Bardzo możliwe, że w najbliższej przyszłości prowadzenie głosowań za pomocą internetu będzie normą. Szczególnie w sytuacji, gdy wielozakładowe struktury takie jak np. sieci handlowe są traktowane jako jeden pracodawca, a zapytać o sposób prowadzenia sporu trzeba całą załogę. W przypadku JYSK referendum trzeba przeprowadzić w około 140 placówkach wśród 1,4 tys. pracowników. Nie wszędzie funkcjonują komisje zakładowe. Działacze tłumaczą, że nie mogą jeździć po wszystkich placówkach i magazynach z urną na głosy, bo związku na taką akcję po prostu nie stać.
Publikacja: 22 lutego 2012, 09:51 Aktualizacja: 22 lutego 2012, 09:51
– Przepisy ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych nie określają, w jakiej formie powinno być przeprowadzane referendum strajkowe. Nie widzę przeszkód by organizować je w drodze elektronicznej. Jednak organizator musi pamiętać o tym, by zadbać o formalną stronę tego przedsięwzięcia. Wszyscy pracownicy muszą mieć możliwość oddania głosu. W przeciwnym razie pracodawca może kwestionować referendum strajkowe – mówi profesor Jakub Stelina, kierownik katedry Prawa Pracy Uniwersytetu Gdańskiego.
Aby pracodawca nie zakwestionował jego wyników, związkowcy zadbali, by każdy pracownik miał tylko jedną możliwość oddania głosu. Jest też sporo czasu na udział w głosowaniu, bo do 10 marca.
Żeby referendum było ważne, musi wziąć w nim udział co najmniej 50 proc. Załogi
– Każdy pracownik firmy przy zatrudnianiu otrzymuje indywidualny numer. Przy logowaniu się trzeba podać imię nazwisko, numer pracownika i adres e-mail, na który wysyłamy hasło do zalogowania się na stronie umożliwiającej głosowanie. W większości zainteresowani piszą z prywatnych skrzynek e-mail w obawie przed pracodawcą, który wywiera presję i namawia, by nie głosować – mówi Przemysław Kowalski, przewodniczący NSZZ Solidarność w JYSK.
Problemem jest też brak współpracy pracodawcy w związku z przeprowadzaniem referendum.
– Wystąpiliśmy do niego, by podał nam numery pracowników. To ułatwiłoby weryfikację tego, kto już zagłosował. Niestety pracodawca odmówił – dodaje Przemysław Kowalski.
Związkowcy potraktowali to jako działanie utrudniające prowadzenie sporu i złożyli zawiadomienie w tej sprawie na policję.
– Pracodawca ma obowiązek współdziałania ze związkiem zawodowym w czasie prowadzenia sporu zbiorowego. Nie może zasłaniać się ochroną danych osobowych i biernie czekać na wynik głosowania. Związek nie prowadzi przecież własnej ewidencji wszystkich pracowników. Więc prośba o list pracowników jest uzasadniona – uważa prof. Jakub Stelina.
1: Malibu z IP: 93.165.134.* (2012-02-22 10:12)
Co to za dziennikarz? Dlaczego nie ma komentarza przedstawiciela pracodawcy? W Gazecie Prawnej a brak rzetelnego dziennikarstwa.
Nic dziwnego, że czytelność Gazety spada.
2: Chemik z IP: 164.126.9.* (2012-02-25 11:10)
Pani Mroczek chyba musi ostatnio zajmować się mantrą bo słowa których używa są wypowiadane przez jej osobę bez żadnej refleksji.
Rozważmy: 40% wzrost pensji daje wzrost kosztów na pracowniku ok 640zł brutto co daje w skali roku 7680/os.
Wynika stąd, że podwyżka (nie znam poziomu zatrudnienia pracowników na stanowiskach szeregowych, ale przyjmijmy na korzyść pani Mroczek, że jest to 1000 os.) dla pracowników będzie kosztować firmę 7 680 000.
W ubiegłym roku rozliczeniowym Jysk zarobił netto 26 600 000 PLN , jeśli więc od tej kwoty odejmiemy wysokość podwyżki otrzymamy, że firmie zostanie jeszcze prawie 19 milionów PLN czystego zysku, który zasili kasę firmy.
Zastanówmy się dodatkowo ile wypracowuje dla firmy jeden pracownik.
W roku 2010/2011 obroty wynosiły 1 miliard 39 milionów PLN co w przeliczeniu na pojedynczego pracownika wynosi 1 milion 39tys PLN tyle wypracował faktycznie pojedynczy przeciętny pracownik. Co daje 54 roczne pensje wynik mówi sam za siebie pracownik Jysk w Polsce daje 54 razy więcej firmie niż firma daje pracownikowi.
Pytam się więc pani Mroczek: pojedynczy pracownik w ciągu roku wypracowuje dla firmy obrót w wysokości 54 swoich obecnych rocznych pensji to czy firma biorąc pod uwagę to, że ma zyski, a nie tak jak Holandia ciągłe straty, nie powinna uhonorować pracownika podwyżką, która jest do wynegocjowania. Tym bardziej jest to zasadne, że ewentualna podwyżka nie wpłynęłaby drastycznie na zyski firmy netto, dodatkowo zwolnienia i cięcia etatów przyniosły już firmie realne oszczędności.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Zakład Ubezpieczeń Społecznych daruje właścicielom firm niektóre zaległości. Wnioski o umorzenie powinni móc składać także wspólnicy spółki.