Zbigniew Religa, minister zdrowia, twierdzi, że w tym roku nie będzie rozmawiał ze strajkującymi, bo i tak nie ma już żadnych dodatkowych pieniędzy na kolejne podwyżki Do Sejmu wpłynął projekt nowelizacji ustawy podwyżkowej, która gwarantuje wzrost wynagrodzeń pracowników służby zdrowia od października 2006 r. do końca tego roku. Projekt zmiany ustawy przygotowali posłowie PiS. Jednak, jak powiedział Paweł Trzciński, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia, resort współpracował przy jej tworzeniu. Poselski projekt nowelizacji ustawy z dnia 22 lipca 2006 r. o przekazaniu środków finansowych świadczeniodawcom na wzrost wynagrodzeń (Dz.U. nr 149, poz. 1076) zakłada, że lekarz bądź pielęgniarka, którzy są właścicielami lub współwłaścicielami niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej i jednocześnie wykonują w tym zakładzie świadczenia zdrowotne, będą mogli skorzystać z ustawowych podwyżek. Według Małgorzaty Stryjskiej, posłanki PiS, osoby te zostały objęte lipcową ustawą i teoretycznie powinny dostać dodatkowe pieniądze na wzrost wynagrodzeń. W praktyce okazało się jednak, że jest to niemożliwe, bo zdaniem resortu zdrowia właściciele niepublicznych placówek ochrony nie pozostają ze swoim zakładem w stosunku pracy. Natomiast zdaniem świadczeniodawców, podwyżki im się należą, bo pracują na podstawie kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia. Zdaniem Roberta Sapy, rzecznika prasowego Porozumienia Zielonogórskiego skupiającego lekarzy rodzinnych, wadliwe przepisy ustawy z lipca muszą być zmienione, bo to oznacza, że ponad 14 tys. świadczeniodawców nie zostało objętych ustawą podwyżkową. Lekarze rodzinni chcieliby również, aby została zmieniona podstawa, od której będą naliczane dodatkowe środki. Zgodnie bowiem ze wspomnianą ustawą, w przypadku lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej będzie to poziom kontraktów z 2005 roku, który jest zdecydowanie mniej korzystny niż wysokość kontraktów z 2006 roku. – W zeszłym roku wartość kontraktów POZ została dwukrotnie podwyższona i od tego poziomu powinny być naliczane dodatkowe środki na podwyżki dla lekarzy rodzinnych – dodaje Robert Sapa. Nowelizacja ma pozwolić również skorzystać z podwyżek pracownikom tych placówek ochrony zdrowia, które są podwykonawcami usług medycznych, np. dla szpitali. Jak powiedziała Małgorzata Stryjska, obecnie było to niemożliwe, bo podwykonawcy nie mieli podpisywanych umów bezpośrednio z NFZ, ale działali na rzecz szpitali, które miały takie kontrakty. – Jednocześnie, jako podwykonawcy usług zdrowotnych, nie byli wykazywani przez szpital jako jego pracownicy – dodaje posłanka. Jej zdaniem na realizację nowelizacji ustawy podwyżkowej nie będą potrzebne dodatkowe środki, bo są już zarezerwowane w ramach 4,4 mld zł, które fundusz ma w tym roku przeznaczyć na wzrost wynagrodzeń pracowników służby zdrowia. Pracownicy medyczni, którzy od października 2006 r. mają wyższe pensje również nie są zadowoleni z ich wysokości. Zdaniem Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, dane resortu zdrowia dotyczące średnich kwot podwyżki (np. 1 tys. zł dla lekarzy specjalistów drugiego stopnia), jakie otrzymali pracownicy medyczni, są nieprecyzyjne (uwzględniają zarówno pracę na etacie, jak i za pełnione dyżury). Dlatego wczoraj w wielu szpitalach w kraju ruszyły przygotowania do akcji strajkowej. Związek zapowiada, że nawet 400 placówek ochrony zdrowia może w maju rozpocząć strajki. Obecnie w 150 szpitalach lekarze zrzeszeni w związku domagają się od dyrektorów szpitali podwyżek. Weszli w spory zbiorowe ze swoimi pracodawcami. Minister zdrowia Zbigniew Religa zapowiedział jednak, że w tym roku nie będzie kolejnych podwyżek w służbie zdrowia. – W tym roku nie wezmę żadnego udziału w rozmowach ze strajkującymi i nie będę stroną w sporze lekarzy z pracodawcami – dodał minister.