy za chorobę zawodową pracownika.

Orzeczenie, zdaniem SN, jest tylko jednym z dowodów w sprawie i podlega ocenie na takich samych zasadach jak inne dowody, na przykład dowód z opinii biegłego. Argumentował, że stwierdzenie choroby zawodowej nie jest równoznaczne z prawem do renty lub do zadośćuczynienia. SN oddalił więc skargę kasacyjną pracownika.

Sygn. akt I PK 295/07




  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:GP

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Komentarze: 1

  • 1: kiedy zlikwidują to bagno z IP: 94.40.21.* (2012-03-10 14:24)

    Dokąd inspektorzy sanitarni i orzecznicy instytutów medycyny pracy będą bezkarni w wydawaniu decyzji bądź o stwierdzeniu choroby zawodowej lub nie ,będą oszukiwać z premedytacją,chyba tylko w Polsce nad nimi nie stoi nikt oprócz pana Boga ale On rozstrzyga dopiero po śmierci.Bo skarga do sadu administracyjnego to fikcja ,ten sąd niema prawa podważyć opinii orzecznika wiec pacjent stoi od początku na straconej pozycji ,dlatego w chorobach słuchu tak drastycznie spadła ilość pozytywnych dla pacjentów decyzji.Po badaniach w instytutach opinię powinien wydawać niezależny biegły nie związany z instytutem.

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie