Powiatowe Urzędy Pracy (PUP) sygnalizują, że z powodów zdrowotnych coraz częściej są zmuszone odmawiać osobom rejestracji jako bezrobotni. Dzieje się tak, jeśli zgłaszający się cierpi na choroby (np. cukrzycę), które uniemożliwiają mu pozostawanie w ciągłej gotowości do podjęcia pracy. Jest to jeden z warunków, aby uzyskać status bezrobotnego.

– Czasami o schorzeniu dowiaduje się pośrednik pracy, który rozmawiając z bezrobotnym proponuje mu np. wzięcie udziału w stażu w firmie. Wtedy ten odmawia twierdząc, że stan zdrowia nie pozwala mu na podjęcie takiej pracy – mówi Bożena Maciuk z PUP w Katowicach.

Odmowa aktywizacji jest uzasadnioną przyczyną wykreślenia takiej osoby z rejestru.

– Takie przypadki nie powinny mieć miejsca, bo celem działania PUP jest przywrócenie kogoś na rynek pracy – mówi Maciej Bukowiecki, prezes Instytutu Badań Strukturalnych.

Dodaje, że nawet gdy prawo zezwala na wyrejestrowywanie chorych osób, to urzędnicy powinni kierować się raczej intencją uchwalenia przepisów, a nie jego literalnym brzmieniem.

Zainteresowany, który ma problemy z rejestracją, może jednak skorzystać z pomocy społecznej, czyli z zasiłku okresowego, który zwykle jest przyznawany przez pół roku i wynosi 418 zł, oraz ze świadczeń rodzinnych.

– Należą się one tylko wtedy, gdy ktoś ma dzieci – mówi Joanna Osiak z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Świdnicy.

O wiele atrakcyjniejszym rozwiązaniem, z punktu widzenia rozwoju zawodowego, jest skorzystanie ze szkoleń finansowanych ze środków unijnych. Osoba, która chce starać się o takie wsparcie, musi jednak spełnić warunek frekwencji – pieniądze za szkolenie odda ten, kto nie brał udziału w co najmniej 80 proc. zajęć. Otrzyma jednak stypendium w wysokości 4 zł brutto za każdą godzinę szkolenia.

Niektóre osoby bez pracy mogą także ubiegać się o 40 tys. zł dotacji na podjęcie własnej działalności gospodarczej. Dotacja jest przewidziana dla osób znajdujących się w najtrudniejszej sytuacji na rynku pracy.