Z przeprowadzonej przez nas sądy wśród analityków ekonomicznych, pracodawców, przedstawicieli związków zawodowych i niezależnych ekspertów wynika, że wskaźnik bezrobocia rejestrowanego w przyszłym roku wzrośnie do 11 proc. W przyszłym roku czeka nas także wyhamowanie wzrostu płac. Pensje będą rosnąć w tempie ponaddwukrotnie niższym niż obecnie. Te pesymistyczne przewidywania potwierdzają też ostatnie dane makroekonomiczne podawane przez GUS.

Bezrobocie będzie wyższe

Eksperci są zgodni, że w przyszłym roku bezrobocie będzie wyższe. Nie będzie to jednak wzrost dramatyczny. Wyniesie około 2 pkt proc. GUS podał, że bezrobocie rejestrowane w październiku wyniosło 8,8 proc. Oznacza to, że planowane w 2008 roku bezrobocie będzie wynosiło 11 proc. Według najczarniejszych scenariuszy w przyszłym roku bezrobocie wzrośnie o 3 pkt proc., tj. do 12 proc. Tak uważa Jan Rutkowski, główny ekonomista Banku Światowego na Europę Środkowo-Wschodnią. Także przedstawiciele związków zawodowych uważają, że bezrobocie wyniesie 12 proc.

- Rząd nie robi nic, aby wyhamować niekorzystne tendencje na rynku pracy - mówi Jacek Smagowicz z NSZZ Solidarność.

Optymistycznie wzrost wskaźnika bezrobocia oceniają prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego i prof. Gertruda Uścińska z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych. Ich zdaniem bezrobocie w przyszłym roku może wzrosnąć maksymalnie o 1 pkt proc.

- Niewielki wzrost bezrobocia będziemy zawdzięczać wzrostowi popytu na pracę, będącemu konsekwencją napływu do Polski funduszy unijnych - mówi prof. Elżbieta Kryńska.

Zdaniem Jana Klimka, wiceprezesa Związku Rzemiosła Polskiego, najnowsze dane z rynku pracy przedstawione przez GUS dają podstawy do twierdzenia, że bezrobocie będzie rosło. Świadczą o tym planowane przez firmy redukcje zatrudnienia. Jak podał GUS, ponad 60 proc. (w porównaniu z II kwartałem tego roku) wzrosła liczba firm deklarujących chęć zwolnienia pracowników. Rośnie także liczba osób pracujących na podstawie umów na czas określony. W II kwartale zatrudnionych w ten sposób było 27 proc. pracowników, w III ich liczba zwiększyła się do 27,5 proc. Na 12,3 mln pracowników 3,39 mln wykonuje pracę na podstawie umów na czas określony.

Eksporterzy będą zwalniać

Eksperci są zgodni, że każda branża odczuje skutki spowolnienia gospodarczego, choć w różnym stopniu. Zdaniem Elżbiety Kryńskiej zależy to także od stopnia kryzysu gospodarczego, jaki dotknie Polskę.

- Obecnie nikt nie jest w stanie odpowiedzialnie powiedzieć, na ile będzie on głęboki - mówi Elżbieta Kryńska.

Eksperci są jednak zgodni, że ze względu na spadek tempa rozwoju gospodarczego w krajach UE największe zwolnienia mogą mieć miejsce w firmach eksportowych. Szczególnie uderzy to w firmy eksportujące do Niemiec, gdzie trafia większość naszych towarów.

- Głównie są to wyroby z branż spożywczej i meblarskiej - mówi Jan Klimek.

Kolejną branżą, która zostanie dotknięta największymi zwolnieniami, będzie motoryzacja. Potwierdzają to najnowsze dane GUS za III kwartał. Sprzedaż aut spadła o 11,3 proc.

Zdaniem Jana Rutkowskiego kłopoty tej branży biorą się z tego, że firmy mają coraz większe kłopoty z uzyskaniem kredytów bankowych.

- A to może wyhamować inwestycje i wpływa na zmniejszenie produkcji - dodaje.

Według Jana Klimka na zwolnienia będzie też narażony sektor budownictwa i obsługi nieruchomości.

- Spowolnienie gospodarcze spowoduje zmniejszenie popytu na mieszkania i powierzchnie do wynajęcia - mówi Jan Klimek.

Eksperci wskazują, że stosunkowo najmniejsze zwolnienia będą w branży spożywczej (np. sklepy spożywcze i piekarnie) oraz w IT.

- Ludzie muszą przecież kupować podstawowe artykuły konsumpcyjne - mówi Jan Klimek.

Zdaniem Elżbiety Kryńskiej zapotrzebowanie na przetwarzanie informacji i ich gromadzenie będzie wciąż bardzo duże.

Zahamowanie płac

Eksperci są zgodni, że skutkiem spowolnienia gospodarczego oprócz zmniejszenia zatrudnienia i wyższego bezrobocie będzie również ograniczenie presji płacowej w firmach.

- Na jedno miejsce pracy będzie też więcej chętnych niż dotychczas. Pozwoli to przedsiębiorcom na zatrudnianie pracowników bez oferowania im wysokich wynagrodzeń - mówi Jan Rutkowski.

Dlatego zdaniem ekspertów wzrost płac w przyszłym roku na pewno wyhamuje. Eksperci przewidują, że płace w 2009 roku wzrosną średnio o 4,5 proc. To bardzo duży spadek, biorąc pod uwagę, że w ostatnim roku wzrost ten wynosił ponad 12 proc. Jeszcze mniej pensje będą rosnąć w 2010 roku. Ich wzrost jest szacowany na 4,3 proc. Wiktor Wojciechowski z Fundacji FOR uważa, że wynagrodzenia w przyszłym roku wzrosną o 6 proc.

- Polskę czeka spowolnienie gospodarcze, a nie kryzys. Tym różnimy się np. od USA czy kilku krajów UE, które najprawdopodobniej doświadczą recesji - mówi Wiktor Wojciechowski.

Niektórzy eksperci podali nam niższy wskaźnik wzrostu płac. Według Marka Zubera z Dexus Partners wyniesie on zaledwie 2,4 proc. Julian Zawistowski z Instytutu Badań Strukturalnych twierdzi, że wzrost płac nie przekroczy 4 proc. Przedstawiciele związków zawodowych oceniają go maksymalnie na 3 proc.

- Jeśli uwzględniamy inflację na podobnym poziomie, może się okazać, że Polacy w ogóle nie odczują wzrostu płac w przyszłym roku - mówi Jacek Smagowicz.