PSL, mimo marnego wyniku wyborczego, próbuje ułożyć koalicję rządową z PO na takich samych zasadach jak poprzednio. Ludowców wydaje się zachęcać do tego sam Donald Tusk, zapewniając, że inny partner w rządzie nie wchodzi w rachubę.
Szkoda, bo akurat trzymanie w odwodzie Ruchu Palikota stwarza Platformie bardzo komfortową sytuację i powinna z tego skorzystać.
Powtórka z koalicji na identycznych zasadach będzie bowiem fatalna. Główna zasada była taka, że spraw, o których jedna ze stron mówić nie chce, rząd w ogóle nie podejmuje. Dlatego przez całe cztery lata nie podejmowano problemu głębszej reformy KRUS, wcielenia rolników do powszechnego systemu podatkowego i niczego, co mogłoby się przyczynić do szybszej modernizacji tej mocno nieefektywnej gałęzi naszej gospodarki, jaką jest rolnictwo. Trybunał Konstytucyjny zmusił koalicję, żeby rozwiązał problem składek na zdrowie, których rolnicy także nie płacą, i już pierwsza przymiarka ludowców świadczy o tym, że nadal zamierzają grać z podatnikami w kulki. Waldemar Pawlak, zapewniając, że chciałby, aby rolnicy płacili składkę na zdrowie na takich samych zasadach jak pozostali Polacy, absolutnie nie ma zamiaru do tego dopuścić.
Po pierwsze – wszyscy pracujący Polacy płacą PIT, czyli podatek od dochodów osobistych, którego rolnicy nie płacą. Mimo że konstytucja nakazuje, by prawo wszystkich obywateli traktowało tak samo. Dopóki gospodarstwa rolne nie będą traktowane tak samo jak wszyscy inni przedsiębiorcy – o równym traktowaniu nie ma mowy. Absolwenta zakładającego jednoosobową firmę nikt nie pyta, czy osiąga wystarczające dochody, aby płacić miesięcznie 243 zł na zdrowie. Nie jest ważne, że większa część tej sumy została zawarta w PIT, a tylko 34 zł dopłaca on poza podatkiem, bo całą tę sumę NFZ od drobnego przedsiębiorcy otrzymał.
Składka na zdrowie pobierana z podatku rolnego jest znacznie mniejsza niż ta odliczana z PIT
Z rolnikami powinno być tak samo. Tymczasem ludowcy chcieliby, abyśmy uznali, że PIT jest tym samym co w ich przypadku podatek rolny. Nie chodzi nawet o to, że ów podatek jest groszowy – wynosi zaledwie 94,10 zł od hektara rocznie. Od tego podatku rolnicy mieliby płacić na zdrowie zaledwie 1,25 proc., czyli niby tyle samo co my od PIT. Wynosiłoby to, w przypadku właściciela 20 hektarów – 24 zł rocznie. Tyle od rolnika otrzymywałby NFZ. Kpina.
Kpiną jest wmawianie nam, że podatek rolny jest tym samym co PIT. Otóż w Polsce, ale nie tylko u nas, podobny podatek płaci każdy właściciel kawałka ziemi, tyle że nie nazywa się on rolnym, ale gruntowym. Płaci go właściciel działki rekreacyjnej pod miastem albo w mieście, jest on także zawarty w cenie czynszu każdego mieszkania. Jego wysokość zależy od atrakcyjności położenia działki – na warszawskim Mokotowie właściciel kilkuset metrów kwadratowych płaci rocznie wiele tysięcy złotych. Z reguły wysokość tego podatku jest o wiele wyższa niż podatku rolnego – mimo że dla rolnika ziemia jest źródłem pieniędzy. Gminy nie przejmują się, że właścicieli starych domów w drogich dzielnicach nie stać na płacenie podatku gruntowego, choć płacą oni jeszcze PIT. Mogą sprzedać swoje domy i wyprowadzić się do tańszej dzielnicy. Tak samo powinno się traktować rolników. Jeśli nie potrafią zarabiać na ziemi, niech ją sprzedadzą innym, którzy będą umieli.
PO chciałaby, żeby składka rolników na zdrowie wynosiła około 35 zł miesięcznie. To także zły pomysł. Zacząć należy bowiem od podliczenia prawdziwych dochodów gospodarstw rolnych.
To od nich powinna zależeć wysokość składki na leczenie. Kolejne partie chłopskie od 20 lat wmawiają nam, że dochody rolników są zastraszająco niskie, ale żadna nie godzi się, aby je wreszcie zacząć liczyć. Bo wtedy będzie wiadomo na pewno. A bez tego o modernizacji rolnictwa możemy zapomnieć. Ładowanie pieniędzy w gospodarstwa, które są i pozostaną nieefektywne, nie ma ekonomicznego sensu. Jeśli w mieście właściciel firmy nie jest w stanie płacić zryczałtowanej składki na zdrowie, musi zwinąć interes.
Rolnicy powinni być traktowani tak samo. PSL mydli nam oczy.
1: wieśniak z IP: 178.37.59.* (2011-10-20 07:47)
Pani Solska, nim Pani siądzie do klawiatury to proszę zapoznać się z tematem o którym chce pani pisać.Te pani brednie to żal komentować. Pozdrawiam.
Wieśniak.
2: x z IP: 83.27.41.* (2011-10-20 07:49)
popieram w 100%
3: prezerwator z IP: 213.156.127.* (2011-10-20 08:12)
A ja z autorką artykułu się zgadzam. Albo rolnicy zaczną płacić składki i podatki jak inni przedsiębiorcy albo czeka nas zapaść finansów.
4: gosc z IP: 87.105.212.* (2011-10-20 08:12)
Niestey dla "wieśniaka" i "X" Pani Solska ma rację.
Bezwarunkowe dopłaty są przecież przychodem rolników a idących w MILARDY PLN ; a PSL chce nam wmówić, że rolnicy są nadal biedni.
Biedni będą wówczas jak to udowodnią - do tego czasu jest to tylko ględzenie bez pokrycia, na które społeczeństwo już nie da się nabrać.
5: JKJKS z IP: 83.27.167.* (2011-10-20 08:17)
Wysokość składki zdrowotnej nie powinna zależeć od wysokości dochodów. Bo czy ten kto zarabia więcej jest bardziej chory? Wysokość składki zdrowotnej powinna być identyczna dla wszystkich, rolników, nierolników, przedsiębiorców i pracowników. Koniec kropka.
6: x z IP: 83.27.41.* (2011-10-20 08:23)
moje poparcie w 100 % było dla artykułu pani Solskiej . Mam wielu znajomych którzy sa rolikami i stac ich na wszystko. Do budżetu płacą grosze. A tłumaczenie o braku urlopu , pracy w niedziele i świeta to prosze miedzy bajki włożyć. Ja tez pracujac na etacie czesto pracuje po 12 godzini i weekendy. Nie rozczulam sie nad soba i nie narzekam pracuje tak bo lubie to co robie. Ale dlaczego mam finansowac ich świadczenia zdrowotne i emerytury?? Jeśli komuś sie nie opłaca prowadzic gospodarstwo niech sprzeda ziemię i pracuje na etacie. Składki na ubezpieczenie w KRUS powinny byc realne. I moim zdaniem wino byc to na poziome składki kwartalnej ale płacone miesięcznie. Pozatym częśc rolików to tak naprawde ludzie prowadzacy działallnośc gospodarczą celowo kupujący ziemie ubezpieczajacy sie w KRUS tylko poto by nie płacić ZUS i podatków od świadczonych usług.
7: Ze wsi z IP: 82.139.160.* (2011-10-20 08:48)
Brat został na wsi na 80ha dobrej ziemi którą uprawia w sposób amerykański - tylko pszenica.
Pracuje łacznie 3 miesiące w roku. Dopłat ma 40tys Euro czyli ponad 160tys zł plus drugie 160tys ze sprzedaży pszenicy.
Reszta roku wycieczki w ciepłch krajach...I śmieje się z miejskiej biedoty.
Niestety my to frajerzy których można robić w wała. Zresztą PSL to Wieczny Koalicjant a Pawlak to dożywotni V-ce Premier - bo wybiera sie PSL za utrzymanie przywiliei.
Także można sobie ta biadolić do smierci i nic to nie da.
8: zusownik z IP: 95.51.253.* (2011-10-20 08:49)
Podatek gruntowy a właściwie od nieruchomości nie zależy od lokalizacji !!!Stawki górne określa co roku Minister Finansów a stawki faktyczne uchwala stosowną uchwałą rada miasta/gminy.
Pani Solska przed pisaniem tekstów w DGP powinna poczytać ustawę o podatkach i opłatach lokalnych.
9: wjw z IP: 193.151.98.* (2011-10-20 09:11)
Dlatego nie poszedłem głosować bo nie ma w Polsce siły która by to zmieniła. Na dodatek Sejm robi z Polski coraz większą wiochę.
10: _JaC z IP: 194.9.67.* (2011-10-20 09:53)
Mam poprawkę: to nie rolnicy i chłopi powinni płacić podwyższone składki, to przessiębiorcy z miast powinni płacić MNIEJSZE składki! Innymi słowy, KRUS dla wszystkich i zryczałtowana państwowa emerytura.
Czy w zaświadczeniu dla ZUS o przychodzie pracownika trzeba wykazać nagrody

Do 31 maja rodzice otrzymujący świadczenie pielęgnacyjne mogą składać wniosek o przyznanie 100 zł dodatku do tego wsparcia.