W ciągu dwóch lat od pojawienia się w kodeksie pracy definicji molestowania seksualnego na palcach jednej ręki można policzyć sprawy w sądach o odszkodowanie za tę formę dyskryminacji. – Nie oznacza to jednak, że zjawisko to w polskich firmach nie występuje. Jednak zanim sprawy o odszkodowanie za molestowanie będą częściej kierowane do sądów pracy, upłynie wiele lat, bo jest kilka przyczyn które powstrzymują pracowników przed dochodzeniem sprawiedliwości – mówi Marta Lewandowska ze Stowarzyszenia OPTA.
Problemy dowodowe
Molestowanie seksualne to jedna z form dyskryminacji. Teoretycznie pracownik, podobnie jak w przypadku innych form dyskryminacji, łatwo może przerzucić ciężar dowodu na pracodawcę. Wystarczy, że uprawdopodobni fakt dyskryminowania, to pracodawca musi udowodnić, że jego postępowanie było uzasadnione. – W polskich sądach praktycznie nie jest realizowana zasada przeniesienia dowodu na pracodawcę. Mimo że unijna dyrektywa i przepisy kodeksu pracy teoretycznie wzmacniają pozycję poszkodowanego, to w praktyce ofiara musi zmagać się z dowodami – mówi Ewa Rutkowska, ekspert fundacji Feminoteka. Udowodnienie, że doszło do molestowania seksualnego, jest trudne, zwłaszcza z uwagi na niejednoznaczny charakter przesłanek decydujących o molestowaniu. Pracodawca zwykle powoływać się będzie na nadinterpretację swoich zachowań przez pracownika. Ponadto w sprawach o molestowania zazwyczaj ciężko o zgromadzenie przekonujących dowodów. – Wykazanie, że takie zachowania miały miejsce, opiera się na zeznaniach stron lub świadków. Istnieje ryzyko, że świadkowie, zwykle inni pracownicy, nie będą chcieli świadczyć na niekorzyść pracodawcy. Również ofiary molestowania w wielu przypadkach nie chcą ujawniać związanych z tym faktów, co znacząco przekładać się może na niewielką liczbę procesów o molestowanie seksualne – twierdzi Krzysztof Lenart, radca prawny, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy.
Zła sława molestowanego
– Funkcjonuje stereotyp, że ofiarami molestowania seksualnego są osoby, które w jakiś sposób zachęciły prześladowcę do takich a nie innych zachowań. Z tego też względu ofiary wolą zmienić pracę niż stać się obiektem komentarzy – uważa Anna Pabisiak, radca prawny w kancelarii Wojewódka Pabisiak. Molestowanie dotyka intymnych sfer, których poruszanie na forum publicznym jest wciąż tabu. Dopóki w odbiorze społecznym ofiara molestowania będzie traktowana jako osoba prowokująca i przyzwalająca na takie zachowania, w sądach nie będzie więcej spraw o molestowanie.
Pracodawcy nie przeciwdziałają
Pracodawcy nadal często nie wiedzą, że mają obowiązek przeciwdziałać dyskryminacji, w tym molestowaniu seksualnemu. Jest to jeden z podstawowych obowiązków nałożonych na nich w art. 94 kodeksu pracy. – W zachodniej Europie zapobieganie molestowaniu przejawia się między innymi tym, że przełożony, kiedy rozmawia z podwładną kobietą, z reguły nie robi tego przy zamkniętych drzwiach. Tam takie zachowania nikogo nie dziwią – mówi Marta Lewandowska. Nie można jednak powiedzieć, że pracodawcy całkowicie nie przywiązują wagi do problemu molestowania czy dyskryminacji ze względu na płeć pracownika. Część z nich przeprowadza szkolenia i wdraża procedury, dzięki którym ofiary dyskryminacji czy mobbingu mogą znaleźć szybką pomoc. – Zdarza się, że do przeprowadzania rozmów kwalifikacyjnych pracodawcy delegują kobietę i mężczyznę, bo w ten sposób, w przypadku ewentualnego procesu o dyskryminację łatwiej udowodnić niewinność – mówi doktor Krzysztof Walczak z Uniwersytetu Warszawskiego. Jednak w większości firm problem molestowana jest marginalizowany. Tymczasem problem ten to nieakceptowane zachowanie o charakterze seksualnym lub odnoszące się do płci pracownika, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności lub poniżenie albo upokorzenie pracownika. Na zachowanie to mogą się składać fizyczne, werbalne lub pozawerbalne elementy.
Mobbing mniej wstydliwy
W wielu sytuacjach łatwiej jest przyznać się do tego, że było się ofiarą mobbingu. – Przypadki molestowania seksualnego mogą być w konkretnej sytuacji uznane za mobbing, jeżeli polegają na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołują u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodują lub mają na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników – uważa Krzysztof Lenart. Dlatego część spraw, które dotyczą molestowania seksualnego, trafia do sądu w pozwach o odszkodowanie za mobbing. Jest to spowodowane także tym, że osobom molestowanym pomocy udzielają często organizacje antymobbingowe czy organizacje walczące o prawa człowieka. Nie ma w Polsce stowarzyszenia, które zajmowałoby się pomocą osobom molestowanym.
Donieść do prokuratury
Molestowany pracownik może wykorzystać art. 199 kodeksu karnego. Zgodnie z nim, kto przez nadużycie stosunku zależności lub wykorzystanie krytycznego położenia doprowadza inną osobę do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech. Jednak, jak wynika z danych resortu sprawiedliwości, molestowani nie szukają sprawiedliwości w prokuraturach i sądach karnych. Rocznie za przestępstwo opisane w art. 199 kodeksu karnego sądy skazują kilkanaście osób (odpowiednio w 2004 i 2005 roku skazano 13 i 15 osób). Mimo to w Sejmie znajduje się projekt Samoobrony dotyczący nowelizacji kodeksu karnego, który przewiduje podwyższenie kar za molestowanie seksualne w pracy z trzech do pięciu lat pozbawienia wolności.