• Dzisiaj rząd przedstawi partnerom społecznym z Komisji Trójstronnej koncepcję wypłat emerytur z OFE
  • W 2009 roku nie powstaną zakłady emerytalne zajmujące się wypłatą emerytur z II filara
  • Nie będzie emerytur małżeńskich, zostanie wprowadzona trzyletnia gwarancja wypłaty kapitału dla spadkobierców

Przedstawimy dzisiaj pracodawcom i związkom zawodowym z Komisji Trójstronnej propozycję dotyczącą wypłat emerytur z OFE - mówi GP Agnieszka Chłoń- -Domińczak, wiceminister pracy i polityki społecznej.

Wyjaśnia, że rząd ma zupełnie nowy pomysł na wypłatę tych świadczeń. Kobiety, odchodzące na emeryturę przed ukończeniem 65 lat, otrzymają tzw. emeryturę okresową. Wypłacą ją OFE, a nie nowo powstałe zakłady realizujące wypłaty. Te zaczną działać dopiero w 2014 roku. W wieku 65 lat wszyscy emeryci zyskają prawo do wykupienia dożywotniego, indywidualnego świadczenia kalkulowanego według wspólnych dla obojga płci tablic dalszego trwania życia. Nie będzie więc możliwości wykupienia ani emerytury małżeńskiej, ani z tzw. gwarantowanym okresem wypłaty. Zostanie za to wprowadzony trzyletni okres gwarancji wypłaty kapitału przekazanego do zakładu emerytalnego w razie śmierci emeryta w tym okresie.

Okresowa emerytura dla kobiet

Resort pracy proponuje, aby kobieta, która ukończy 60 lub więcej lat, ale nie ukończy 65 lat, miała wypłacaną tzw. emeryturę okresową. Jeśli np. ukończy 60 lat i złoży do ZUS wniosek o emeryturę - uzyska prawo do dożywotniego świadczenia wypłacanego z I filara, a za pieniądze z OFE otrzyma emeryturę okresową. Tę wypłaci jej fundusz, do którego należy. Będzie kalkulowana według tablic trwania życia wspólnych dla mężczyzn i kobiet.

- OFE będzie wypłacać kobiecie emeryturę do chwili osiągnięcia przez nią 65 lat uszczuplając kapitał, który zgromadzi na rachunku - wyjaśnia Agnieszka Chłoń-Domińczak.

Podkreśla, że w momencie ukończenia przez kobietę 65 lat przeniesie ona pozostały kapitał do zakładu emerytalnego, który przyzna jej świadczenie dożywotnie wyliczone też na podstawie wspólnych dla obojga płci tablic dalszego trwania życia.

Jeśli takie rozwiązanie zostanie przyjęte, to np. 60-letnia kobieta, która zgromadzi na swoim rachunku 50 tys. zł, będzie otrzymywać co miesiąc - do ukończenia 65 lat - prawie 206 zł. W wieku 60 lat kobieta ma bowiem do przeżycia (biorąc pod uwagę wspólne tablice) statystycznie 20,2 lat, czyli prawie 243 miesiące. Jeśli OFE podzieli 50 tys. z rachunku przez 243, to miesięczna transza wyniesie właśnie 206 zł. Ponieważ tę kwotę OFE będzie jej wypłacać przez pięć lat (60 miesięcy), to wypłaci w tym czasie 12,4 tys. zł. Na jej rachunku zostanie więc 37,6 tys. zł, za które wykupi ona w zakładzie emerytalnym świadczenie dożywotnie.

- W czasie wypłaty świadczeń OFE będzie inwestować środki zgromadzone na rachunku, dlatego wysokość kapitału w wieku 65 lat może być wyższa - podkreśla Agnieszka Chłoń-Domińczak.

Krzysztof Lutostański, prezes PTE Bankowy, uważa, że fundusze będą przygotowane do wypłat świadczeń dla kobiet od stycznia. Nawet jeśli ustawa zostanie przyjęta przez Sejm w październiku.

- Wystarczą nam dwa-trzy miesiące - podkreśla.

Paweł Wypych, były prezes ZUS ocenia, że takie rozwiązanie wprowadzi bałagan prawny i systemowy. Tłumaczy, że 60-letnia kobieta będzie przez pięć lat pełnym emerytem z I filara i quasi-emerytem z II filara.

