statystyki

Sytuacja demograficzna Polski jest dramatyczna, a będzie jeszcze gorzej

05.12.2012, 17:05; Aktualizacja: 05.12.2012, 17:21

Demograficzna sytuacja Polski jest dramatyczna, a będzie jeszcze gorsza ok. 2020 r., kiedy pokolenie wyżu powojennego zacznie odchodzić na emerytury- ostrzegał ekonomista, prof. Krzysztof Rybiński podczas konferencji "Bariery ograniczające dzietność w Polsce", zorganizowanej w środę w Senacie.

Reklama


Reklama


Konferencję zorganizowała senacka Komisja Rodziny i Polityki Społecznej we współpracy ze Związkiem Dużych Rodzin "Trzy Plus" oraz Fundacją Energia dla Europy.

Według prof. Rybińskiego, ekonomisty z Uczelni Vistula, działania, które mogłyby zwiększyć dzietność są kosztowne, wymagają odważnych i zdecydowanych posunięć, na które nikt nie potrafi się zdobyć. "Jedne wydatki trzeba znacząco zwiększyć, a inne drastycznie ograniczyć, uderzając w grupy najbardziej uprzywilejowane" - mówił, przyznając jednak, że byłyby to posunięcia niepopularne, które przyniosłyby efekty w perspektywie 30-40 lat, a nie kolejnej kadencji, dlatego politycy wolą ich nie podejmować.

Propozycje rządu to kropla w morzu potrzeb

Jego zdaniem propozycje rządu dotyczące polityki rodzinnej (m.in. wydłużenie urlopów rodzicielskich, zwiększenie nakładów na żłobki i przedszkola) idą w dobrym kierunku, ale są zaledwie kroplą w morzu potrzeb. "Możemy robić drobne postępy, ale tu potrzebny jest wstrząs. A demografia nie jest dziedziną, która przynosi wstrząsy, tu do katastrofy zmierza się latami" - przekonywał. Według niego przypomina to sytuację żaby w garnku z gotującą się wodą - woda nagrzewa się stopniowo, dlatego żaba tego nie czuje i zamiast wyskoczyć - ugotuje się.

W opinii prof. Rybińskiego barierami zniechęcającymi do posiadania dzieci są niska jakość infrastruktury opiekuńczej, zmiany w mentalności, inna kultura pracy oraz kwestie finansowe - dziecko obniża standard życia. Żeby to zmienić, potrzebne są znaczące dopłaty do każdego dziecka lub preferencje podatkowe, a są to rozwiązania kosztowne dla budżetu.

Bariery leżą w mentalności?

Metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz, który również uczestniczył w konferencji, także uznał, że bariery leżą m.in. w naszej mentalności. "Tą barierą, o której chcę powiedzieć, jest bariera w nas samych, w naszej mentalności, to kwestia naszej hierarchii wartości. Jeśli chodzi o podejście do dzietności, to najważniejsza jest kwestia świadomości ludzkiej" - mówił.

Kardynał nawiązał do dyskusji na synodzie biskupim w Rzymie. Jak mówił, przez pierwsze pięć dni kwestie rodziny i dzietności pojawiały sie w co drugiej niemal wypowiedzi biskupów europejskich i amerykańskich, aż w końcu zaprotestowali biskupi azjatyccy, mówiąc, że to nie ich zmartwienie, ale problem, który my - Europejczycy i Amerykanie - sami sobie zafundowaliśmy w naszej cywilizacji. W Azji małżeństwo i rodzina, dzieci są przedmiotem kultu, niezależnie od tego, jak są rozumiane w poszczególnych azjatyckich religiach. Dlatego mieszkańcy Azji stanowią 60 proc. ludności świata, a Europejczycy tylko 7 proc. Przypomniał, że już w 1991 r. Jan Paweł II ostrzegał, by w czasie wolności i dobrobytu dziecko nie stało się zbędnym i kosztownym dodatkiem do życia rodzinnego.

Polacy chcą mieć dzieci, ale nie mają możliwości?

Minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz zwrócił uwagę, że kryzys demograficzny w Polsce nie jest kwestią ostatnich lat - od lat 90. wskaźniki dzietności systematycznie spadały, dopiero teraz jednak osiągnęły poziom wymagający zdecydowanych działań. "I my te działania podejmujemy" - przypomniał. Zaznaczył, że muszą być one osadzone w realiach - musimy być w stanie je zrealizować. Zachęcał, by pracować nad nimi wspólnie, ponad podziałami, tym bardziej, że - jak podkreślił - sytuacji demograficznej nie da się zmienić w ciągu jednej kadencji.

Prezydencka minister prof. Irena Wóycicka zwróciła uwagę, że rodzina jest bardzo ważna dla Polaków i wiele osób chciałoby mieć więcej dzieci niż ma, jednak chęci często rozmijają się z możliwościami. "Tu może wkraczać polityka rodzinna państwa" - dodała. Zaznaczyła, że państwo nie może i nie powinno wkraczać w sferę najbardziej intymną, do której należą decyzje o posiadaniu dzieci, dlatego nie można odpowiedzialności za dzietność spychać na państwo. Polityka rodzinna powinna jednak umożliwiać obywatelom realizację ich rodzicielskich aspiracji.

