Jak podał norweski urząd ds. imigracji (UDI), tylko w okresie od stycznia do końca sierpnia tego roku Polakom wydano prawie 18,4 tys. nowych pozwoleń na pracę w Norwegii. Jednak wielu Polaków pracuje na kontraktach czasowych, zawieranych z polskimi podwykonawcami m.in. w norweskich rafineriach.

Na razie pracujący w Norwegii Polacy nie odczuwają skutków światowego kryzysu

W rafinerii Mongstad na szelfie norweskim (koło Bergen) na kontraktach pracuje ok. 200 Polaków - jako pracownicy fizyczni oraz specjaliści. Umowy podpisują najczęściej jeszcze w kraju z podwykonawcami firm norweskich.

W Mongstad nasi rodacy pracują także przy konserwacji rafinerii. Do tych prac kontrakty zawierane są na 6 tygodni. Wykonuje je w sumie co najmniej 2 tys. osób. Trudno jednak powiedzieć, ile z nich ma polskie paszporty, gdyż rafineria zatrudnia wielu podwykonawców.

"Tylko do prac budowlanych zatrudniliśmy ok. 300 pracowników, wielu z nich to Polacy" - powiedział Kare Ness z firmy StatoilHydro, właściciela rafinerii.

"Tu są bardzo dobre warunki pracy, jesteśmy zadowoleni" - mówi Dominik z Tarnowa, monter rurociągów. "Wszystko jest opłacone: wyżywienie i zakwaterowanie w kampusie" - zaznacza Marcin z Krakowa, specjalista bhp. "Każdy ma swoją łazienkę" - zachwala Marcin z Tarnobrzegu, też monter. "Tu trzeba być albo wykwalifikowanym, albo mieć duże doświadczenie, ale i tak przeszkalają" - dodaje.

Obaj monterzy - Dominik i Marcin - skończyli szkoły budowlane, a Marcin, zajmujący się bezpieczeństwem pracy, studiował zarządzanie jakością.

"Pracujemy 4 tygodnie, a potem na 2 tygodnie wracamy do domu. Przeloty mamy opłacone. Jak pracowałem w Niemczech i w Hiszpanii, to zjeżdżałem do domu tylko na 3-4 dni. Człowiek nie zdążył się rozpakować, a już musiał się pakować" - opowiada Marcin.

"Norwegowie bardzo dbają o pracowników i bezpieczne warunki pracy" - podkreśla specjalista z Krakowa. Pracownicy mogą też bezpłatnie korzystać z kantyn i świetlic, gdzie odbywają się koncerty i pokazy filmów. Do najbliższego miasta - Bergen - kursuje wieczorem pracowniczy autobus. "Dla tych, którzy chcą się rozerwać. Powrót 3 rano" - tłumaczy.

Wszyscy mówią, że chcieliby zostać, sprowadzić rodziny

"Zamiast utrzymania w kampusie, można dostać dietę i za to wynająć mieszkanie" - mówi Marcin od bhp.

"To nie jest tak jak w Polsce, że zarabia się 900 zł, a opłaty wynoszą 1200 zł. Nawet wynajmując mieszkanie można spokojnie się tu utrzymać, mimo wyższych kosztów utrzymania" - wtrąca Marcin, monter.

Arunas z Litwy, który mieszka poza kampusem, wyjaśnia, że cena wynajmu mieszkanie w okolicy rafinerii waha się od 3 do 6 tysięcy koron norweskich.

Polacy nie chcą zdradzać wysokości swoich zarobków

"Jeszcze wszyscy przyjadą i zabiorą nam pracę" - mówi Dominik. Dodaje, że zarobki jego rodaków pracujących w Norwegii nie różnią się od wynagrodzenia pozostałych pracowników.

W październiku brytyjski dziennik "Dailly Mirror" podał, że minimalna stawka godzinowa w Norwegii to - w przeliczeniu na brytyjską walutę - 10 funtów za godzinę (prawie 49 zł - red.). To prawie dwa razy więcej, niż w Wielkiej Brytanii.

Norweski urząd statystyczny informuje, że średnie wynagrodzenie w tym kraju w 2007 roku wyniosło ponad 32 tys. koron norweskich (NOK), podczas gdy najniższa pensja w tym samym roku to 18,6 tys. NOK. Średnie zarobki w budownictwie w październiku ub.r. podliczono na 29 tys. koron.

Według norweskiego UDI, około 43 tys. Polaków ma pozwolenia na pracę w tym kraju. Liczba mieszkańców Norwegii to ok. 4,7 mln osób.