Firmy mogą opłacać składki do ZUS od delegowanych pracowników do krajów UE, jeżeli uzyskują w Polsce co najmniej 25 proc. obrotów.
Publikacja: 23 listopada 2011, 06:20 Aktualizacja: 23 listopada 2011, 08:22
źródło: ShutterStock
Firma (Fot.ShutterStock)
Izba Pracodawców Polskich (IPP) wniosła skargę do Komisji Europejskiej na ZUS. Zarzuca mu, że ten źle stosuje prawo unijne i naraża firmy na dodatkowe wydatki, bo nie przekazuje w odpowiednim czasie informacji, w którym państwie te mają płacić składki ubezpieczeniowe za swoich pracowników wykonujących czasowo pracę w innych krajach Wspólnoty.
Przedsiębiorcy spierają się też z zakładem, ale już przed polskimi sądami, bo ten nie zezwala im na opłacanie składek w Polsce. ZUS tłumaczy, że ci nie prowadzą w kraju znaczącej działalności. Są jedynie firmami wydmuszkami, formalnie zarejestrowanymi, ale praktycznie bez obrotów i tylko z sekretarką na etacie w Polsce. Reszta zatrudnionych wykonuje pracę w państwach unijnych.
IPP tłumaczy decyzje o skierowaniu sprawy do KE sygnałami, jakie do niej płynęły od przedsiębiorców zatrudniających pracowników w więcej niż jednym kraju Wspólnoty. Mają one wprawdzie siedzibę poza granicami Polski (w innym państwie UE), ale wszyscy pracownicy zamieszkują w naszym kraju.
Praca jest świadczona naprzemiennie w dwóch innych państwach członkowskich. W takim przypadku obowiązkiem ZUS jest wydanie decyzji określającej właściwe ustawodawstwo i miejsce opłacania składek.
Zdaniem Beaty Pawłowskiej z kancelarii Brighton & Wood, która przygotowała skargę, ZUS w wielu przypadkach miesiącami nie określa właściwego ustawodawstwa. Jeżeli już to robi, to nie informuje o tym żadnych swoich zagranicznych odpowiedników. Odpowiedź zakładu na te zarzuty jest krótka i twarda.
– ZUS o ustalonym przez siebie właściwym ustawodawstwie informuje niezwłocznie zagraniczne instytucje – mówi Jacek Dziekan z Centrali ZUS.
Taki termin rzeczywiście wynika z art. 16 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady nr 987/2009 z 16 września 2009 r. dotyczącego wykonywania rozporządzenia (WE) nr 883/2004 w sprawie koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego.
Wynika z niego, że ZUS musi takie informacje przekazać niezwłocznie. ZUS twierdzi, że dotrzymuje tego terminu. Innego zdania są firmy i dlatego składają skargę do Komisji Europejskiej.
Skutki braku szybkiego ustalenia przez ZUS właściwego ustawodawstwa są złe zarówno dla pracowników, jak i dla firm. Tym pierwszym stwarza to masę problemów. Bo skoro nie jest do końca jasne, gdzie i kto powinien odprowadzać należności z tytułu ubezpieczeń społecznych, to następstwem tej niepewności są problemy związane z korzystaniem z opieki medycznej w sytuacji choroby czy wypadku przy pracy.
– Nie zostało bowiem ostatecznie określone, które państwo powinno ponosić koszty tych świadczeń – mówi Paweł Pelc, radca prawny prowadzący własną kancelarię.
Z kolei po stronie przedsiębiorców problem polega na tym, że muszą oni wstecz opłacać należności do zagranicznego organu rentowego, jeśli np. dopiero po roku ZUS wyda decyzję o ustawodawstwie właściwym. Będą to dla nich bardzo wysokie wydatki, bo składki do zagranicznych organów rentowych są znacznie wyższe niż w Polsce. Dlatego nasze przedsiębiorstwa robią co mogą, aby płacić składki do ZUS.
Kontrowersje związane z ustaleniem ustawodawstwa właściwego to niejedyny przedmiot sporu między ZUS i przedsiębiorcami. Przed sądami toczą sie spory z powództwa pracowników, którym ZUS nie wydał zaświadczenia A 1, które daje firmie prawo do opłacania za nich składek do ZUS, a nie w innym państwie UE. Pracodawca skorzysta z tego uprawnienia pod warunkiem, że prowadzi znaczącą działalność w Polsce. Jest tak wówczas, gdy generuje około 25 proc. całości obrotów na terenie naszego kraju, tu ma pracowników (poza personelem administracyjnym), realizuje umowy i kontrakty (zarówno w Polsce, jak i za granicą).