Reklama


Źródło:PAP

Polecane

  • lika(2012-12-05 19:27) Odpowiedz 00

    Pokolenie powojennego wyżu demograficznego /lat1953-1959/ to rodzice wyżu demograficznego lat 1980-1985,ale te dzieci nie wzięły przykładu z rodziców i dzieci mieć nie chcą,często ich na nie nie stać.Jak na umowach śmieciowych /nawet gdy oboje pracują/utrzymać rodzinę?Część potomków urodziła się ale za granicą,gdzie rodzice wyjechali za chlebem,za normalnym życiem.

  • ub(2012-12-05 19:32) Odpowiedz 00

    dzieci można mieć ale nie w Polsce - "..żaby w garnku z gotującą się wodą - woda nagrzewa się stopniowo, dlatego żaba tego nie czuje i zamiast wyskoczyć - ugotuje się..."- W Polsce większość żab się już ugotowała, politycy mogą spać dalej, niech im się dalej śni polityka prorodzinna

  • ewa(2012-12-05 20:32) Odpowiedz 00

    Anno, za 15000 tys. to już byś chciała?
    Nie chciałabym być twoim dzieckiem.
    Mam jedno i już bardzo dorosłe. Lekko nie było. Nie było becikowego, a zasiłek rodzinny to chyba z pół wieku wynosił 70 zł. Nawet tego nikt nie brał po uwagę, bo to była kwota niegodna uwagi. Mam jedno, bo chciałam jedno, ale przez moment nie pomyślałam czy mi da państwo na dziecko.
    Czasy się zmieniły, ludzie chcą pozyć, robić karierę, mężczyźni nie chcą się żenić, żyją w wolnych związkach, nie chcą się dzielić pieniędzmi. Takie są fakty. I niech każdy robi co chce. Planeta i tak bardzo obciążona.

  • ewa(2012-12-05 20:25) Odpowiedz 00

    Ciekawa jestem ile dzieci ma prof. Rybiński? Stać go zapewne na pięcioro.
    A ile mają ministrowie, posłowie, biznesmeni, p jedno, dwoje. A więc widać, że warunki materialne nie są główną przyczyna małej dzietności.
    Okazuje się, że najwięcej dzieci rodzi się w rodzinach najbiedniejszych.

  • prawda(2012-12-05 21:10) Odpowiedz 00

    Slabe zarobki to problem ale nie przeszkoda!
    Przeszkody:
    1. Powiesz szefowi, ze jestes w ciazy - stajesz sie persona non grata
    2.po nr 1 mozesz byc pewna, ze do pracy w tej firmie nie wrócisz
    3. jesli przez PRZYPADEK JAKOS SIE UDA, to patrza na ciebie krzywo, bo dziecko chore i ty na zwolnieniu - az ciebie zwolnia
    4 po zwolnieniu praktycznie ZEROWE SZANSE nowej pracy, bo a nuz dzieciak zachoruje, albo zachce ci sie znowu dzieciaka
    5. absolutnie ******** porodówka, opieka nad noworodkiem i dziekiem - vide: zamykane szpitale dla dzieci
    6. za lepsze szczepienia czy leki placisz z wlasnej kieszeni
    7. miejca w zlobku nie ma
    8. w przedszkolu to samo, jak masz szczescie i zdrowa babcie to moze uda ci sie dotrzymac do wieku szkolnego
    9. wszelkie rekreacje, place zabaw, pomoce edukacyjne sa albo b. drogie albo made china (trucizna)
    Jakilkolwiek cyrk, kino, teatr dla dzieci - najwyzej z jednym dzieckiem, bo jestes bezrobotna, samozatrudniona albo robisz z nedzy w lidlu/tesco do 22 za 1200 na reke
    A jak to wszystko przezyjesz i doczlapiesz 50+ wypierxxxdola ciebie z lidla/tesco bo jestes za stara i masz zdychac z glodu!
    moze dozyjesz 67 lat i 400 zl pomocy socjalnej, oczywiscie pod mostem. Twoje dziecko wyjedzie zarabiac na zachód i bedziesz totalnie sama (faceci jak kolo 40/50 nie pójda za mlodsza - to i tak umieraja czesto na zawaly itp kolo 60!)
    Oto twoja przyszlosc - wiec zrób Premierowi uprzejmosc, rozmnazaj sie, zeby mial kto placic na emeryture jego i jego synalka, córke rostowskiego i wojaze mlodych spikorskich - co tam, ale nie zapomnij zdechnac na czas!

  • prawda(2012-12-05 21:13) Odpowiedz 00

    zapomnialem oczywiscie mieszkanie to rzecz ciezko osiagalna!

  • Pul(2012-12-05 23:21) Odpowiedz 00

    Nie rozumiem tego UTYSKIWANIA.
    Donald nadup... -sam się deklarował.

