Za kilka dni wejdzie w życie rozporządzenie ministra edukacji dotyczące standardów kształcenia nauczycieli. Eksperci ds. pedagogiki mają podzielone zdania co do jednego z fundamentalnych zapisów nowych regulacji. Chodzi o nauczycieli wychowania przedszkolnego i szkół podstawowych, którym do wykonywania zawodu wystarczyć ma tytuł licencjata.
Publikacja: 25 stycznia 2012, 07:11 Aktualizacja: 28 stycznia 2012, 15:39
Profesor pedagogiki Bogusław Śliwerski, recenzując zapisy nowych standardów, stwierdza, że „taka regulacja odzwierciedla całkowicie pozbawione racji myślenie, że im młodsze dziecko, tym słabiej może być wykształcony nauczyciel”. Inaczej sprawę widzi prof. pedagogiki Aleksander Nalaskowski. – Praca z dziećmi w przedszkolu oraz szkole podstawowej opiera się głównie na umiejętnościach praktycznych, do których uzyskania wystarczą studia licencjackie – mówi.
Resort edukacji, dając możliwość pracy w szkole podstawowej nauczycielom z tytułem licencjata, postawił jednak dodatkowe wymagania tym, którzy chcą kształcić najmłodsze dzieci. Osoby chcące uczyć w przedszkolach oraz klasach I – III podstawówek będą musiały wykazać się „umiejętnościami merytorycznymi w zakresie tworzenia tekstów w ramach języka polskiego, prowadzenia rozumowań matematycznych oraz umiejętnością ilustracji zjawisk przyrody za pomocą doświadczeń”. – Nabycie tych kompetencji jest warunkiem przygotowania dydaktycznego do realizacji podstawy programowej wychowania przedszkolnego i podstawy programowej kształcenia ogólnego dla I etapu edukacyjnego – informuje MEN.
Prof. Nalaskowski przyznaje jednak, że obecne rozporządzenie to jedynie punkt wyjścia do gruntownej dyskusji na temat systemu kształcenia nauczycieli w Polsce. – Nie przystaje on bowiem do wymagań współczesnej cywilizacji. Mam na myśli kwestie wychowawcze oraz nowe zjawiska społeczne, które powstały w wyniku rozwoju nowych technologii – mówi.
Jak będą kształceni nowi nauczyciele? Program studiów pedagogicznych został podzielony na pięć modułów. Każdy ze studentów obowiązkowo będzie musiał ukończyć trzy z nich – przygotowanie w zakresie merytorycznym, psychologiczno-pedagogicznym oraz dydaktycznym. Z kolei zajęcia fakultatywne będą obejmowały wypracowanie umiejętności do nauczania kolejnego przedmiotu oraz przygotowanie w zakresie pedagogiki specjalnej. Wykształcony według nowych standardów nauczyciel musi umieć posługiwać się nowoczesnymi technologiami oraz porozumiewać w języku obcym. Pierwsi pedagodzy edukowani zgodnie z nowymi standardami zaczną pracę najwcześniej w 2015 r.
Mniej godzin to mniej nauczycieli?
Od 1 września 2012 roku w szkołach zaczną obowiązywać nowe ramowe programy nauczania. Ma to związek z wchodzącą w tym terminie nową podstawą programową do szkół ponadgimnazjalnych. Tzw. ramówki określają też liczbę lekcji w danym cyklu nauczania. Zgodnie z nowymi wymogami uczeń w całym cyklu kształcenia od szkoły podstawowej poprzez gimnazjum, na liceum ogólnokształcącym skończywszy, będzie miał mniej godzin dydaktycznych niż obecnie. Średnio w każdym tygodniu nauki w szkole podstawowej będzie to mniej o pół godziny lekcyjnej, a w gimnazjum i liceum – o 1/3. W całym 12-letnim cyklu kształcenia oznacza to o kilkaset godzin lekcyjnych mniej. Wszystko dlatego, że resort edukacji dołączył do obowiązkowych zajęć edukacyjnych godziny, którymi wcześniej dysponował dyrektor szkoły, zmniejszając jednocześnie ich wymiar.
