■  Gazeta Prawna: Kilka miesięcy temu zapowiadał pan zmiany godzin pracy oddziałów w całej Polsce, tak aby płatnicy składek i ubezpieczeni mogli załatwiać swoje sprawy także w godzinach popołudniowych?

- Zaproponowałem związkom zawodowym zmianę czasu pracy. W całym kraju wszystkie jednostki będą pracować od godziny 7.30 do 15.30. Natomiast raz w tygodniu chcieliśmy przesunąć godziny pracy o dwie godziny, tak aby wszystkie jednostki ZUS pracowały od 9.30 do 17.30. Wówczas nasze placówki funkcjonowałyby na takich samych zasadach tak jak chociażby jednostki samorządowe. Związki zawodowe rozumieją potrzebę takiej zmiany, ale poważnym problemem jest ustalenie jednakowych godzin pracy dla całej Polski. Przedstawiłem propozycję poniedziałku, a teraz czekam na stanowisko organizacji związkowych.

■  Przez wiele lat ZUS był instytucją scentralizowaną, w której wszystkie najważniejsze decyzje były podejmowane w Centrali. Dodatkowo prezes Zakładu wiele decyzji podejmował jednoosobowo. Czy nowy statut umożliwi decentralizację?

- Decentralizacja musi być mądra. Nie możemy jej przeprowadzić na zasadzie rozbicia dzielnicowego. Pierwszą zmianą jest przeniesienie zadań na oddziały wojewódzkie. Ich siedzibami, poza Katowicami, będą miasta wojewódzkie. Wszystkie nowe oddziały będą mieć jednakowe regulaminy pracy, godziny pracy oraz jednolite zasady obciążenia obowiązkami. Dyrektorzy nowych oddziałów wojewódzkich będą dysponować szerokimi kompetencjami. Osoby te będą odpowiadać za sprawy kadrowe, finansowe, płacowe, zamówienia publiczne czy kwestie związane z administracją. Dyrektor oddziału wojewódzkiego będzie zarządzał i kierował wszystkimi jednostkami znajdującymi się na terenie danego województwa bez względu na ich liczbę. Do nowej struktury organizacyjnej zostanie także dopasowana struktura odwoławczych komisji lekarskich, do których można wnosić sprzeciw od orzeczenia lekarza orzecznika ZUS.

■  Co te zmiany dadzą klientom?

- Rozwój gospodarczy Polski powoduje, że w niektórych regionach Polski powstają nowoczesne zakłady przemysłowe. Nowi płatnicy, zatrudniając nowych pracowników, automatycznie zwiększają obciążenie pracą w danym oddziale. Tak się dzieje na przykład w okolicach Wrocławia czy Torunia. Uwarunkowania regionalne powodują, że taki oddział powinien ustalić własne zasady pracy w oparciu o potrzeby. Dotyczy to usytuowania inspektoratów czy biur terenowych. Podobnie jest na przykład w Opolu, które obsługuje największą liczbę rent zagranicznych. Zmiany te mają poprawić pracę ZUS na styku urząd - obywatel w ciągu najbliższych trzech lat.

■  Obywatela jednak nie interesuje, czy w jego miejscowości będzie działać inspektorat czy oddział. Ważne jest tylko, czy szybko zostanie obsłużony.

- Planujemy rozwój nowoczesnych wydziałów obsługi klienta, w których każdy płatnik czy ubezpieczony uzyska kompleksową informację lub załatwi swoją sprawę. Ponieważ sprawy związane z ubezpieczeniami wymagają bardzo dużej wiedzy, więc nasi pracownicy muszą przez cały czas podnosić kwalifikacje. Jednak są sytuacje, kiedy pomoc w konkretnej sprawie danej osoby potrzeba jest natychmiast. Z tego powodu chcemy wyszkolić pewną grupę pracowników, którzy zostaną zatrudnieni w telefonicznym centrum informacyjnym ZUS, stworzonym w oparciu o istniejące infolinie. Jedna z nich będzie przeznaczona tylko dla płatników oraz ubezpieczonych. Z drugiej będą korzystać tylko pracownicy ZUS.

■  Jak taka infolinia będzie działać?