  • Iwona(2012-12-05 22:14) Odpowiedz 00

    Brak kasy jest główną przyczyną. Jeżeli większość Polaków nie zarabia więcej na rękę niż 2 tys. a 1,5 tys. kosztuje wynajem mieszkania z 2-3 pokojami, jak dla rodziny, to o czym my mówimy? A reszta kosztów? Niańka, żłobek, przedzkole? Jedzenie, pieluchy? I cała reszta? A rodzic też musi czasem coś zjeść ;-)

  • anna(2012-12-05 18:30) Odpowiedz 00

    ja nie mam pieniedzy i nie chcemieć dzieci bo mnie na nie nie stać za 1200 zł ?pfffff kpina ba nawet za 2,5 tyś bym nie chciała

  • exa(2012-12-06 01:13) Odpowiedz 00

    Kiedyś jeszcze były babciew wieku 55 lat na emeryturach to mogły się zająć dzieckiem a teraz kiedy kobiety będą zasuwać do67 lat to nie ma szana dla młodych

  • Rezus Chytrus(2012-12-06 01:01) Odpowiedz 00

    do "anna", masz głupie podejście, które na starość zaowocuje tym, że nie będziesz miała nic - dosłownie NIC. biedna jesteś a na starość będziesz sama - to najgorsze co może być bo żadne pieniądze nie dadzą tego co dadzą Ci dzieci. nie pozdrawiam.

  • Rezus Chytrus(2012-12-06 01:17) Odpowiedz 00

    czytam te komentarze i śmiać mi się chce, znam ludzi którzy nawet nie pójdą za "1200" do pracy bo się "nie opłaca". dlaczego się nie opłaca? a odpowiedz sobie na pytanie kolego - koleżanko dlaczego tak jest że nie możesz znaleść pracy za 5000zl? za 7000zł? ludzie nie uczą się za młodu a później płacz i lament. jak nie chce się skończyć nawet zawodówki, żeby mieć fach w ręku no to niestety, po liceum to i ja bym nie chciał zatrudnić, ale już spawacza, operatora koparki, elektryka, fryzjerkę, geodetę, stolarza, operatora dźwigu itp. to już co innego. nie trzeba kończyć studiów żeby dobrze zarabiać. trzeba mieć chęci i jeszcze raz chęci. a 1200zł - od czegoś trzeba zacząć...

  • K(2012-12-06 16:07) Odpowiedz 00

    Do@Rezus Chytrus skończyła się epoka Bóg dał Bóg wychowa.Nie krytykuj ludzi,że nie chcą lub nie mogą mieć dzieci.Nie ma gwarancji,że Ci co je mają nie zostaną sami a znam takich!Poza tym w Polsce utarło się,że to kobieta ma odpowiadać za potomstwo a pan i władca to nie.Co do wykształcenia to też nie jest słodko bo poziom tych co chwalą się wykształceniem jest żenująco niski.Ludzie o zawodach o których piszesz tak zarabiają w dużych miastach typu warszawka ale to się wiąże z delegacjami czyli de facto z rozstaniami a nie każdy jest do tego stworzony.Co do płacy w mniejszych miastach to normalka te 1200 i wcale nie na początek bo wyzyskiwacze ani myślą płacić więcej nie mówiąc o nadgodzinach czy pracy w niedzielę i święta.

  • exa(2012-12-05 20:33) Odpowiedz 00

    Kamysz dba tylko o "rolniczki" bo tylko one na jego pomysłach skorzystają , w mieście młode kobiety zatrudniane są na umowy śmieciowe mogą sobie wybić z głowy roczne urlopy . Tusk , Rostowski i ich posłuszne p-osły podnieśli podatek VAT na ubrabnka dla dzieci w ramach "polityki prorodzinnej" , utrudniają życie jak mogą więc kobiety albo nie rodzą dzieci albo rodzą za granicą. Wiem zaraz powiedzą że Unia kazała. Tusk potrafi być twardy dla Polaków, ale żeby podlizać się uni zrobi wszystko co mu karzą i to na kolanach.

  • exa(2012-12-06 18:15) Odpowiedz 00

    do Rezus Chytrus; podejrzewam że pracę masz załatwioną po kumotersku lub z politycznego poparcia więc możesz pozwolićsobie na te dywagacje. Nie sztuką jest urodzić , sztuką jest wychować , ale można się decydować na dzieci a kraju uczciwym i przyjaznym wobec obywateli a nie tylko partyjnej sitwy . W Polsce "żyje się lepiej" PO i PSL

  • aga(2012-12-08 16:40) Odpowiedz 00

    Urodziłam dziecko 3 lata temu.Opieka Państwa wygląda tak,że dziecka nie przyjęto do przedszkola,z braku miejsc.Z tego powodu jestem na bezpłatnym urlopie.Automatycznie zostałam pozbawiona ubezpieczenia zdrowotnego.Ojciec dziecka haruje od godz 6ej,do 21ej.Nie ma siły po powrocie,do domu nawet jeść.Nie wspominając,o żenującym rodzinnym,w wys 68zł.Takie są uroki macierzyństwa,w tym kraju.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane