Dotychczas te wątpliwości nie sprawdziły się, ale głównie dlatego, że rodzice wybierają formę zaświadczenia, ponieważ nie potrafią prawidłowo wypełnić oświadczenia lub obawiają się konsekwencji podania nieprawdziwych danych, co może skutkować ściganiem przez prokuraturę.

Zerowe dochody

Możliwość składania oświadczeń wprowadziła obowiązująca od 1 lipca ubiegłego roku ustawa z 25 marca 2011 r. o ograniczaniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców (Dz.U. z 25 maja 2011 r. nr 106, poz. 622). Dzięki niej osoba składająca wniosek może samodzielnie w oświadczeniu potwierdzić okoliczności mające wpływ na przyznanie świadczeń, w tym wysokość dochodu, czyli najważniejszego warunku, od którego jest uzależnione otrzymanie wsparcia.

Pieniądze

Pieniądze

źródło: ShutterStock

Gminy wprawdzie nie prowadzą statystyk dotyczących liczby składanych oświadczeń i zaświadczeń, ale szacują, że w szczególności w przypadku określania wysokości dochodu zdecydowana większość rodziców dołącza dokument z urzędu skarbowego.

– Wielu rodziców nie potrafi prawidłowo podać jego kwoty, tym bardziej że w oświadczeniu musi też być wskazana wysokość podatku i składek do ZUS – mówi Magdalena Rynkiewicz-Stępień, zastępca dyrektora Miejskiego Centrum Świadczeń w Opolu.

Beata Bonk, kierownik działu świadczeń OPS w Gliwicach, dodaje, że oświadczenia są często składane przez osoby, które nie osiągnęły żadnych dochodów.

– Zauważyliśmy, że rodzice najczęściej z nich korzystają, gdy trzeba potwierdzić uczęszczanie do szkoły – mówi Halina Pietrzykowska, kierownik działu świadczeń rodzinnych MOPR w Białymstoku.

Również w przypadku ubiegania się o świadczenia z pomocy społecznej dominują zaświadczenia wystawiane przez pracodawców.

– Radzimy osobom, aby wybierały tę formę, szczególnie gdy po raz pierwszy składają wniosek o pomoc. Natomiast gdy potem składane są kolejne wnioski, a sytuacja dochodowa członków rodziny nie ulega zmianie, wystarczy, że złożą nam oświadczenie – mówi Danuta Bojarska, dyrektor MOPS w Stargardzie Szczecińskim.

Błędna składka

Jak zwracają uwagę samorządy, tym rodzicom, którzy decydują się na wypełnienie oświadczenia, największe problemy sprawia podanie wysokości składki zdrowotnej.

– Najczęściej rodzice przepisują do oświadczenia kwotę, która znajduje się w ich formularzu PIT, ale to jest tylko składka odliczona od podatku, a nam potrzebna jest też część składki odprowadzona przez pracodawcę – mówi Marzena Szuleta, kierownik biura świadczeń rodzinnych Urzędu Miasta Kalisz.

Damian Napierała, kierownik działu świadczeń Poznańskiego Centrum Świadczeń, dodaje, że ustalenie całkowitej kwoty składki jest uciążliwe szczególnie dla osób, które pracują w kilku miejscach.

– Mamy też przypadki, że rodzice zostawiają puste pola i nie wpisują np. wysokości podatku. Wzywamy ich wtedy do uzupełnienia oświadczenia, a niektórzy przynoszą już wtedy zaświadczenie – mówi Magdalena Rynkiewicz-Stępień.

Z kolei Natalia Siekierka, zastępca kierownika działu świadczeń MOPS we Wrocławiu, wskazuje, że błędy pojawiają się też w oświadczeniach dotyczących urlopu wychowawczego.

– Podawane są złe daty rozpoczęcia urlopu i okresu jego trwania – dodaje.

Prokurator umarza

Kolejnym powodem, który sprawia, że większość osób nie decyduje się na składanie oświadczeń, jest świadomość, że podanie błędnych danych grozi odpowiedzialnością karną. Informacja o takiej sankcji jest zresztą zawarta na każdym druku oświadczenia.

Gminy, aby zapobiegać ewentualnym nadużyciom, mogą też weryfikować informacje zawarte w oświadczeniu. Nie mają jednak takiego obowiązku.

– Do tej pory nie mieliśmy wątpliwości, które by to uzasadniały – mówi Halina Pietrzykowska.

Natomiast samorządy, które decydują się na weryfikację, sprawdzają głównie wysokość dochodu.

– Występujemy o podanie danych na ten temat do urzędu skarbowego. W ten sposób odkryliśmy, że niektórzy rodzice podawali nieprawidłową wysokość podatku, który nie był pomniejszony o ulgę rodzinną. To powodowało zaniżenie dochodu, bo była od niego odejmowana wyższa kwota podatku – mówi Damian Napierała.

Weryfikacja oświadczeń jest też prowadzona m.in. we Wrocławiu i w Gliwicach.

– Sprawdzane są przede wszystkim tzw. zerówki, czyli te oświadczenia, w których rodzic deklaruje, że nie osiągnął żadnych dochodów – mówi Beata Bonk.

Konsekwencją podania nieprawdziwych informacji i wykrycia tego przez gminy powinno być skierowanie wniosku do prokuratury.

– Do tej pory skierowaliśmy trzy wnioski do prokuratury, jeden z nich dotyczył osoby, która oświadczyła, że nie ma żadnego dochodu, tymczasem z dokumentacji sprawy, w tym też informacji, które dotyczyły poprzedniego okresu zasiłkowego, wynikało, że nie jest to prawda – mówi Natalia Siekierka.

Kilka wniosków do prokuratury złożono też w Gliwicach.

– Część z nich zakończyła się już umorzeniem sprawy. Z informacji prokuratury wynikało, że osoby te, składając wyjaśnienia, tłumaczyły, że nieprawdziwe dane podały nieświadomie – mówi Beata Bonk.