Z podobnym zagadnieniem zmierzył się niedawno Sąd Najwyższy, który w wyroku z 5 grudnia 2013 r. (sygn. akt V CSK 30/13) stwierdził wprost, że w umowie zawartej na podstawie kodeksu cywilnego może być zapisany zakaz konkurencji. Co więcej, odwołując się do zasady swobody umów (art. 3531 k.c.), uznał, że dopuszczalne jest także jego wprowadzenie bez gwarancji ekwiwalentu pieniężnego. Rozważając jednak możliwość takiego ukształtowania stosunku prawnego, należy mieć na uwadze zasady współżycia społecznego. W przedstawionej sytuacji, jak czytamy w uzasadnieniu, „zleceniobiorca nie był słabszą stroną, a uzyskana przez niego wiedza zagrażała interesom ekonomicznym powoda w wypadku wykorzystania jej w interesie innego przedsiębiorcy”.

Stanowisko cytowane w orzeczenie bezpośrednio różni się od wcześniej zajmowanego przez Sąd Najwyższy. W wyroku z 11 września 2003 r. (sygn. akt III CKN 579/01) SN stwierdził, powołując się na sprzeczność z zasadami współżycia społecznego, że zapis o trzyletnim nieodpłatnym zobowiązaniu do powstrzymania się od podejmowania działalności konkurencyjnej jest nieważny. Wczytując się jednak w uzasadnienie, liberalizacja stanowiska Sądu Najwyższego wydaje się pozorna, bowiem to, co jest w tym miejscu istotne, to właśnie konkretny stan faktyczny.

Podsumowując, wprowadzenie do umowy cywilnej zapisu o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku prawnego jest dopuszczalne. Zastanawiając się jednak nad jego wprowadzeniem przy jednoczesnym braku gwarancji gratyfikacji finansowej, należy wziąć pod uwagę kontekst konkretnej umowy, taki jak np. okoliczności jej zawarcia, czas, na jaki została zawarta, czy też rynek, na którym usługi będą świadczone. A następnie zastanowić się, czy mając na uwadze konkretny stan faktyczny, klauzula ta nie jest narażona na ewentualny zarzut naruszenia zasad współżycia społecznego i jako taka może zostać przez sąd uznana za nieważną.