Ubezpieczony w 1979 i 1983 roku uległ wypadkom przy pracy, doznając urazu twarzoczaszki. Do 1990 roku pobierał rentę. Potem podjął jednak zatrudnienie. W 2008 roku złożył do ZUS wniosek o przyznanie mu renty dlatego, że nie mógł dalej pracować, bo wciąż odczuwał urazy spowodowane wypadkami. ZUS odmówił jej przyznania. Od jego decyzji ubezpieczony odwołał się do sądu okręgowego pracy i ubezpieczeń społecznych. Ten przyznał ubezpieczonemu rentę.

Organ rentowy zaskarżył ten wyrok. Przed sądem II instancji wygrał, bo ten odrzucił opinię neurologa. Uznał za wiarygodne opinie neurochirurga i chirurga ortopedy, którzy uznali, że ubezpieczony nie jest niezdolny do pracy w związku z wypadkami przy pracy z 1979 roku (uraz okolicy oka prawego) i z 1983 roku (uraz przeciążeniowy kręgosłupa). Zdaniem biegłych następstwa tych wypadków należy uznać za mało istotne. Zatem sąd II instancji uznał, że wnioskodawca nie jest osobą niezdolną do pracy w związku z wypadkami przy pracy. Nie spełnia on więc przesłanek, od których zależy uzyskanie prawa do świadczenia rentowego w związku z wypadkiem przy pracy.

Wyrok sądu apelacyjnego ubezpieczony zaskarżył skargą kasacyjną do Sądu Najwyższego. Zdaniem skarżącego nie wyjaśniono w nim, dlaczego odrzucona została opinia neurologa, a uznana ta sporządzona przez neurochirurga i chirurga ortopedę.

Sąd Najwyższy oddalił jednak skargę, co oznacza, że wnioskodawca nie otrzyma renty. Jego zdaniem sąd apelacyjny wyjaśnił, dlaczego odrzucił opinię neurologa. Uznał, że ograniczała się ona do sformułowania ogólnego wniosku o dalszym odczuwaniu przez pracownika skutków doznanych wypadków przy pracy. Żeby wyjaśnić wątpliwości, sąd apelacyjny zażądał dwóch pisemnych opinii od biegłych lekarzy na podstawie art. 286 kodeksu postępowania cywilnego. Mógł na podstawie tego przepisu wysłuchać neurologa, ale nie był do tego zobowiązany. Zamiast ustnych wyjaśnień neurologa zgodnie z prawem przyjął pisemne opinie neurochirurga i chirurga ortopedy.

SYGN. AKT I UK 252/10