Może to dobry moment na podjęcie przez rząd kilku mało popularnych rozwiązań, które na trwałe poprawiłyby sytuację w służbie zdrowia. Wydaje się, że w dobie kryzysu, kiedy pieniędzy jest coraz mniej, pacjentom byłoby łatwiej przełknąć gorzką pigułkę, jaką mogłoby być np. rozszerzenie współpłacenia za wybrane świadczenia czy skromniejszy koszyk zdrowotny. Jeśli się tego nie zrobi, to za dwa lata, kiedy kryzys minie, a NFZ znów będzie miał nieco więcej pieniędzy, wszyscy zapomną o chudych czasach. Oprócz Skarbu Państwa, który po raz kolejny będzie zmuszony do oddłużania szpitali.