Głównym celem projektu jest jednak zamiana papierowych zwolnień lekarskich na elektroniczne. Efektem ma być m.in. zniesienie obowiązku przesyłania do ZUS oryginałów papierowych zaświadczeń oraz dostarczania ich kopii pracodawcy; zarówno ZUS, jak i pracodawca (płatnik składek) otrzymają stosowną informację drogą elektroniczną.

"To jest ustawa, która ma na celu wprowadzenie takiego +rozwiązania cywilizacyjnego+. Rozwijamy się, system komputerowy działa, korzystamy z bankowości elektronicznej, w związku z tym i ZUS musi się zmieniać. Skoro dane do ZUS są przekazywane w wersji elektronicznej, to również wypadałoby, żeby stopniowo, w perspektywie kilku lat, przejść do tzw. e-zwolnień lekarskich, czyli żeby ubezpieczony nie musiał przynosić do pracodawcy zwolnień papierowych. To po prostu wymóg cywilizacyjny, nic więcej" - powiedział PAP w poniedziałek wiceminister pracy Marek Bucior.

Wprowadzenie e-zwolnień ma też zwiększyć możliwości prowadzenia przez ZUS kontroli prawidłowości wykorzystywania zwolnień lekarskich. Obecnie w przypadku krótkookresowych zwolnień kontrola jest praktycznie niemożliwa - zanim zwolnienie trafi fizycznie do ZUS, często kończy się okres, na który zostało wystawione.

W wyjątkowych przypadkach zwolnienie lekarskie będzie mogło nadal być wystawione na papierowym blankiecie. Może tak być np. w sytuacji, gdy lekarz nie ma dostępu do internetu (np. podczas wizyty domowej u pacjenta).

MPiPS zakłada, że wprowadzenie e-zwolnień przyniesie oszczędności, m.in. dzięki zmniejszeniu zatrudnienia osób obsługujących papierowe druki. Obecnie do ZUS średnio wpływa miesięcznie ok. 2 mln zwolnień lekarskich, co oznacza konieczność zatrudnienia na pełen etat 56 osób, które wprowadzają druki do systemu, a dodatkowych 50 osób obsługuje proces przyjmowania i wydawania bloczków zwolnień dla lekarzy. Dodatkowo ponad 1 mln 300 tys. zł rocznie kosztuje druk samych bloczków.

Oszczędności Funduszu Ubezpieczeń Społecznych z tytułu efektywniejszej kontroli nieprawidłowo wystawionych zwolnień szacuje się na 212 mln zł.

MPiPS nie zakłada, by wystawiający zwolnienia lekarze mieli ponieść z tytułu ustawy dodatkowe koszty, ponieważ już dziś w gabinetach wymagane jest posiadanie komputera z dostępem do internetu.

Na wniosek środowiska lekarskiego zapisano w projekcie, że do końca 2017 r. miałyby obowiązywać zarówno tradycyjne, papierowe druki, jak i e-zwolnienia; potem tylko te drugie.

W projekcie ustawy zapisano ponadto, m.in. na wniosek Rzecznika Praw Dziecka, regulacje, które pozwolą ojcom uzyskać urlop rodzicielski i zasiłek z tego tytułu np. w przypadku śmierci matki dziecka.

Wypełnienie tej luki prawnej zapowiadał były premier Donald Tusk w kontekście sprawy ojca kilkorga dzieci, którego żona zmarła przy porodzie. Daniel Andrzejak - ojciec piątki dzieci - został z nimi sam, przy czym - według doniesień mediów - ZUS odmówił mężczyźnie udzielenia urlopu rodzicielskiego, ponieważ jego żona nie pracowała. On sam był zatrudniony i ubezpieczony.

Rodzice mają prawo do 52 tygodni urlopu: 20 tygodni urlopu macierzyńskiego, sześciu tygodni dodatkowego urlopu macierzyńskiego i 26 tygodni urlopu rodzicielskiego. Mogą dzielić się nim między sobą dowolnie - z tym, że pierwsze 14 tygodnie zarezerwowane są dla matki.

Zgodnie z obecnymi przepisami ojciec może skorzystać z urlopu rodzicielskiego, ale tylko wtedy, jeśli matka pracuje - warunkiem jest wykorzystanie przez nią pierwszych 14 tygodni urlopu; prawo ojca do urlopu jest więc warunkowane prawem matki - jeśli ona nie ma prawa do urlopu, to ojciec, nawet jeżeli opłaca składki, nie może z niego skorzystać. To właśnie ma zmienić przygotowany przepis.

Projekt nowelizacji Ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa przewiduje, że w razie śmierci matki, porzucenia przez nią dziecka, gdy matka ma orzeczenie o niezdolności do samodzielnej egzystencji lub stan zdrowia uniemożliwia jej osobiste sprawowanie opieki nad dzieckiem, zasiłek macierzyński i urlop rodzicielski przysługiwać będą "ojcu dziecka lub innemu, ubezpieczonemu członkowi najbliższej rodziny".

Po wejściu w życie nowelizacji zmieniłyby się też zasady ustalania podstawy wymiaru zasiłków w przypadku osób, które podlegały ubezpieczeniu chorobowemu krócej niż 12 miesięcy. Obecny stan prawny, jak ocenia MPiPS, "sprzyja powstawaniu nadużyć".

"Chodzi o to, żeby nie dochodziło do sytuacji patologicznych, w których ktoś płaci tylko jedną składkę na ubezpieczenie, i jeszcze od zawyżonej mocno podstawy, a potem przez cały okres urlopu pobiera zasiłek macierzyński - co stanowi już poważne zobowiązanie dla państwa, bo obecnie ZUS wypłaca zasiłek przez rok" - przypomniał Bucior.

W przypadku kobiet prowadzących własną działalność gospodarczą wysokość zasiłku macierzyńskiego ustalana jest na podstawie średnich deklarowanych przychodów, od których odprowadzana była składka chorobowa. Obecnie można więc zarejestrować działalność gospodarczą, zadeklarować najwyższą możliwą podstawę wymiaru składek (9365 zł) i nawet po jednym miesiącu opłacania ich pobierać następnie przez 52 tygodnie (w przypadku ciąży pojedynczej) lub 72 tygodnie (w przypadku mnogiej) bardzo wysoki zasiłek - nawet ok. 7 tys. zł.

Rząd chce to zmienić. MPiPS proponuje, by w przypadku opłacania składki chorobowej wyższej niż najniższa podstawa wymiaru składek, zasiłek obliczany był na najniższej możliwej podstawie, jeśli niezdolność do pracy powstała przed upływem pierwszego miesiąca podlegania ubezpieczeniu chorobowemu. Jeśli niezdolność do pracy powstałaby później, podstawę wyliczenia zasiłku stanowiłaby dodatkowo suma najniższej podstawy wymiaru składki plus kwota stanowiąca jedną dwunastą kwot nadwyżek ponad najniższą podstawę za każdy kolejny miesiąc, gdy przedsiębiorca podlegał ubezpieczeniu. (PAP)