Przedsiębiorcy mają obowiązek odprowadzać składki na ubezpieczenia społeczne, niezależnie, czy działalność przynosi zysk, czy stratę. Gdy wpadną w kłopoty, mogą zwrócić się do ZUS z wnioskiem o umorzenie, rozłożenie na raty lub odroczenie terminu zapłaty należności. Z tej możliwości korzystają coraz rzadziej. Zakład zaś niechętnie przychyla się do ich próśb.

Trudno o wyrozumiałość

Liczba pozytywnie rozpatrzonych wniosków o umorzenie składek gwałtownie spada – z 15 proc. w 2011 r. do 7,6 proc. w 2013 r.

– To, co robi ZUS, ma znaczenie psychologiczne. Wiemy, że przedsiębiorcy wymuszają presję na umorzenia. Gdyb Zakład robił to hojną ręką, rozwijałaby się spirala wniosków – tłumaczy Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan, członek rady nadzorczej ZUS.

Taką politykę można było zaobserwować w 2012 r., gdy doszło do rekordowej liczby upadłości przy budowie autostrad. Przedsiębiorcy z branży mówią, że ZUS zgadzał się wyłącznie na odroczenie płatności składek, o darowaniu zaległości nie chciał nawet słyszeć.

Dane nie obejmują przypadków objętych ustawą z 9 listopada 2012 r. o umorzeniu należności powstałych z tytułu nieopłaconych składek przez osoby prowadzące pozarolniczą działalność, czyli abolicyjnej (Dz.U. poz. 1551), która dotyczy zaległości za lata 1999–2009. Przedsiębiorcy mają czas na złożenie wniosków do 15 stycznia 2015 r. Jedynym warunkiem jest nieposiadanie składek, które nie podlegają umorzeniu.

Tendencję spadkową widać również w samej liczbie wniosków składanych przez przedsiębiorców (aż o 30 proc. w ciągu roku). Może to wynikać z niejednoznaczności przepisów, które pozostawiają pole do interpretacji.

Zgodnie z rozporządzeniem ministra gospodarki, pracy i polityki społecznej z 31 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych zasad umarzania należności z tytułu składek na ubezpieczenia społeczne (Dz.U. poz. 1365) należności umarza się, jeżeli przedsiębiorca ze względu na stan majątkowy i sytuację rodzinną nie jest w stanie ich opłacić, ponieważ oznaczałoby to dla niego zbyt ciężkie skutki.

Bez uznaniowości

Jacek Dziekan, rzecznik prasowy ZUS, wyjaśnia, że postępowanie w takiej sprawie opiera się na analizie finansowej spłaty zadłużenia, przygotowanej przez przeszkolonych pracowników. Nie ma tu miejsca na uznaniowość.

Zdaniem ekspertów spadek liczby wniosków może wynikać ze wzrostu świadomości przedsiębiorców, że nie ma taryfy ulgowej dla podmiotów trwale nierentownych. Znaczenie może też mieć ogólna poprawa sytuacji finansowej przedsiębiorstw.

Z roku na rok jest też coraz mniej spraw o rozłożenie płatności na raty, a liczba odroczeń utrzymuje się na mniej więcej równym poziomie. Rosną za to w obu przypadkach odsetki decyzji pozytywnych wydanych przez ZUS. Zdaniem Jeremiego Mordasewicza Zakład chce wspierać przedsiębiorstwa trwale rentowne, które przejściowo znalazły się w trudnej sytuacji. Jest to polityka prawidłowa, bo tylko dla takich podmiotów jest miejsce na rynku.

Sam ZUS podkreśla, żejego sytuacja finansowa nie wpłuwa na płatników składek. Dziura budżetowa ZUS w 2013 r. wyniosła niemal 50 mld zł. Zakład podkreśla, że presja na poprawę wyników, np. kosztem przedsiębiorców, nie rozwiąże problemu, gdyż efektywność ściągania składek wynosi 98 proc. Kołem ratunkowym pozostają więc dotacje z budżetu państwa i zabiegi ustawowe, jak ten największy z przejęciem środków z OFE (153 mld zł).