Wskazane kryteria nie są jednak wyczerpujące. Powinny być one dostosowane do każdego konkretnego przypadku i uwzględniać charakter działalności prowadzonej przez przedsiębiorstwo w państwie, w którym ma ono siedzibę. Przesłanki te należy rozpatrywać łącznie.
– Zakład może wydać zaświadczenie A 1, nawet jeśli firma spełnia tylko część kryteriów uzasadniających prowadzenie znaczącej działalności. Jest to możliwe jednak tylko w szczególnych przypadkach – mówi Elżbieta Rożek, dyrektor departamentu koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej.
Podkreśla, że ZUS ma prawo w razie wątpliwości żądać od przedsiębiorcy dodatkowych oświadczeń i dowodów po to, żeby sprawdzić, czy spełnia on jakieś inne kryteria uprawniające go do opłacania składek na ubezpieczenie społeczne za pracownika delegowanego w kraju, a nie w innym państwie członkowskim.
Ostateczna decyzja o tym, czy firma spełnia warunki znaczącej działalności, należy i tak do ZUS. Jeśli nie wyda jej druku A1, to zdaniem adwokata Macieja Gołdy, prowadzącego własną kancelarię, ta może odwołać się do sądu pracy i ubezpieczeń społecznych.
Ani zakład, ani sądy nie prowadzą statystyk takich spraw. Pewne jest jednak to, że od maja 2010 roku, kiedy w życie weszło rozporządzenie nr 987/2009, ZUS wydaje coraz mniej zaświadczeń A 1. Profesor Gertruda Uścińska z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych twierdzi jednak, że to nie tylko skutek zmiany prawa, ale także recesji gospodarczej i tego, że niektórzy przedsiębiorcy postarali się o przedłużenie delegowania dla pracowników jeszcze zanim prawo zostało zmienione.
– Pozwalały na to poprzednio obowiązujące unijne przepisy – mówi.
Firmy muszą pamiętać, że przez cały okres delegowania przez nie pracowników są monitorowane przez ZUS. Ten sprawdza, czy prowadzą w Polsce znaczącą działalność. Zakład może to skontrolować z własnej inicjatywy albo na wniosek zagranicznego organu rentowego.
– Żądamy od firmy dokumentów świadczących o liczbie zatrudnionych na terytorium Polski i jakie firma ma obroty – mówi Iwona Kowalska z oddziału ZUS we Wrocławiu.
Jeśli pracodawca odmówi ich wydania, to ZUS wysyła informację do policji, która kieruje sprawę do sądu grodzkiego. Ten może nałożyć na firmę grzywnę maksymalnie do 5 tys. zł. Jeśli po zakończeniu postępowania okaże się, że nie prowadzi ona w Polsce znaczącej działalności, to dyrektor oddziału wydaje decyzję o odmowie opłacania składek w Polsce.
Dla firmy oznacza to dodatkowe konsekwencje finansowe. Wszyscy pracownicy delegowani będą wyłączeni z ubezpieczeń społecznych i ubezpieczenia zdrowotnego za okres pracy za granicą. Składki na ubezpieczenie pracodawca powinien odprowadzić za ten okres w państwie, w którym była wykonywana praca, zgodnie z jego przepisami.
Co więcej firma musi tam ubezpieczyć pracowników z datą wsteczną, czyli od miesiąca, w którym rozpoczęli pracę. Może to oznaczać, że będzie musiała zapłacić składki nawet za dwa lata i to z odsetkami.
1: anty zus z IP: 89.174.254.* (2011-11-23 09:33)
prowadzę firmę w Polsce składki płace a Anglii 400 złotych nie 950 i mam zus w d..
2: ArLa z IP: 78.8.246.* (2011-11-23 09:38)
"ZUS wysyła informację do policji, która kieruje sprawę do sądu grodzkiego", biorąc pod uwagę, że sądy grodzkie nie istnieją już od dłuższego czasu, jest to raczej niemożliwe
3: pro i za z IP: 195.205.221.* (2011-11-23 12:24)
Do 1.
Mam nadzieję, że w przyszłości angielska emeryturka też będzie adekwatna do składki. Czy tez łapę wyciągnie się po polskie swiadczenie?

Trzeba załatać lukę w systemie i tak zaktualizować dane, aby do centralnego wykazu ubezpieczonych trafiło 1,3 mln najmłodszych Polaków, którzy nie mają dziś do tego tytułu.
Która instytucja powinna Twoim zdaniem mieć najszerszy dostęp do informacji dot. obywateli?