Zgodnie z nowelizacją ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz niektórych innych ustaw (druk sejmowy nr 2242) na zleceniobiorcy ciąży obowiązek kontroli, z których umów musi rozliczyć się z ZUS i jaka jest podstawa wymiaru składek dla każdej z nich. Za błędne poinformowanie płatników będzie ponosił odpowiedzialność przed Zakładem.

W projekcie próżno szukać zasad kontroli tego procesu. Nie dołączono do niego również żadnych rozporządzeń wykonawczych. A przyjęcie skutecznych rozwiązań może być decydujące dla powodzenia całej reformy.

Wody w usta nabrał ZUS, choć powinien od dawna pracować nad rozwiązaniami.

– Nie odnosimy się do projektów ustaw – mówi rzecznik Zakładu Jacek Dziekan zapytany, czy dostrzega problem braku jasnych kryteriów kontroli.

– To jest wydumany problem – tak sprawę komentuje z kolei szef górniczej Solidarności i członek Rady Nadzorczej ZUS Henryk Nakonieczny. Tłumaczy, że rząd chciał oskładkować zlecenia do pełnej wysokości, ale uległ presji organizacji pracodawców. Teraz te same organizacje podają zaproponowane rozwiązanie w wątpliwość. Jego zdaniem wskazywanie trudności technicznych to wybieg. Pracownik przed upływem terminu zapłaty składki (15. dzień następnego miesiąca) będzie sprawdzał, jakie umowy w danym miesiącu podpisał, i przesyłał stosowne zawiadomienia.

– Nie wyobrażam sobie, żeby zleceniobiorcy faktycznie cokolwiek liczyli – mówi dr Wojciech Nagel, ekspert BCC.

Marek Kowalski, ekspert PKPP Lewiatan, potwierdza, że zatrudnieni na kontraktach cywilnoprawnych nie posiadają wiedzy i doświadczenia potrzebnego do spełnienia wspominanych obowiązków. Nieświadome wprowadzanie pracodawców w błąd będzie częstym zjawiskiem. Odpowiedzialność za to poniesie zleceniobiorca, płacąc brakujące składki ze swojej kieszeni. Jeśli będzie chciał je odzyskać, jedynym wyjściem stanie się cywilny pozew przeciwko pracodawcy. A jeżeli w danym miesiącu pracownik nie otrzyma pełnego wynagrodzenia z którejkolwiek umowy, w praktyce nie będzie można ich rozliczać.

Z kolei płatnicy za pośrednictwem ZUS będą musieli często korygować raporty. Jest to utrudnione, gdyż – jak wskazuje Marek Kowalski – zakład księguje dane w systemie z miesięcznym opóźnieniem. Zatem pełna, rzetelna informacja o stanie prawnym będzie dostępna de facto po dwóch miesiącach od zapłaty składki.

– Istnieje duże pole do nadużyć. Możliwe, że za kilka lat ZUS zgłosi się do przedsiębiorców, żeby odprowadzili należności, nieopłacone nie z ich winy. Od dawna postulujemy wprowadzenie prostego, opłacanego zbiorczo podatku od funduszu płac – komentuje Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Resort pracy nie udzielił DGP odpowiedzi na pytanie, czy rozważa – celem ułatwienia rozliczeń – wprowadzenie zasady oskładkowania nominalnego wynagrodzenia z umowy, a nie kwoty faktycznie wypłaconej.

W poniedziałek 14 kwietnia nad sprawą kontroli rozliczeń ma debatować zespół ds. ubezpieczeń społecznych Komisji Trójstronnej (znów bez strony związkowej). Trudno jednak oczekiwać konstruktywnych wniosków w sytuacji, gdy żadna ze stron nie ma pomysłu na rozwiązanie problemu.