"Jeżeli wszyscy by złożyli wnioski to koszt roczny wyniósłby 21,5 mld zł. W pierwszym roku program nie będzie funkcjonował od początku roku, pewnie też nie wszyscy złożą wnioski (...), więc szacujemy, że w 2016 r. będzie to ok. 15-16 mld zł" - powiedział we wtorek w PR1 Kowalczyk.Dodał, że program będzie obowiązywał od 1 marca lub 1 kwietnia, bez wyrównania za poprzednie miesiące 2016 roku. Kowalczyk nie wykluczył, że deficyt budżetowy w 2016 r. może być o 1-2 mld zł wyższy niż zaplanowany przez rząd PO-PSL.

"Szacujemy, że zwiększymy i wydatki i dochody, które powinny zabezpieczyć w całości wydatki. Czy będzie to (zwiększenie deficytu - PAP) 1 czy 2 mld zł? Może się tak zdarzyć. Ale ważne, że chcemy zachować deficyt na poziomie poniżej 3 proc. (PKB - PAP), co przy zwiększonych dochodach, może oznaczać, że o 1-2 mld zł może wzrosnąć deficyt. Ale i tego może nie być. Jesteśmy na początku prac" - powiedział.Kowalczyk poinformował, że rząd jest otwarty na dyskusję nad kształtem podatku od sklepów wielkopowierzchniowych.

"Tu jest możliwa dyskusja nad parametrami tego podatku (...). Proponujemy zwolnienia typu stacje paliw czy salony samochodowe. Jesteśmy otwarci na dyskusję. Generalnie nie będzie tak, że tylko branża spożywcza (będzie obłożona podatkiem)" - powiedział.Dodał, że po wprowadzeniu podatku handlowego, ceny towarów nie wzrosną.

"Jeśli te ceny mogłyby wzrosnąć, to sklepu by je podniosły. Tu jest duże pole manewru, bo marże nie są małe, kwoty dochodów w sposób sztuczny są wyprowadzane za granicę" - powiedział. Dodał, że podatek będzie jednakowy dla polskich i zagranicznych właścicieli sklepów.