Rodzice 6-letnich dzieci skarżą się do Rzecznika Praw Obywatelskich, że szkoły mogą nie zapewnić im odpowiednich warunków kształcenia. Obawiają się też, że 6-letnie i 7-letnie dzieci w wiejskich szkołach będą uczyć się w jednych klasach. W związku z tym rzecznik od marca usiłuje uzyskać informację od resortu edukacji, na jakim etapie znajdują się prace związane z przygotowaniem szkół i placówek oświatowych do przyjęcia i kształcenia sześciolatków. Mimo jednak ponaglających wystąpień resort edukacji nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie.

- Uważam, że szkoły poradzą sobie z przyjęciem i kształceniem sześciolatków. Jednak aby wyrównać szanse edukacyjne, największa pomoc finansowa przy realizacji tych zadań powinna być kierowana do małych miasteczek i wsi - mówi Alicja Skubacz, prezes stowarzyszenia Kapitał Przyszłości Stowarzyszenie Edukacyjne.

Dodaje, że najtrudniejsze będą pierwsze dwa lata, kiedy sześciolatki i siedmiolatki będą uczyć się razem.

- Prawidłowe wdrożenie obniżenia wieku szkolnego może się odbyć przy wsparciu finansowym szkół - wskazuje Irena Gach, wicedyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 w Zakopanem.

Według niej cała infrastruktura dotycząca wyposażenia klas pierwszych powinna być zbliżona do tej, jaka obowiązuje w zerówce, a to wiąże się z dodatkowymi kosztam. Kolejnym problemem, jakim zajął rzecznik, jest łączenie lekcji w małych wiejskich szkołach. Polega ono na prowadzeniu wspólnych zajęć dydaktycznych, podczas których naukę pobierają uczniowie starszych i młodszych klas. Dzieje się tak na przykład w sytuacji nieobecności nauczyciela. Także w tej sprawie resort edukacji, mimo ponaglających wystąpień RPO, nie udzielił odpowiedzi.