- System ubezpieczeń powinien tak samo traktować ubezpieczonych bez względu na płeć - mówi Paweł Wypych.

Profesor Wojciech Otto z Uniwersytetu Warszawskiego podkreśla, że takie rozwiązanie spowoduje, że mężczyźni będą w mniejszym stopniu dofinansowywać emerytury kobiet.

- 60-letnie kobiety, które miałyby kalkulowane świadczenie według wspólnych tablic trwania życia, ponieważ mają przed sobą o wiele więcej życia niż 65-letni mężczyzna, musiałyby otrzymać wysoką dopłatę ich kosztem - tłumaczy profesor.

Bez zakładów emerytalnych

Nie w 2009 roku, ale dopiero w 2014 roku, powstaną więc zakłady emerytalne zajmujące się wypłatami świadczeń z II filara. Wówczas kobiety i mężczyźni uprawnieni do świadczeń z OFE ukończą 65 lat. Paweł Wypych ocenia, że rząd praktycznie przesuwa termin dokończenia reformy emerytalnej o pięć lat.

- W 2009 roku rozpoczną się wypłaty, ale wciąż nie będzie wiadomo, jakie podmioty zajmą się nimi docelowo - podkreśla.

Jego zdaniem, beneficjentem rządowej propozycji będą głównie OFE, które o pięć lat dłużej będą inwestować pieniądze przyszłych emerytek, nie ponosząc żadnego ryzyka. Także profesor Marek Góra, współtwórca reformy emerytalnej uważa, że pomysł rządu jest spowodowany głównie tym, że zostało niewiele czasu na uchwalenie odpowiedniej ustawy.

- Pojawiają się obawy, choć moim zdaniem wyolbrzymione, że od stycznia zakłady emerytalne nie byłyby przygotowane do wypłaty świadczeń - podkreśla prof. Marek Góra.

Tłumaczy, że zakłady takie zaczęłyby działać na prawie pustym rynku. W 2009 roku zaledwie 2,5 tys. kobiet zyska prawo do świadczeń z OFE. Dodaje, że wadą pomysłu rządu jest to, że emerytura dla kobiet nie będzie produktem ubezpieczeniowym. Za pieniądze gromadzone w OFE emeryci powinni wykupywać świadczenie ubezpieczeniowe, tj. dożywotnią emeryturę indywidualną.

- Wprowadzenie takiej tymczasowej formy wypłaty usprawiedliwia fakt, że w wieku 65 lat kapitał z OFE zostanie zamieniony na produkt ubezpieczeniowy. Tylko pod takim warunkiem jest to dopuszczalne - podkreśla prof. Marek Góra.

Trzyletnia gwarancja

Rząd planuje też, że emeryci będą wykupywać w zakładach wyłącznie dożywotnią emeryturę indywidualną. Nie będzie więc ani emerytury małżeńskiej, ani z tzw. gwarantowanym okresem płatności. To ostatnie świadczenie (gdyby np. został wprowadzony pięcioletni okres gwarancji) polega na tym, że w przypadku śmierci ubezpieczonego, np. w rok po przejściu na emeryturę, osoby wskazane przez niego otrzymywałyby pieniądze jeszcze przez cztery lata. Ma to zapobiegać tzw. szokowi przejścia. Polega on na tym, że w razie śmierci ubezpieczonego na tydzień przed skorzystaniem ze świadczenia cały kapitał gromadzony w OFE dziedziczą bliscy, a w razie śmierci w tydzień po skorzystaniu z niego nie otrzymują nic.

Aby temu zapobiec, rząd chce wprowadzić trzyletnią gwarancję wypłaty. Część zgromadzonych składek byłaby zwracana bliskim, gdyby świadczeniobiorca zmarł w ciągu trzech lat od daty przejścia na emeryturę.

- Kwota zwrotu będzie się zmniejszać z upływem trzyletniego okresu. Później środki, za które emeryt wykupił dożywotnie świadczenia, nie będą w ogóle dziedziczone - tłumaczy Agnieszka Chłoń-Domińczak.

