Rostowski nie zadeklarował jednocześnie, że jego córka na pewno zdecyduje się na wariant z przeniesieniem całości składek do ZUS. - Ma jeszcze trzy miesiące. Proszę także pamiętać, że jeżeli nie wybierze OFE teraz, to będzie mogła za dwa lata, a potem jeszcze za cztery - podkreślił polityk PO.

Rostowski podkreślił, że uświadomił córce iż - z punktu widzenia finansowego, według wyliczeń ekspertów - "w ogóle nie ma różnicy dla przyszłego emeryta". - Jest bardzo dużo czasu, żeby podjąć tę decyzje i ona dotyczy i tak bardzo małej części emerytury - dodał. Następnie zaznaczył jednak, że po zapoznaniu się z analizą banku Credit Agricole dotyczącą wysokości przyszłych emerytur (analizę przedstawił "Dziennik Gazeta Prawna"), z której wynikało, że "aby OFE miało takie same dobre wyniki jak ZUS, to musiałaby mieć naprawdę wyjątkowe stopy wzrostu", postanowił "usilnie zachęcać córkę, aby pozostała w ZUS-ie".

Były minister finansów, pytany o ministrów obecnego rządu, którzy jeszcze nie zdecydowali czy pozostać w OFE, czy przenieść pieniądze do ZUS zaznaczył, że "decyzja w tej sprawie jest osobista" i podejmuje ją samodzielnie każdy Polak. - A potem będzie ją można zmieniać co kilka lat, więc nie ma pośpiechu - podsumował.

Od 1 kwietnia do końca lipca 2014 roku każda osoba opłacająca składki emerytalne musi zdecydować czy chce, żeby ich część nadal trafiała do otwartych funduszy emerytalnych, czy może ma być w całości przekazywana ZUS. Podjętą w tym roku decyzję będzie można zmienić w 2016 roku, a kolejnych zmian będzie można dokonywać co cztery lata.