Wciąż niepewne są tegoroczne podwyżki emerytur, rent i innych świadczeń podlegających waloryzacji. Rząd przesłał do Sejmu projekt ustawy zakładający, że 6,5 mln osób otrzyma jednorazowe dodatki, ale podczas posiedzenia sejmowej Komisji Polityki Społecznej wzbudził on ogromne kontrowersje. Posłowie wstrzymali prace nad projektem (powołana została specjalna podkomisja). Sejm zajmie się nim dopiero na następnym posiedzeniu w dniach 14-16 lutego. – Aby emeryci i renciści otrzymali w kwietniu dodatki, projekt ustawy musi wejść w życie 15 marca tego roku – przypominał posłom Romuald Poliński, wiceminister pracy i polityki społecznej.
Co proponuje rząd
Nowelizacja ustawy z dnia 20 maja 2005 r. o dodatku pieniężnym dla niektórych emerytów, rencistów i osób pobierających świadczenie przedemerytalne albo zasiłek przedemerytalny (Dz.U. nr 102, poz. 852 z późn. zm.) przewiduje, że osoby otrzymujące świadczenia, których wysokość nie przekracza 800 zł, mają otrzymać jednorazowo 330 zł. Ci, których świadczenie wynosi od 800 zł do 1000 zł – 180 zł. Na najniższą kwotę dodatku (150 zł) mogą liczyć osoby, których świadczenia wynoszą od 1000 zł do 1200 zł. Dodatek ma zostać wypłacony przez ZUS i KRUS oraz organy rentowe tzw. służb mundurowych razem z wypłacanym za kwiecień świadczeniem. Nie trzeba będzie się o niego ubiegać, ale zostanie przyznany i wypłacony automatycznie tym, których świadczenia nie przekraczają określonych kwot. Rząd szacuje, że spośród 9,9 mln świadczeniobiorców otrzyma go 6,5 mln osób. – Dodatek otrzyma 5 mln świadczeniobiorców ZUS, 1,5 mln z KRUS oraz 9 tys. z organów rentowych tzw. służb mundurowych – szacuje minister Poliński. Dodaje, że z kwoty 1,7 mld zł zarezerwowanej na wypłatę dodatku w tegorocznym budżecie, 1,3 mld zł będzie przeznaczone na dodatki w wysokości 330 zł, 262 mln zł na dodatki 180-złotowe, a 174 mln na 150-złotowe.
Wątpliwości posłów
– Najubożsi emeryci i renciści stracą na propozycji rządu – mówi Izabela Jaruga-Nowacka z sejmowej Komisji Polityki Społecznej. Jej zdaniem obecnie obowiązujące rozwiązanie przewidujące przyznanie dodatku w wysokości 10 proc. różnicy między dochodem na osobę w rodzinie a kwotą 9,6 tys. zł, jest sprawiedliwsze. Według Izabeli Jarugi-Nowackiej, osoba pobierająca najniższą rentę socjalną (501,87 zł) straci na propozycji rządu prawie 94 zł. Otrzymujący najniższą rentę z tytułu częściowej niezdolności do pracy i rentę rodzinną (459,57 zł) miałby mniejsze świadczenie o 135 zł. Mniejsze byłyby też najniższe emerytury. – Nie można stwierdzić, czy świadczeniobiorcy stracą na propozycji rządu – przekonywała Alina Wiśniewska, dyrektor Departamentu Świadczeń Rodzinnych w resorcie pracy. Argumentowała, że nie można zakładać, że osoby otrzymujące najniższe świadczenia dostaną najwyższy dodatek, bo jeśli będą mieć dochody z innych źródeł, będzie on niższy. Posłowie zwracali też uwagę, że propozycja rządu może prowadzić do absurdalnych sytuacji. Na przykład, dodatek w wysokości 330 zł może dostać kobieta otrzymująca najniższą emeryturę, co wynika z braku jej aktywności zawodowej w przeszłości, ale której mąż otrzymuje świadczenia w wysokości ponad 2 tys. zł. Nie są to więc osoby najuboższe. W opinii posłów propozycja rządu będzie oznaczać iż osoba otrzymująca emeryturę w wysokości 800 zł otrzyma 330 zł dodatku, a ta, której wysokość emerytury wynosi 801 zł – prawie połowę mniej (180 zł). Przeciwnicy rządowego rozwiązania uważają, że dodatek mogą otrzymać osoby, które mają wprawdzie niskie świadczenia, ale osiągają dodatkowe dochody. – Można mieć niską rentę i prowadzić zyskowną firmę – przekonywała poseł Izabela Jaruga-Nowacka.
Będzie łatwiej o dodatek
Argumenty te odpierał wiceminister Romuald Poliński, który podkreślił, że zgodnie z obowiązującymi obecnie rozwiązaniami, dochód jest ustalany na podstawie wniosków składanych przez świadczeniobiorców. – Procedura ta powoduje, że są oni bardzo niezadowoleni, bo są to często osoby w podeszłym wieku, które obarcza się uciążliwym obowiązkiem – podkreślał minister Poliński. Dodał, że sposób ustalania wysokości dodatku powoduje, że często jego wysokość jest niższa niż koszty całej operacji. To dlatego rząd zaproponował, aby uzależnić prawo do dodatku wyłącznie od wysokości otrzymywanego świadczenia, powiększonego o wypłacane dodatki pielęgnacyjne, dla sierot zupełnych, a także inne dodatki lub świadczenia pieniężne. – Pozwoli to na przyznanie dodatku bez konieczności składania przez emeryta czy rencistę wniosku i jakichkolwiek dokumentów – podkreśla wiceminister.
Oburzeni partnerzy społeczni
Sposób prowadzenia prac nad ustawą przesądzającą o podwyższaniu emerytur i rent wzbudził też oburzenie partnerów społecznych z Komisji Trójstronnej. W liście do marszałka Sejmu piszą, że rządowy projekt nie był z nimi konsultowany, co ich zdaniem łamie regulamin Sejmu. Partnerzy wskazują, że zgodnie z wyrokami Trybunału Konstytucyjnego brak takich konsultacji może być podstawą do zakwestionowania zgodności ustawy z ustawą zasadniczą.