W środę w Gdańsku odbyła się konferencja na temat pomorskiego rynku pracy zorganizowana przez Instytut Badań nad Gospodarka Rynkową.

Nowicki twierdzi, że w pomorskim nadal jest kilkanaście tysięcy wolnych miejsc pracy chociaż stopa bezrobocia wynosiła w sierpniu 2008 r. 8,4 proc.

Kierownik PORP ocenia, że ewentualna upadłość stoczni nie wpłynie na rynek pracy. "Przy mądrze przeprowadzonej upadłości i restrukturyzacji tak naprawdę moce produkcyjne stoczni mogą wzrosnąć, a nie skurczyć się" - podkreślił Nowicki. Jego zdaniem, na taki optymizm pozwala też ciągle duże zapotrzebowanie na statki na świecie.

Podobnego zdania jest też dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Gdańsku, Ewa Jurkowska, która poinformowała, że "w dalszym ciągu liczba ofert pracy w przemyśle stoczniowym znacznie przewyższa liczbę chętnych". Jako przykład podała, że na ponad dwa i pół tysiąca ofert pracy dla montera kadłubów okrętowych zgłosiło się niespełna stu chętnych.

Przez ostatnie kilkanaście miesięcy Pomorskie należało do regionów, w których poziom bezrobocia spadał najszybciej w kraju. W sierpniu bez pracy było ponad 66 tys. osób. Według raportu PORP, najgorsza sytuacja jest w zachodnich powiatach województwa (w człuchowskim i bytowskim), gdzie bez pracy jest co piąta osoba aktywna zawodowo. Natomiast w Trójmieście bezrobocie osiągnęło poziom naturalny.

Przeciętne miesięczne wynagrodzenie w pomorskim jest wyższe od ogólnopolskiego o 23 zł i na koniec II kwartału 2008 r. w sektorze przedsiębiorstw wynosiło 3238 zł brutto. Według PORP, należy się spodziewać osłabienia tempa wzrostu płac.

PORP prognozuje, że tempo poprawy pomorskiego rynku pracy będzie wolniejsze od obserwowanego w poprzednim roku z powodu pogarszającej się koniunktury i malejącej skłonności do migracji zarobkowych.