Z ustawy o minimalnym wynagrodzeniu wynika, że w przyszłym roku płaca minimalna nie może być niższa niż 1731 złotych. I taką wysokość najniższego wynagrodzenia zaproponowali pracodawcy. Związkowcy wysuwali postulat, by było to nie mniej niż 1797 złotych. Rząd postanowił, że będzie to więcej o 19 złotych niż ustawowe minimum - tłumaczy wiceminister pracy Jacek Męcina. Wyjaśnił w rozmowie z IAR, że mimo, iż na dzisiejszym posiedzeniu była tylko strona rządowa i pracodawcy, to jednak związkowcy przedstawili swoje stanowisko. Zaznaczył, że skoro związki zawodowe chcą 7 procentowego wzrostu płacy minimalnej a pracodawcy chcieli iść tylko i wyłącznie modelem ustawowym, to propozycja rządu w tym sensie jest kompromisowa. 

Pracodawcy twierdzą natomiast, że nie rozumieją dlaczego rząd uparł się na podwyżkę 19 złotych większą niż ustawowe minimum. Szef Związku Rzemiosła Polskiego Jerzy Bartnik powiedział IAR, że nie ma ku temu żadnych przesłanek. Według Jerzego Bartnika sytuacja gospodarcza nie jest bardzo dobra, pracodawcy też nie są w bardzo dobrej formie więc te 19 złotych więcej to nieporozumienie. Na ostateczne ustalenie wysokości przyszłorocznej podwyżki płacy minimalnej komisja trójstronna ma czas do jutra. Dzisiaj stanęło na tym, że będzie tak jak chce rząd czyli najniższe wynagrodzenie wyniesie w przyszłym roku 1750 złotych.