zaloguj się do e-DGP
statystyki

Król: Obywatelu! Administracja jest przeciwko tobie

skomentuj

Słyszymy obietnice uproszczeń wielu postępowań administracyjnych i w niektórych dziedzinach rzeczywiście ma to miejsce. W innych jednak następuje pogorszenie, a w czołówce jest ZUS.

Publikacja: 14 grudnia 2011, 06:00 Aktualizacja: 14 grudnia 2011, 08:13

 Zatrudniamy na pół etatu panią do pomocy w domu i ogrodzie. Co miesiąc trzeba wypełnić łącznie cztery strony druków z licznymi cyframi oraz wysłać do ZUS, a co dwa miesiące uprzejme panie z tej instytucji telefonują, że coś zostało zrobione nie tak. Rozumiem wściekłość przedsiębiorców, którzy zatrudniają kilkunastu czy kilkudziesięciu ludzi. A czy nie można by tak: nie wypełniam nic, dopóki nie nastąpiła czy to zmiana uposażenia, czy to zmiana pracownika, a ZUS mi ufa, że jak nic nie piszę, to znaczy, że wszystko jest, jak było? Widać – nie można.

Żona musiała pójść do przychodni przyszpitalnej (w gminnej nas znają i nie pytają o ubezpieczenie), a że jest ubezpieczona przeze mnie, więc okazała podstemplowaną odpowiednią książeczkę. Pani w rejestracji zgodziła się ją przyjąć, ale zwróciła uwagę, że książeczka jest nieważna. Dlaczego – pytamy? Bo została podstemplowana przez zakład pracy dwa miesiące temu. Przecież wystarczy co trzy miesiące, mówimy. Nie – odpowiada pani ze współczującym uśmiechem i z pełnym zrozumieniem idiotyzmu – od roku trzeba podbijać co miesiąc.

Po co stemplować co miesiąc książeczkę zdrowia? Po co wciąż wysyłać formularze do ZUS, gdy zatrudnia się pracownika? To kosztowna i niepotrzebna nieufność

Była pani minister Fedak wprowadziła zakaz łączenia pracy i emerytury dla tych, którzy mieli ten przywilej przez dwa lata. Oznajmiła, jakie to będą oszczędności. A tu czytam, że około 60 proc. ludzi zwolniło się i zatrudniło następnego dnia, zaś pani minister zapomniała, że zwalniającym się należy się odprawa w wysokości trzech pełnych pensji, co kosztowało budżet (bo to dotyczyło przede wszystkim budżetówki) więcej niż cała oszczędność, zaś ludziom popsuło krew, bo jeżeli nie było to nawet pozbawienie praw nabytych, tylko pewnego przywileju, to jednak liczyli na te pieniądze, brali kredyty. A ponadto za moment będziemy przedłużać wiek emerytalny, więc cała ta operacja szła w przeciwną stronę.

I gdzie tu jest słusznie popierana przez rząd zasada zaufania do obywatela oraz gdzie chociaż odrobina kalkulacji kosztów? Na czym polega ta niemożność, na czym polegają te pomysły, które zapewne zostaną jakoś złagodzone, że na przykład lekarz będzie odpowiadał za udzielenie refundowanej recepty osobie nieuprawnionej. Ilu jest tych nieuprawnionych w Polsce? Jeden, a może dwa procent. I po to cała gigantyczna operacja, potem słusznie napastliwe teksty publicystyczne, a potem wycofywanie się chyłkiem i częściowe.

Otóż wciąż działa w Polsce tylekroć potępiana zasada myślenia, że jeżeli jest złodziej, to znaczy, że potencjalnie wszyscy mogą być złodziejami, czyli trzeba wprowadzić takie ograniczenia, żeby nikt nie mógł ukraść. Duże supermarkety, które są prywatne, już dawno uznały, że nie będą wydawały zbyt wielkich pieniędzy na walkę z nieuniknionymi złodziejaszkami obu płci, bo to się nie opłaci. Co taki złodziej ukradnie: marchewkę i gumę do żucia – nie warto angażować wielu kamer, licznej ochrony i specjalnych detektywów. A ponadto nawet jak się przyłapie złodzieja, to trzeba będzie stracić mnóstwo czasu na rozmowy z policją, która też się nie rwie do prześladowania obywatela, który ukradł towaru za trzydzieści złotych.

A zatem wszystko opiera się na zdolności przewidywania, która wymaga elementarnej inteligencji. Nie winię zastępów urzędników, którzy muszą wykonywać polecenia. Natomiast najgorszy w Polsce jest średni aparat państwowy, który zresztą – teoretycznie słusznie – zmienia się bardzo rzadko, jak można ocenić po znanych mi ministerstwach. Ministrowie mogą być błyskotliwi, ale oni nie liczą drobnych kosztów, z których urastają miliardy. Nie są też w stanie skontrolować ludzi na poziomie wicedyrektora departamentu, bo by nic innego nie robili, tylko kontrolowali. Jedyne rozwiązanie to kompetentna służba cywilna, ale w Polsce to idzie niesłychanie opornie.