Takie rozwiązanie oznacza, że jeśli ktoś wpłaci do zakładu emerytalnego np. 36 tys. zł, to z każdym miesiącem pobierania świadczenia kapitał gwarantowany będzie się zmniejszał o 1 tys. zł. Trzyletni okres gwarancji składa się bowiem z 36 miesięcy. Jeśli osoba taka umrze w drugim miesiącu oszczędzania, rodzina odziedziczy 34 tys. zł. Jeśli w 35 miesiącu - 1 tys. zł. Emeryt będzie oczywiście otrzymywał świadczenie dożywotnio.

Zdaniem profesora Marka Góry, w systemie w ogóle nie powinno być tego rodzaju rozwiązań. W jego opinii, argumentem za wprowadzeniem tego rozwiązania może być to, że dzięki temu uniknie się sytuacji, w której zakłady emerytalne będą prowadzić akwizycję osób, które są w bardzo słabej kondycji zdrowotnej, i istnieje duże prawdopodobieństwo, że umrą tuż po przejściu na emeryturę.

Paweł Wypych podkreśla, że propozycja rządu będzie w istotny sposób różnicować sytuację mężczyzn i kobiet. Tłumaczy, że rodzina mężczyzny będzie mieć trzy lata gwarancji wypłaty środków w razie jego śmierci, a rodzina kobiety - osiem lat.

Bez emerytury małżeńskiej

Emerytura małżeńska to produkt, który ma chronić przed biedą na emeryturze gorzej lub w ogóle niezarabiającego małżonka. Rząd zrezygnował z tego rozwiązania, ale w zamian chce utrzymać obecne rozwiązanie dotyczące rent rodzinnych.

- Jeśli na przykład mężczyzna umrze w wieku 67 lat i zostawi małżonkę, która nigdy nie pracowała, to będzie ona mieć prawo do 80 proc. emerytury zarówno z I, jak i II filara zmarłego małżonka wypłacanej w formie renty - podkreśla Agnieszka Chłoń-Domińczak.

Paweł Wypych ocenia, że jest to kontrowersyjne rozwiązanie, bo może być bardzo drogie. Zakłady emerytalne będą bowiem musiały tworzyć rezerwy na wypłatę takich rent. Będzie bowiem bardzo trudno ustalić, czy dana osoba będzie w związku małżeńskim, gdy umrze jej małżonek i jak długo będzie żyć. Zdaniem Pawła Wypycha, lepszym rozwiązaniem jest wprowadzenie emerytury małżeńskiej.

- Proponowane przez rząd rozwiązanie nie będzie też zachęcać do aktywności zawodowej kobiet - podkreśla.

Profesor Marek Góra pozytywnie ocenia propozycję wprowadzenia tylko indywidualnej emerytury dożywotniej. Jego zdaniem, takie rozwiązanie będzie najtańsze, a więc świadczenia wypłacane w ten sposób będą najwyższe.

- Wprowadzanie dodatkowych świadczeń to konieczność kalkulowania dodatkowych ryzyk przez zakłady emerytalne. A jeśli muszą to robić i mają z tego tytułu wyższe koszty, to mniej środków trafia do emerytów - podkreśla Marek Góra.

ZUS listonoszem

Na razie nie wiadomo, czy powstanie publiczny zakład emerytalny, jak planował poprzedni rząd. Agnieszka Chłoń-Domińczak podkreśla jednak, że wszystkie podmioty, które zajmą się wypłatami świadczeń z OFE, będą musiały spełnić te same warunki. Będą one dotyczyć np. odpowiednich wymogów kapitałowych czy standardów zatrudnianych osób.

Emerytury z dwóch filarów będzie dostarczał ZUS. Emeryt otrzyma więc świadczenie z jednego źródła.

SZERSZA PERSPEKTYWA - EMERYTURA MAŁŻEŃSKA

Dożywotnia emerytura małżeńska to świadczenie, które różni się od emerytury indywidualnej, bo posiada co najmniej dwóch beneficjentów (najczęściej męża i żonę). To produkt stosowany niemal we wszystkich krajach, które wprowadziły system kapitałowy - od Chile, Urugwaju i Boliwii po Meksyk. Może mieć formę dwóch niezależnych świadczeń (ubezpieczony kupuje dwa dożywotnie świadczenia odrębne dla siebie i małżonka) lub jednego. W drugim przypadku za jeden kapitał ubezpieczony kupuje jedno świadczenie dla siebie i małżonka (wspólna własność) i jest ono wypłacane do śmierci obojga z nich.

BARTOSZ MARCZUK

bartosz.marczuk@infor.pl