- Płatnik składek zwraca się z pytaniem do naszego pracownika z wydziału obsługi klienta. W sytuacji gdy osoba udzielająca informacji nie wie, jak rozwiązać dany problem, zwraca się z pytaniem bezpośrednio do centrali w Warszawie. Już wkrótce takie osoby będą miały możliwość zwrócenia się do ekspertów z centrum informacyjnego. Muszę jednak podkreślić, że stworzenie takiego nowego centrum nie zwolni pracowników z obowiązku podnoszenia kwalifikacji. Gdyby bowiem pracownicy ZUS w każdej kwestii telefonowali do pracowników infolinii, to oznaczałoby, że te osoby podejmują za nie decyzje.

■  Gdzie pan znajdzie takich pracowników?

- Planujemy stworzenie takiego centrum informacyjnego poza Warszawą w jednym z miast, gdzie posiadamy znaczne powierzchnie biurowe. Ponieważ zależy nam na przekazywaniu informacji najwyższej jakości, więc oferowane tym osobom wynagrodzenie musi być atrakcyjne. Ponieważ płace w ZUS, niestety, nie są konkurencyjne, więc musimy szukać pracowników w tych rejonach Polski, gdzie nasza oferta jest uznawana jako interesująca. Równocześnie mam nadzieję, że stworzenie takiej infolinii odciąży pracowników merytorycznych centrali ZUS.

■  Kiedy każdy ubezpieczony czy świadczeniobiorca będzie mógł sprawdzić przez internet stan swojego konta?

- Planujemy, że w 2010 roku wszyscy ubezpieczeni i płatnicy składek za pośrednictwem internetu będą mogli sprawdzić stan swojego konta emerytalnego, przelewy od firm czy wypłacone świadczenia. Dzięki temu ubezpieczeni będą mogli samodzielnie obliczyć hipotetyczną wysokość emerytury. Stworzenie platformy informatycznej pozwoli ograniczyć koszty korespondencji z ubezpieczonymi, którą mamy obowiązek wysłać do ubezpieczonych. Rozwiązanie to umożliwi także kontrolowanie przez płatników składek ewentualnych zaległości wobec ZUS.

■  Jednak nie wszyscy Polacy mają komputery i dostęp do internetu?

- Na wzór banków w każdej jednostce ZUS znajdą się dostępne dla klientów komputery pozwalające na kontrolowanie stanu konta. Aby usprawnić obsługę klientów, dodatkowo planujemy rozwinąć współpracę z samorządami lokalnymi. W każdym powiecie powinien działać departament obsługi klienta, w którym ubezpieczony czy płatnik nie tylko uzyska informacje, ale także będzie mógł złożyć dokumenty niezbędne do otrzymania decyzji. Do tego nie potrzeba nowych budynków. W tym miejscu warto także zaznaczyć, że dzięki postępowi technologicznemu specjalista podejmujący decyzję czy też ją aprobujący nie musi pracować w miejscu, gdzie zostały złożone dokumenty.

■  W ostatnim czasie pojawiały się doniesienia, że wszyscy emeryci będą musieli założyć konta bankowe, aby otrzymywać świadczenia. Czy to prawda?

- Nowe zasady przekazywania świadczeń emerytalnych wyłącznie na konta emerytalne mogłyby dotyczyć wyłącznie osób, które od 2009 roku będą otrzymywać emerytury z nowego systemu. W praktyce oznacza to, że obowiązek założenia konta emerytalnego będzie dotyczyć 2640 kobiet, które w 2009 roku przejdą na emeryturę i oszczędzały w otwartych funduszach emerytalnych. Dla porównania w owym 2009 roku na emerytury przejdzie w sumie ponad 100 tysięcy osób, więc obowiązek założenia kont dotyczyłby małej grupy osób. Przypominam, że jest to jedynie propozycja. Obecnie już 4,2 mln osób pobiera swoje świadczenia emerytalno-rentowe za pośrednictwem wskazanych przez siebie rachunków bankowych. Natomiast 3,7 mln świadczeniobiorców nadal obiera swoje renty i emerytury na poczcie. Z tego tytułu ZUS płaci bankom 24 mln zł oraz 324 mln zł Poczcie Polskiej. Ponieważ każdego roku o około 3 proc. rośnie liczba naszych świadczeniobiorców, którzy decydują się na przyjmowanie świadczeń na posiadane konta bankowego, więc za kilka lat zaledwie niewielka część świadczeń będzie przynoszona do domu przez listonosza.

Rozmawiała BOŻENA WIKTOROWSKA