W Polsce zgłasza się zdecydowanie mniej przypadków niepożądanych działań leków niż w innych krajach Unii Europejskiej - uważa Leszek Borkowski, prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.

W tym roku do urzędu wpłynęło ponad tysiąc raportów od lekarzy i firm farmaceutycznych odnotowujących niewskazane działanie leków.

- Ponad połowa z tych zgłoszeń pochodziła od lekarzy. Jednak to wciąż mało w porównaniu np. ze średnią europejską, gdzie rocznie jest zgłaszanych około 30 tys. niepożądanych działań różnych leków - dodaje Leszek Borkowski.

Szacuje się, że w Polsce jedynie 10 proc. ze wszystkich występujących ubocznych skutków działania leków jest zgłaszanych i monitorowanych. Natomiast według Światowej Organizacji Zdrowia, na jeden tysiąc lekarzy powinno przypadać rocznie około 50 raportów o niepożądanym działaniu leków. W Polsce praktykuje ponad 100 tysięcy lekarzy, czyli liczba raportów powinna sięgać 5 tys. W Wielkiej Brytanii rocznie pisze się ponad 30 tys. raportów.

Zdaniem prezesa urzędu, zgłoszeń byłoby więcej, gdyby np. wprowadzić możliwość karania lekarzy za niezgłaszanie takich działań.

- W Kanadzie za brak takiego działania lekarz może stracić prawo wykonywania zawodu - dodaje Leszek Borkowski.

Obowiązek zgłaszania takich przypadków mają, oprócz lekarzy, również stomatolodzy, farmaceuci, pielęgniarki, położne. W przypadku lekarzy taki obowiązek narzuca na nich ustawa z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty (Dz.U. z 2005 r. nr 226, poz. 1943 z późn. zm.). Zgodnie z art. 45, lekarz jest zobowiązany zgłosić niepożądane działanie leku podmiotowi odpowiedzialnemu za wprowadzenie produktu leczniczego na rynek, a w przypadku trudności z ustaleniem podmiotu odpowiedzialnego - prezesowi Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych. Zgłoszenie musi być w formie pisemnej.

DOMINIKA SIKORA

dominika.sikora@infor.pl