Już prawie dwa lata czeka na rozpatrzenie przez Trybunał Konstytucyjny wniosek złożony przez prokuratora generalnego o zbadanie zgodności z ustawą zasadniczą przepisów, które umożliwiają odebranie prawa jazdy niesolidnemu opiekunowi uchylającemu się od płacenia alimentów na dzieci. Mimo że w tym czasie Sejm zmienił przewidzianą w nich procedurę, to Andrzej Seremet nie wycofał wniosku. Postanowił pójść jeszcze dalej, zmieniając jego treść. Wskazał, że nawet po tych modyfikacjach zatrzymanie prawa jazdy nie służy zapewnieniu skuteczności w egzekwowaniu alimentów.

Nowa ustawa

Problem z zatrzymywaniem prawa jazdy niesolidnym rodzicom pojawił się, gdy Trybunał Konstytucyjny 22 września 2009 r. (P 46/07) orzekł o niezgodności tego działania z konstytucją. Nie spowodował on jednak wykluczenia tego narzędzia oddziaływania na niesolidnych rodziców, ponieważ wyrok dotyczył nieobowiązującej już wówczas ustawy o zaliczce alimentacyjnej. Gminy dalej wysyłały do starostów wnioski, bo identycznie brzmiące przepisy pojawiły się w art. 5 ustawy z 7 września 2007 roku o pomocy osobom uprawnionym do alimentów (t.j. Dz.U. z 2009 r. nr 1, poz. 7 z późn. zm.), która od października 2008 r. zastąpiła poprzednie przepisy.

W takiej sytuacji prokurator generalny postanowił w listopadzie 2010 roku złożyć kolejny wniosek w tej sprawie, odnoszący się już do nowej ustawy. Z kolei rząd uznając, że to działanie przyczynia się do skuteczniejszego egzekwowania alimentów, przygotował nowelizację, która miała dostosować przepisy do wyroku TK. Weszły one w życie od początku tego roku. Zgodnie z nimi przed przekazaniem wniosku do starosty o zatrzymanie licencji gmina wydaje decyzję o uznaniu dłużnika za uchylającego się od zobowiązań alimentacyjnych, od której może się on odwołać.

– Dodatkowo musi być spełniony warunek, że rodzic w ciągu ostatnich sześciu miesięcy płacił mniej niż 50 proc. zasądzonych alimentów – tłumaczy Dorota Stolarek, kierownik działu świadczeń rodzinnych Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bełchatowie.

Zbędna instytucja

Po tej zmianie przepisów prokurator generalny nie wycofał swojego wniosku, ale zmienił jego treść w ten sposób, że wniósł o umorzenie postępowania w sprawie zbadania konstytucyjności art. 5 ustawy w brzmieniu obowiązującym do 31 grudnia 2011 roku, a następnie o stwierdzenie niezgodności jego zmodyfikowanej treści z konstytucyjną zasadą proporcjonalności. Stwierdza w nim, że już w poprzednim wyroku TK orzekł, iż zatrzymanie prawa jazdy dłużnikowi alimentacyjnemu jest niekonstytucyjne z tego powodu, że instytucja ta nie służy realizacji podstawowego celu, jakim jest zapewnienie skuteczności w egzekwowaniu należności alimentacyjnych. Nie można go bowiem osiągnąć poprzez zatrzymanie prawa jazdy osobie, której aktywność zawodowa (potencjalna lub realna) łączy się z posiadaniem tego dokumentu.

Andrzej Seremet podkreśla też, że nieuprawniona jest taka interpretacja tego wyroku, która wskazywałaby, iż stan konstytucyjności może być osiągnięty przez doprecyzowanie przepisów i zmianę procedury z pozostawieniem w porządku prawnym samej instytucji. Została ona bowiem uznana przez TK za zbędną w takim znaczeniu, że przymuszenie do realizacji obowiązków alimentacyjnych powinno być wykonywane przy zastosowaniu środków mniej uciążliwych dla rodzica.

Z takich też powodów zdaniem prokuratora generalnego bez wpływu na zasadność zarzutu naruszenia zasady proporcjonalności pozostają rozwiązania uprawniające dłużnika alimentacyjnego do odwołania się w trybie administracyjnym i odstąpienia od wydania decyzji w przypadku spełnienia warunku dotyczącego płacenia odpowiedniej kwoty alimentów.