W Polsce systematycznie przybywa osób, które są zatrudnione na stałe. W trzecim kwartale tego roku na podstawie umów na czas nieokreślony pracowało 9 130 tys. osób, czyli o 149 tysięcy więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku i aż o 716 tys. więcej w porównaniu z rokiem 2007. Tak wynika z najnowszych badań aktywności ekonomicznej ludności (BAEL) prowadzonych przez GUS.

To dobra informacja dla budżetu i gospodarki, bo osoby mające stały etat chętniej decydują się np. na zaciągnięcie kredytu, inwestycje finansowe czy założenie rodziny. Nie są również zagrożone ubóstwem lub wykluczeniem społecznym tak jak osoby zatrudnione na kontraktach czasowych.

Zdaniem pracodawców ta pozytywna tendencja utrzyma się jednak, tylko jeśli do zawierania stałych umów będzie zachęcało bardziej elastyczne prawo pracy.

Firmy z kondycją

– Dane GUS świadczą o tym, że Polska gospodarka w ostatnim roku się rozwijała – mówi prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego.

Dodaje, że stałych etatów jest więcej, gdy jest ożywienie gospodarcze, i odwrotnie, w czasach recesji firmy zatrudniają na podstawie umów okresowych. A tych w ostatnim roku ubyło (o 69 tys.).

Pracodawcy chcą ograniczyć uprawnienia związane z pracą na stałe

Maciej Bukowski, prezes Instytutu Badań Strukturalnych, nie jest zdziwiony rosnącą liczbą stałych etatów. Jego zdaniem przechodzi na nie coraz więcej przedstawicieli pokolenia wyżu demograficznego przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku, które wkracza już w wiek dojrzały. Te osoby jeszcze kilka lat temu najczęściej podpisywały umowy okresowe albo często zmieniały pracę, pozostając na takich kontraktach. Teraz stabilizują swoją sytuację zawodową. Pracodawcy, wiedząc, że mają doświadczenie zawodowe, decydują się na podpisywanie z nimi stałych umów.

– Sądzę, że po prostu polski rynek pracy się stabilizuje. Pracodawcy doceniają zatrudnienie na stałe, bo nie chcą ponosić kosztów rekrutacji i szkoleń nowych pracowników – mówi Jeremi Mordasewicz.

Eksperci są jednak zgodni, że w najbliższym czasie będzie rosła liczba umów na czas określony, a nie stałych. Polskę czeka bowiem spowolnienie gospodarcze, które wynika z niepewnej sytuacji w strefie euro. Pracodawcy będą rzadziej zatrudniać, zwłaszcza na podstawie umów stałych, które trudniej jest rozwiązać niż czasowe kontrakty.

– Rosnącemu zatrudnieniu na stałych etatach zaszkodzi także podwyżka składki rentowej, zwiększająca i tak już wysokie pozapłacowe koszty pracy – mówi Aleksander Łaszek z Fundacji Rozwoju Obywatelskiego FOR.

Kodeks do zmiany

Zdaniem pracodawców umów na czas nieokreślony mogłoby jednak być więcej, gdyby zmieniły się przepisy dotyczące ich zawierania.

– Należy rozluźnić sztywny gorset kodeksu pracy, który utrudnia zatrudnienie na czas nieokreślony – mówi Jeremi Mordasewicz.

Podkreśla, że krótszy powinien być okres wypowiedzenia takich umów (obecnie wynosi on trzy miesiące, jeśli pracownik był zatrudniony co najmniej trzy lata) oraz ograniczone wydatki związane z zakończeniem zatrudnienia.

Podaje przykład firmy z branży motoryzacyjnej, która m.in. ze względu na przywileje związane z pracą na stałe zakończyła działalność w okresie ostatniego spowolnienia gospodarczego.

Gdy chciała zrestrukturyzować zatrudnienie, aby ratować się przed bankructwem, musiała wręczyć trzymiesięczne wypowiedzenia i wypłacać odprawy w wysokości trzech pensji (w większości przypadków). Zlikwidować trzeba też konieczność uzasadniania wypowiedzenia stałej umowy.

Sztywne prawo dotyczące zatrudnienia utrudnia też konkurencyjność polskich przedsiębiorstw.

– Zachodnioeuropejskie firmy mają pięć razy więcej środków na inwestycje i nowocześniejsze technologie. Są jak ciężkozbrojne rycerstwo. Aby z nimi konkurować, polskie firmy muszą być elastyczne jak lekkozbrojna jazda – umieć szybko się przystosować do zmieniających się warunków na rynku – mówi Jeremi Mordasewicz.

Podkreśla, że PKPP Lewiatan podtrzymuje propozycję wprowadzenia kolejnego rodzaju umów o pracę, obok tych zawieranych na stałe i na czas określony. Tzw. umowy projektowe miałyby być zawierane na konkretny czas wykonania danego projektu (np. kierownik budowy na czas wybudowania obiektu). Propozycję tę zgłosili w Komisji Trójstronnej.

Związki chcą limitu

Przeciwne takim propozycjom są jednak związki zawodowe.

– Jeśli pracodawcy mają faktyczny powód zwolnienia, rozwiązanie umowy na czas nieokreślony nie jest dla nich problemem. Mogą przecież już teraz zwalniać pracowników ze względów ekonomicznych – uważa Jerzy Langer z NSZZ „Solidarność”.

Jego zdaniem więcej osób będzie pracować na czas nieokreślony, jeśli wprowadzona zostanie do kodeksu zasada, że po upływie dwóch lat zatrudnienia na podstawie umowy na czas określony przekształca się ona w stały kontrakt.

Jego zdaniem to lepsze rozwiązanie niż obecnie obowiązująca zasada (firmy będzie ona ponownie obowiązywać od 1 stycznia 2012 r.), zgodnie z którą zawarcie trzeciej umowy na czas określony oznacza, że przekształca się ona w stały kontrakt. Zdarza się bowiem, że pracodawcy zawierają umowy terminowe nawet na 10 lat.

Innym rozwiązaniem, które mogłoby utrzymać wzrost liczby stałych umów o pracę, są zachęty finansowe dla tych pracodawców, którzy zdecydowaliby się na ich zawarcie. Takie rozwiązanie przyjęto we Włoszech, gdzie zróżnicowano składki na ubezpieczenia społeczne pracowników zatrudnionych na podstawie terminowych i stałych kontraktów. Zredukowano pozapłacowe koszty w przypadku zatrudnienia na czas nieokreślony, a jednocześnie wzrosły składki na ubezpieczenia społeczne odprowadzane od umów na czas określony.

Zdaniem ekspertów obecnie trudne byłoby jednak wprowadzenie takich zachęt w Polsce.

– Skoro rząd szuka oszczędności w budżecie np. poprzez podwyższanie składki rentowej, to mało realne wydaje się, aby znalazł pieniądze na ten cel – uważa Jerzy Langer.

Marek Rymsza z Uniwersytetu Warszawskiego dodaje, że takie zmiany powinny być wprowadzone, jeśli rzeczywiście przyczynią się one do polepszenia sytuacji na rynku pracy i dla obopólnej korzyści pracownika i pracodawcy.