Osoba bez pracy, która ma pomysł na własny biznes, może otrzymać na jego uruchomienie maksymalnie sześciokrotność przeciętnego wynagrodzenia – w tym roku ponad 20 tys. zł.

Z takiej szansy skorzystała na przykład Marzena Baka z Opola. Ostatnio pracowała w Cyfrowym Polsacie, jednak w kwietniu została zwolniona. – Zarejestrowałam się natychmiast w urzędzie pracy, a już po dwóch miesiącach otrzymałam dotację na rozpoczęcie działalności – opowiada Baka. Dodaje, że dzięki tym pieniądzom oraz dodatkowemu wsparciu finansowemu rodziny będzie od września zajmować się laserowym usuwaniem tatuażu.

Zainteresowanie środkami z urzędów pracy na rozpoczęcie działalności gospodarczej jest wśród bezrobotnych zróżnicowane, np. w zależności od regionu. – U nas mamy prawie dwa razy więcej chętnych niż planowanych w danym momencie dotacji na finansowe wsparcie bezrobotnych – wyjaśnia Irena Lebiedzińska, wicedyrektor PUP w Opolu. Dodaje też, że w tym roku urząd już trzy razy ogłaszał nabór wniosków od bezrobotnych zainteresowanych dotacjami, a kolejny planuje na początku września. Jak dotąd wsparcie uzyskało 151 zarejestrowanych osób bez zajęcia, a chętnych było 295. Przy tym część nie otrzymała dotacji tylko dlatego, że zdaniem oceniających ich biznesplan nie rokował nadziei na powodzenie.

Wśród tych, którzy uzyskali dotacje, było tylko 37 długotrwale bezrobotnych. Dominowały osoby młode – poniżej 30. roku życia i ze stosunkowo krótkim stażem na bezrobociu – poniżej jednego roku. Najczęściej otwierały one firmy kosmetyczne, budowlane, handlowe czy naprawiające samochody.

Inną metodę stosuje np. PUP w Żaganiu. – Wnioski o środki na rozpoczęcie działalności gospodarczej zbieramy systematycznie – informuje Wioletta Tybiszewska, dyrektor urzędu. Wpływa ich kilka tygodniowo. – Gdy zbierze się co najmniej dziesięć, przystępujemy do rozpatrywania – wyjaśnia Tybiszewska. Jej zdaniem trudno wydzielić branże, które cieszą się największym zainteresowaniem bezrobotnych. Wparcie otrzymują bowiem zarówno osoby planujące prowadzenie usług budowlanych, jak i reklamowych, prawnych, geodezyjnych czy związanych z zarządzaniem sieciami internetowymi. – Ostatnio na przykład dotację otrzymała bezrobotna, która zaplanowała stworzenie firmy zajmującej się obrotem nieruchomościami w Hiszpanii – zaznacza dyrektor.

Są też w Polsce regiony, gdzie zainteresowanie bezrobotnych dotacjami z urzędów pracy wyraźnie spadło. Tak dzieje się np. w Kwidzynie. – Może dlatego, że zmniejszyło się bezrobocie i łatwiej teraz o etat. W tej sytuacji mniej jest chętnych do zakładania firm – twierdzi Jerzy Bartnicki, dyrektor tamtejszego PUP. Dodaje, że jego zdaniem prawdopodobnie w regionie wyczerpuje się również grupa osób zdolnych do stworzenia własnego biznesu, bo przecież nie każdy nadaje się na przedsiębiorcę.

Tak czy inaczej, w tym roku w całym kraju bezrobotni mogą stworzyć ponad 46 tys. firm, być może nawet więcej niż w ubiegłym roku, ponieważ w pierwszych sześciu miesiącach 2014 r. ich liczba była o ponad 400 większa niż przed rokiem. To będzie oznaczało, że od 2005 r. z dotacji pośredniaków skorzysta ok. 460 tys. bezrobotnych. A na ten cel wydane zostanie z Funduszu Pracy łącznie ze środkami planowanymi na ten rok prawie 6,7 mld zł.