Komentarze: 17

  • 1: Riko UK z IP: 77.253.53.* (2011-12-14 09:18)

    Jesteśmy pod okupacją tych "urzędów" i to się pewnie nie zmieni jeszcze przez dekady, no chyba że przyjdzie kataklizm finansowy i zmiecie to zło. Filozofia jest obecnie taka - jeden na 10000 ukradł - nie wiemy, który - powiesić wszystkich. Pogański kraj, pogańskie obyczaje (prawa pisane też).

  • 2: Abla z IP: 62.69.236.* (2011-12-14 09:20)

    Brawo Panie Marcinie! Gosposia do pracy w domu. fiu fiu... To się pismakom powodzi!

  • 3: real z IP: 145.237.92.* (2011-12-14 11:57)

    Pan Marcin Król powinien swoje uwagi skierować do Premiera Tuska i jego wybrańców, bo zapewniam, że żaden urzędnik nie czeka na kolejny miesięczny dokument od obywatela, dokument z pieczęcią. Zamiast oglądać te papiery i wysłuchować pretnsji za biurokrację, na którą nie ma wpływu, urzędnik mógłby zrobić coś użytecznego, albo nic nie robić, co czasami więcej przynosi korzyści niż mitrężenie czasu na gromadzenie dokumentów i wysyłanie sprawozdań, których nikt nie analizuje, a na peno nie wyciąga z nich konstruktywnych wniosków.

  • 4: Marianna z IP: 83.14.25.* (2011-12-14 12:51)

    Niestety muszę przyznać, że Pan marcin ma rację, i nie chodzi tu o Pana Premiera, tacy są niestety niekompetentni urzędnicy w ZUS. Mam teraz bardzo prosty przykład ze swojej pracy: ZUS nigdy nie rozliczał składek prawidłowo i wystąpiła nadpłata, którą potrąciłam przy opłacie składek, niestety troszkę za dużo, a problem w tym, że właściciel zachorował i zaczęły się przepychanki, nie uwzględniono żadnego naszego wniosku o przywrócenie terminu no i skierowaliśmy sprawę do sądu, ZUS sprawę przegrał zarówno w I jak i II instancji. Nadmieniam, że mój szef prowadzi własną firmę od 30 lat. Czy warto było urzędnikom nie podejść do sprawy logicznie i bez ponoszenia kosztów. takich przykładów mogę wymieniać wiele z własnego podwórka. W tej instytucji należy naprawdę zrobić porządek, bo strach pomyśleć jak oni wykonują swoją pracę opłacaną z naszych podatków.

  • 5: co Wy na to? z IP: 95.50.6.* (2011-12-14 13:36)

    A ja się zastanawiam,czy Pani Fedak straciła pracę przez to,że pozwoliła emerytom pobierać emeryturę i pracować? Czy za to,że nie pozwoliła?Czy może za to,że oszczędności,które wyliczyła okazały się funta kłaków warte.

  • 6: Kolumb 2011 z IP: 83.31.112.* (2011-12-14 14:25)

    Administracja jest przeciwko obywatelowi. Co za odkrycie.

  • 7: Observer z IP: 79.186.13.* (2011-12-14 14:40)

    Nigdy żadna obca konkurencja nie wyrządziła mi tylu szkód w firmie ,a prowadzę działalność 23 lata jak tzw. urzędnik niższego i średniego szczebla zupełnie nieznający i nierozumiejący obowiązujących przepisów. Niestety tak już mamy w kraju że byle niedouczona, upośledzona umysłowo urzędnicz ciura może bezkarnie skutecznie zniszczyć wieloletni dorobek firmy. Gdybym był obcym wrogim mocarstwem rozmnożyłbym takich debili w obcym państwie i byliby oni tysiąckroć skuteczniejsi niż dywizje pancerne i wybuch atomowy dla moich przeciwników !

  • 8: c z IP: 87.116.252.* (2011-12-14 15:40)

    PANI MARIANNO TO EWENEMENT...ZUS przegrał w sądzie? Ach...Szef ma firmę 30 lat...tzn ,że ma i kasę...nie to co biedny emeryt ,któremu sędzia na błaganie by powołać biegłego -który sprawdziłby prawidłowość naliczenia jego emerytury ,mówi "..a kto za to zapłaci? "...i odrzuca apelację...ech..

  • 9: Niestety z IP: 83.31.112.* (2011-12-14 15:53)

    @ Observer, nic dodać, nic ująć. Niestety.

  • 10: . z IP: 83.31.112.* (2011-12-14 15:55)

    A ludzi wykształconych, ale spoza układu nie chcą zatrudniać.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter