Tak się jednak spieszył z jego ogłoszeniem, że nie zdążył skonsultować go z ekspertami i organizacjami rządowymi. Już wiadomo, że w budżecie nie będzie tyle pieniędzy na ten cel, jak zapisano w programie, tym samym powstanie mniej placówek. Nie będzie w nich miejsca dla małych dzieci. Trudno nie ulec wrażeniu, że pomysł powstawał na kolanie. Po co więc ogłaszać niedopracowany program? Chyba że chodziło nie o skutek, ale o efekt propagandowy.