Jak mówił w poniedziałek na konferencji prasowej prezes Związku Sławomir Broniarz, w ustawie znajdują się "przepisy krzywdzące, niesprawiedliwe i nie do zaakceptowania przez najmniej zarabiających pracowników oświaty".

Broniarz zauważył, że w przyjętej pod koniec października przez Sejm ustawie nie ma m.in. gwarancji wzrostu płac dla pracowników szkolnej administracji i obsługi szkół, bowiem o wzroście ma decydować dyrektor szkoły, a więc w praktyce osoba, która nie dysponuje finansami, bo o finansach szkół decydują organy je prowadzące, czyli samorządy.

Według prezesa ZNP, krzywdząca jest także tabela płac znajdująca się w projekcie rozporządzenia do ustawy. Zgodnie z nią, płaca zasadnicza dla pracownika zaszeregowanego w I grupie wynosi tylko 1100 zł. "To mniej niż płaca zasadnicza w Polsce" - podkreślił.

"Pracownicy obsługi szkół zawsze padali ofiarą oszczędności dokonywanych przez samorządy; to ich stanowiska były i są likwidowane, a na ich miejsce wprowadzane są zewnętrzne firmy. A przecież są to bardzo potrzebne w szkole osoby" - mówił Broniarz.

Po przyjęciu pod koniec listopada przez Sejm poprawek Senatu ustawa o pracownikach samorządowych trafiła do prezydenta

Zauważył on także, że ta sama ustawa uwalnia płace urzędników samorządowych najwyższych szczebli, a dodatkowo wprowadza do samorządów nowe stanowiska pracy. Jak mówił, chodzi o doradców i asystentów, których będzie zatrudniał każdy wójt, burmistrz czy prezydent miasta, a także starosta i marszałek; w każdym urzędzie marszałkowskim, gminy i starostwie zostanie zatrudniony sekretarz.

"Dlatego apelujemy do pana prezydenta w imieniu tych pracowników, bez których nie wyobrażamy sobie funkcjonowania polskich szkół, o zablokowanie niekorzystnych rozwiązań prawnych" - powiedział prezes ZNP. "Pragniemy by ustawa została poddana wnikliwej analizie pod kątem jej zgodności z konstytucją i zasadą sprawiedliwości społecznej" - podkreślił.

Po przyjęciu pod koniec listopada przez Sejm poprawek Senatu ustawa o pracownikach samorządowych trafiła do prezydenta.