Zapomnieli jednak o swoich małych grzeszkach. Jak wśród wszystkich grup pracowniczych są wśród nich większe i mniejsze leniuszki. A ci najbardziej lubią się chwalić tym, że w ciągu miesiąca pracują 400 godzin. Do tej pory trudno było zweryfikować prawdziwość tych twierdzeń. Dlatego część dyrektorów szpitali wyposażyła ich w elektroniczne karty rejestrujące przyjście i wyjście z pracy. Nie wszystkim się to spodobało. Pojawiły się nawet głosy, że to rozwiązania wzięte prosto z książek Orwella. Ale skoro pomaga ujawnić nieprawidłowości, to dlaczego dyrektorzy nie mogliby tego wprowadzić?