Pedagodzy wskazują, że pytania są wyjątkowo skomplikowane i niezrozumiałe. Narzekają też, że test pojawił się za późno. Zwłaszcza że w tym roku szkolnym egzamin po raz pierwszy zostanie przeprowadzony według nowych zasad. W dodatku CKE zupełnie zapomniało o uczniach z dysfunkcjami i dla nich arkusz przykładowy nie został opublikowany wcale.

Pytania bez podstawy

O tym, że w tym roku szkolnym gimnazjaliści napiszą egzamin według nowych zasad, było wiadomo od kilku lat. Do tej pory uczniowie rozwiązywali testy według starych, znanych metod. – Podręczniki z nowymi zestawami testów pojawiły się dopiero teraz i już widać, że wymagają od uczniów kompletnie innego sposobu myślenia – mówi nauczycielka fizyki jednego z warszawskich gimnazjów.

Niektórych pytań nie uwzględnia program nauczania

Kolejny problem to ten, że w części dotyczącej fizyki od uczniów oczekuje się znajomości określonego przebiegu przeprowadzania doświadczeń. – Wiadomo, że każdy z nauczycieli robi je inaczej. Z tego powodu nawet dobrzy uczniowie mogą się na tym wyłożyć, odpowiadając niezgodnie z kluczem – mówi nauczycielka.

Inni pedagodzy podkreślają, że choć podstawa programowa zakłada obowiązek wykonania przez uczniów samodzielnie kilkunastu doświadczeń, to w większości szkół jest to fikcją, bo klasy są zbyt liczne. Na domiar złego w teście z fizyki pytania są podchwytliwe, a niuanse tak subtelne, że uczniowie mają prawo ich nie zauważyć. A co gorsza, pojawią się zagadnienia, których w ogóle nie ma w podstawie programowej lub ze względu na niewielką liczbę godzin fizyki omawiane są pobieżnie.

Uczeń mówi: masakra

Nauczyciele narzekają też na test z języka polskiego. Małgorzata Wojtkowiak-Janasik z gimnazjum w Bojanowie mówi, że temat rozprawki został sformułowany zbyt zawile, w dodatku uczniowie wykładają się na pytaniach z gramatyki. – Ale najbardziej bulwersujące jest to, że nie opublikowano arkusza dla uczniów z dysfunkcjami – mówi. Oni potrzebują więcej czasu na przygotowanie, a zgodnie z wytycznymi MEN, prowadząc z nimi zajęcia, trzeba obniżać wymagania.

Wyniki próbnego testu przeprowadzonego przez wydawnictwo Zamkor potwierdzają najgorsze przewidywania nauczycieli. Okazuje się, że uczniowie nie umieją planować doświadczeń, czytać ze zrozumieniem czy odnosić teorii do rzeczywistości.

Uczniowie o próbnym egzaminie mówią dosadnie: „masakra”. – Czytając test, miałem wrażenie, że przez dwa lata uczyłem się czegoś zupełnie innego – twierdzi gimnazjalista z warszawskiej dwudziestkitrójki. Z kolei w Małopolsce oburzeni uczniowie zbierają podpisy pod petycją, aby pisać test według starych reguł. Ich list ma pod koniec miesiąca trafić do MEN. Przekonują, że nie są przygotowywani do formy zadań, jaka została zaproponowana w nowych egzaminach. Co na to resort edukacji? Nie odpowiedział na pytanie, dlaczego przykładowy arkusz pojawił się tak późno. Wskazuje, że zadania można było znaleźć w informatorze gimnazjalnym sprzed roku. A arkusz dla uczniów z dysfunkcjami pojawi się, ale dopiero w połowie grudnia.

Opinia

Prof. Marek Rocki

szef Państwowej Komisji Akredytacyjnej

Nowa formuła egzaminu powinna trafić do uczniów i nauczycieli, gdy rozpoczęła się reforma programowa: w 2009 r., a nie pół roku przed testem. Niemniej o formule egzaminu decyduje egzaminujący. Nauczyciele i uczniowie mają prawo protestować, jeśli wymagania są niezgodne z podstawą programową. Jeżeli wymiar godzin jest niewystarczający do zrealizowania wymagań MEN, to powinni o tym informować wcześniej, a nie przy okazji egzaminu.