Dla przykładu, obecnie w liceum tygodniowy wymiar w trzyletnim cyklu wynosi 88 godzin, do tego dochodzą 4 lekcje do dyspozycji dyrektora. Po zmianach wymiar obowiązkowych zajęć edukacyjnych wyniesie jednak nie 92, ale 91 godzin. Niewykluczone, że w związku z nowym, mniejszym wymiarem niektórzy nauczyciele w dużych szkołach będą musieli pożegnać się z pracą.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: ... z IP: 85.89.167.* (2012-01-25 08:26)
co ma to na celu w sytuacji gdy co roku uczelnie pedagogiczne wypuszczają 70 tys. absolwentów pedagogiki - magistrów
czy chodzi o to aby łatwiej było zatrudniać żonę szwagra gdy samorządy przejmą pełną kontrolę nad szkołami i zwolnią wszystkich dyplomowanych?
2: Andrzej z IP: 91.150.223.* (2012-01-25 09:41)
Nadmiar wykształcenia zazwyczaj utrudnia wykonanie pracy.
3: xyz z IP: 80.55.236.* (2012-01-25 10:19)
To po co likwiduja szkoły i przedszkola???
4: Maraia z IP: 89.206.32.* (2012-01-25 10:21)
Cy to powrót do SN-ów?
5: XXYYZZ z IP: 83.27.144.* (2012-01-25 10:31)
Eksperyment ministerstwa na żywym organiźmie, na pokoleniu najmłodszych?!
Edukacja wczesnoszkolna jest PODSTAWĄ edukacji ustawicznej - jak fundament dla budynku.
W przedszkolach i szkołach podstawowych powinni pracować najlepsi nauczyciele, najlepiej wynagradzani i przygotowani!
Chociaż przed dzisiejszymi chylę czoła. I wiem co piszę - po 41 latach pracy w oświacie i 25 latach pracy dydaktycznej z nauczycielami.
Obserwuję - ze smutkiem - niekorzystne zmiany w edukacji młodego pokolenia, naszego kapitału i naszej przyszłości.
PROSZĘ! Nie ten "eksperyment", on nie może się udać, a efekty będą miały długotrwałe konsekwencje!
Młode postawy i osobowości powinni kształtować świadomi, dobrzy i zweryfikowani [ pozytywnie! ] do tej pracy PEDAGODZY!
6: julka z IP: 31.175.157.* (2012-01-25 11:57)
zgadzam się z pomysłem, na tym szczeblu edukacji istotne są umiejętności pedagogiczne, predyspozycje do pracy z małymi dziećmi, wykształcenie wyższe zawodowe jest wystarczające; niestety obawiam się że propozycje rządu wynikają z przyczyn finansowych: po prostu nauczyciel z licencjatem jest tańszy.
7: a z IP: 93.159.30.* (2012-01-25 12:39)
Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami prawo nauczania w szkołąch podstawowych mająnie tylko osoby z tytułem licencjata ale i absolwencji SN.
Nie rozumiem więc skąd ta burza.
8: ja z IP: 91.192.57.* (2012-01-25 12:46)
Przecież już to funkcjonuje. Jako absolwentka studiów licencjackich posiadam uprawnienia do uczenia w szkole podstawowej oraz gimnazjum.
9: marcin kęcki z IP: 94.42.86.* (2012-01-25 12:50)
W klasach początkowych powinni uczyć najlepsi nauczyciele. Oni formują dziecko.
10: młodzież z IP: 83.6.198.* (2012-01-25 13:39)
Na pracę w szkolnictwie czeka armia młodych ,świetnie wykształconych ludzi,a tu taka operetka.Ta sprawa ŚMIERDZI z daleka.Ułatwi to zatrudnianie ,,na zasadach kumoterstwa,,.Do pracy w szkolnictwie powinni być przyjmowani kandydaci z wysokimi kwalifikacjami,a nie miernota.
Do 31 maja dorabiający do zasiłków i świadczeń przedemerytalnych muszą rozliczyć się z ZUS

Nie możemy się zgodzić, aby odstąpić od reformy emerytalnej, która ma zapewnić kobietom 70-proc. wzrost ich świadczeń. Jeśli ktoś żąda zmian, niech pokaże swoje realne propozycje. - mówi Mieczysław Augustyn, senator PO.