Na podstawie analizy przyczyn wypadków przy pracy można wysnuć wniosek, że jakość szkoleń jest niska. Niestety pracodawcy, wybierając ofertę szkoleniową, kierują się głównie ceną usługi, a nie dobrą marką firmy, która je oferuje.

– Brak nadzoru merytorycznego nad częścią firm szkoleniowych sprawia, że świadczone przez nie usługi nie spełniają celów, dla jakich są prowadzone – mówi Stanisław Wójcik z departamentu nadzoru i kontroli Głównego Inspektoratu Pracy.

Z danych GUS wynika, że 70 proc. wszystkich przyczyn wypadków jest spowodowanych nieprawidłowym zachowaniem się pracownika, niewłaściwym samowolnym zachowaniem się podwładnego, brakiem lub niewłaściwym posługiwaniem się czynnikiem materialnym, nieużywaniem sprzętu ochronnego. Gdyby szkolenia były prowadzone rzetelnie, zmalałaby liczba wypadków przy pracy.

– Dlatego sygnalizujemy parlamentarzystom ten problem. Do nich należy decyzja, czy zmienione będą przepisy dotyczące nadzoru nad firmami szkoleniowymi prowadzonymi działalność na postawie umowy o swobodzie działalności gospodarczej – dodaje Stanisław Wójcik.

W 2011 roku dwie trzecie skontrolowanych pracodawców, szczególnie małych (zatrudniających do 49 pracowników), do przeprowadzania szkoleń wynajęło firmy, zamiast przeprowadzać je we własnym zakresie. Ale tylko 14 proc. podmiotów, którym pracodawcy zlecili szkolenie okresowe pracowników, prowadziło działalność szkoleniową na podstawie ustawy o systemie oświaty. Nadzór nad nimi sprawuje właściwy kurator. Pozostałe szkoliły na podstawie ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. A więc bez jakiegokolwiek nadzoru.

Jeżeli nawet PIP stwierdzi nieprawidłowości co do wymagań stawianych organizatorowi szkolenia w dziedzinie bhp, inspektorzy nie mają możliwości podjęcia wobec niego działań prawnych.