Za przyjęciem wniosku o dorzucenie projektu opowiedziało się 207 posłów, przeciw było 186, od głosu wstrzymało się 2.

Wnioskodawcą obywatelskiego projektu w sprawie ustanowienia święta Trzech Króli dniem wolnym od pracy jest prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki. O poparcie tej inicjatywy zwróciło się do marszałka Sejmu prezydium Konferencji Episkopatu Polski.

Uzasadniając wniosek o odrzucenie projektu posłowie PO podkreślali, że ustanowienie kolejnego dnia wolnego od pracy przyniosłoby negatywne skutki finansowe dla gospodarki.

W czwartek prezydium klubu PO zdecydowało, że w głosowaniu za odrzuceniem projektu posłów Platformy obowiązywać będzie dyscyplina partyjna.

"Nie róbcie tego" - apelował do posłów PO, których obowiązywała dyscyplina głosowania za odrzuceniem projektu

Sprawa ustanowienia święta Trzech Króli dniem wolnym od pracy wywoływała w Sejmie spore emocje. W piątek przed głosowaniem na mównicę sejmową wszedł poseł PiS Stanisław Pięta zawiadamiając, że chce złożyć wniosek formalny o zarządzenie przerwy.

Następnie jednak oświadczył, że wnioskuje o przerwę dla klubu PO, bo - jak mówił - "może warto jeszcze się porozmawiać", że jest przecież 30. rocznica rozpoczęcia pontyfikatu Jana Pawła II. "Nie róbcie tego" - apelował do posłów PO, których obowiązywała dyscyplina głosowania za odrzuceniem projektu.

Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski upominał posła PiS, że łamie zasady, bo wniosek o przerwę można zgłosić tylko w imieniu własnego klubu. Pouczył go też, żeby pod pozorem wniosku formalnego, nie uprawiał osobistej "partyzantki" i nie próbował zadawać pytań.

Wcześniej pytania wnioskodawcy zadali inni posłowie PiS, którzy jednak byli zapisani na liście do zadania pytania. Elżbieta Rafalska (PiS) stwierdziła, że w czasie debaty nad projektem padało "wiele przekłamanych informacji", m.in, że Polska jest krajem, który nadmiernie świętuje, że Polacy lubią świętować, że nie potrafią dobrze pracować.

"Tymczasem Polska jest na 12 miejscu wśród krajów UE jeśli chodzi o świętowanie, a w 9 krajach UE jest obchodzone święto Trzech Króli. 700 tys. Polaków poparło tę inicjatywę, a PO chce ją odrzucić, bez omówienia w komisji" - mówiła Rafalska.

Poseł PiS Stanisław Szwed podkreślał z kolei, że dzień ten jest szczególny i dla kościołów katolickiego i prawosławnego, ten drugi obchodzi 6 stycznia wigilię Bożego Narodzenia. Natomiast posłanka PiS Anna Sobecka zwracała uwagę, że święto Trzech Króli ma "znaczenie ekumeniczne".

Kropiwnicki powiedział w piątek z mównicy sejmowej m.in., że argumenty i wyliczenia, że państwa nie stać na ustanowienie kolejnego dnia wolnego od pracy były przytaczane, gdy decydowano o wolnych sobotach, tymczasem dochód narodowy mimo wprowadzenia wszystkich sobót wolnych wzrósł.

Podkreślił także, że Episkopat popiera tę inicjatywę, dlatego głosowanie w tej sprawie powinno być sprawą sumienia.

Po odrzuceniu przez Sejm projektu Kropiwnicki powiedział dziennikarzom, że nie odpuszcza tej sprawy. "Jestem zdumiony. Szczerze mówiąc nie liczyłem na to, żeby nastąpiło tutaj odrzucenie w pierwszym czytaniu" - powiedział Kropiwnicki. Dodał, że ma wrażenie, iż "nastąpiło jakieś zablokowanie się ze strony klubu PO".

Polacy stracili szansę, aby w 30. rocznicę wyboru Karola Wojtyły na papieża, "przywrócić to co zabrał im Gomułka"

Kropiwnicki zapewnił, że nie zamierza porzucić sprawy ustanowienia święta Trzech Króli dniem wolnym od pracy. "Także w tej chwili siądę i zastanowię się co robimy dalej. Z całą pewnością dzisiaj mogę powiedzieć jedno - że tego nie odpuszczam" - podkreślił.

W jego opinii, projekt został odrzucony, bo "zostały wykopane zbyt głębokie rowy, między formacjami, które są ideowo bardzo sobie bliskie".

Na pytanie, czy jest jakieś inne wyjście, aby święto Trzech Króli stało się dniem wolnym, odpowiedział, że są możliwe dwa rozstrzygnięcia.

"Albo sprawę zostawić tak jak ona w tej chwili jest, a wtedy na pewno stanie się jednym z ważnych elementów odpytywania kandydatów na posłów przy najbliższym wyborach, albo spróbować wrócić do Sejmu z milionem podpisów, przy podobnie sformułowanej inicjatywie" - powiedział Kropiwnicki.

Jego zdaniem, Polacy stracili szansę, aby w 30. rocznicę wyboru Karola Wojtyły na papieża, "przywrócić to co zabrał im Gomułka".