To ostatnie miesiące, kiedy firmy mogą zawierać umowy na symboliczne kwoty z osobami wykonującymi obowiązki na podstawie zlecenia. Związki zawodowe przekonały bowiem stronę rządową i pracodawców do konieczności zmian. Podstawą do dyskusji w zespole do spraw ubezpieczeń społecznych komisji trójstronnej był projekt nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych przygotowany przez NSZZ „Solidarność”.

– Do końca przyszłego tygodnia przekażemy do zespołu projekt ustawy, zgodnie z którym w przypadku zbiegu umów-zleceń składki będą opłacane od kwoty co najmniej minimalnego wynagrodzenia – wyjaśnia Marek Bucior, wiceminister pracy i polityki społecznej.

Resort nie jest autorem tego projektu, ale wykonawcą uzgodnień poczynionych przez partnerów społecznych. To właśnie wówczas przyjęto, że pracodawcy będą sumować umowy-zlecenia zawierane z pracownikiem. I składki z tytułu takich kontraktów obowiązkowo będą płacone do momentu osiągnięcia kwoty minimalnej płacy. Obecnie jest to 1,6 tys. zł.

– To właśnie w zespole ubezpieczeń społecznych zostało ustalone, że zostanie zwiększona ochrona ubezpieczeniowa osób wykonujących pracę na podstawie umów-zleceń – wylicza Marek Bucior.

Ale to nie koniec zmian.

– Dokument, nad którym obecnie pracujemy, zakłada także, że składki będą odprowadzane za osoby zasiadające w radach nadzorczych niezależnie od innego tytułu ubezpieczenia – dodaje Marek Bucior.

Zdaniem Andrzeja Strębskiego z zespołu polityki społecznej, ubezpieczeń i rynku pracy w OPZZ, wprowadzenie takiej zmiany jest konieczne. Wpisując do ustawy systemowej nowy tytułu ubezpieczenia, nie można go ograniczać tylko do osób bez ubezpieczenia.

– Zasiadając w radach nadzorczych, mogę płacić składki także od tych dochodów. Rząd jednak musi zagwarantować zachowanie zasady, że po przekroczeniu 30-krotności wynagrodzenia nadal nie będę dokonywał wpłat – tłumaczy Jeremi Mordasewicz, ekspert ubezpieczeniowy PKPP Lewiatan.

Marek Bucior wyjaśnia, że resort pracy przejmie projekt ustawy dopiero po zaakceptowaniu przez partnerów społecznych. Wówczas przeprowadzi konsultacje oraz uzgodnienia międzyresortowe.

– Dopiero po zebraniu uwag do tak przygotowanego projektu, po odbyciu dalszych dyskusji w komisji trójstronnej trafi on na posiedzenie rządu – wyjaśnia wiceminister pracy i polityki społecznej.