Ustawa o radcach prawnych wskazuje na obowiązek zasięgania opinii rady tylko w sytuacji, gdy radca prawny nienależycie wykonuje obowiązki wynikające z ustawy o radcach prawnych. Chodzi tu więc o obowiązki typowe dla wykonywania zawodu radcy prawnego, a nie typowe dla każdego pracownika. Zgodnie z wyrokiem SN (I PKN 3/98) przestrzeganie przez radcę prawnego czasu pracy nie jest obowiązkiem typowym jedynie dla zawodu radcy i wynikającym z ustawy o radcach prawnych. Dlatego w tej sytuacji nie ma potrzeby zasięgania opinii rady. Dla oceny, czy opinia rady jest konieczna, decydujące znaczenie ma to, czy naruszone obowiązki wynikają bezpośrednio z ustawy o radcach prawnych. Pod tym pojęciem rozumie się też zasady wynikające z kodeksu etyki radcy prawnego. Typowymi obowiązkami radcy prawnego, których naruszenie skutkuje koniecznością zasięgnięcia opinii rady, są naruszenie poufności, konflikt interesów czy też doradzanie tak, aby umożliwić popełnienie przestępstwa.

Jak wskazał SN, przewidziany w ustawie obowiązek zasięgania opinii rady stanowi szczególną regulację w stosunku do powszechnego prawa pracy i ma zastosowanie tylko przy zachowaniu określonych w ustawie o radcach prawnych warunków. Niezbędnym warunkiem zastosowania tego trybu jest to, aby radca prawny naruszył obowiązki typowe dla wykonywania zawodu, odrębnie określone w ustawie o radcach prawnych.

Problem pojawia się, gdy radca wykonuje swoje codzienne obowiązki nienależycie, bez wymaganej staranności, i to stanowi przyczynę wypowiedzenia. Należyta staranność w wykonywaniu obowiązków i dbałość o dobro zakładu pracy należy do obowiązków każdego pracownika, nie jest to wymóg odrębnie uregulowany dla zawodu radcy prawnego. Dlatego też skłaniam się ku tezie, że taki przypadek nie wymaga obowiązkowo zasięgnięcia opinii rady. Pracodawca nie musi też tego robić, gdy rozwiązuje z radcą prawnym umowę w trybie art. 52 k.p.