Izba Pracodawców Polskich (IPP) wniosła skargę do Komisji Europejskiej na ZUS. Zarzuca mu, że ten źle stosuje prawo unijne i naraża firmy na dodatkowe wydatki, bo nie przekazuje w odpowiednim czasie informacji, w którym państwie te mają płacić składki ubezpieczeniowe za swoich pracowników wykonujących czasowo pracę w innych krajach Wspólnoty.

Przedsiębiorcy spierają się też z zakładem, ale już przed polskimi sądami, bo ten nie zezwala im na opłacanie składek w Polsce. ZUS tłumaczy, że ci nie prowadzą w kraju znaczącej działalności. Są jedynie firmami wydmuszkami, formalnie zarejestrowanymi, ale praktycznie bez obrotów i tylko z sekretarką na etacie w Polsce. Reszta zatrudnionych wykonuje pracę w państwach unijnych.

Decyzja komisji

IPP tłumaczy decyzje o skierowaniu sprawy do KE sygnałami, jakie do niej płynęły od przedsiębiorców zatrudniających pracowników w więcej niż jednym kraju Wspólnoty. Mają one wprawdzie siedzibę poza granicami Polski (w innym państwie UE), ale wszyscy pracownicy zamieszkują w naszym kraju.

Praca jest świadczona naprzemiennie w dwóch innych państwach członkowskich. W takim przypadku obowiązkiem ZUS jest wydanie decyzji określającej właściwe ustawodawstwo i miejsce opłacania składek.

Zdaniem Beaty Pawłowskiej z kancelarii Brighton & Wood, która przygotowała skargę, ZUS w wielu przypadkach miesiącami nie określa właściwego ustawodawstwa. Jeżeli już to robi, to nie informuje o tym żadnych swoich zagranicznych odpowiedników. Odpowiedź zakładu na te zarzuty jest krótka i twarda.

– ZUS o ustalonym przez siebie właściwym ustawodawstwie informuje niezwłocznie zagraniczne instytucje – mówi Jacek Dziekan z Centrali ZUS.

Taki termin rzeczywiście wynika z art. 16 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady nr 987/2009 z 16 września 2009 r. dotyczącego wykonywania rozporządzenia (WE) nr 883/2004 w sprawie koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego.

Wynika z niego, że ZUS musi takie informacje przekazać niezwłocznie. ZUS twierdzi, że dotrzymuje tego terminu. Innego zdania są firmy i dlatego składają skargę do Komisji Europejskiej.

Kłopoty ubezpieczonych

Skutki braku szybkiego ustalenia przez ZUS właściwego ustawodawstwa są złe zarówno dla pracowników, jak i dla firm. Tym pierwszym stwarza to masę problemów. Bo skoro nie jest do końca jasne, gdzie i kto powinien odprowadzać należności z tytułu ubezpieczeń społecznych, to następstwem tej niepewności są problemy związane z korzystaniem z opieki medycznej w sytuacji choroby czy wypadku przy pracy.

– Nie zostało bowiem ostatecznie określone, które państwo powinno ponosić koszty tych świadczeń – mówi Paweł Pelc, radca prawny prowadzący własną kancelarię.

Z kolei po stronie przedsiębiorców problem polega na tym, że muszą oni wstecz opłacać należności do zagranicznego organu rentowego, jeśli np. dopiero po roku ZUS wyda decyzję o ustawodawstwie właściwym. Będą to dla nich bardzo wysokie wydatki, bo składki do zagranicznych organów rentowych są znacznie wyższe niż w Polsce. Dlatego nasze przedsiębiorstwa robią co mogą, aby płacić składki do ZUS.

Znacząca działalność

Kontrowersje związane z ustaleniem ustawodawstwa właściwego to niejedyny przedmiot sporu między ZUS i przedsiębiorcami. Przed sądami toczą sie spory z powództwa pracowników, którym ZUS nie wydał zaświadczenia A 1, które daje firmie prawo do opłacania za nich składek do ZUS, a nie w innym państwie UE. Pracodawca skorzysta z tego uprawnienia pod warunkiem, że prowadzi znaczącą działalność w Polsce. Jest tak wówczas, gdy generuje około 25 proc. całości obrotów na terenie naszego kraju, tu ma pracowników (poza personelem administracyjnym), realizuje umowy i kontrakty (zarówno w Polsce, jak i za granicą).

Wskazane kryteria nie są jednak wyczerpujące. Powinny być one dostosowane do każdego konkretnego przypadku i uwzględniać charakter działalności prowadzonej przez przedsiębiorstwo w państwie, w którym ma ono siedzibę. Przesłanki te należy rozpatrywać łącznie.

– Zakład może wydać zaświadczenie A 1, nawet jeśli firma spełnia tylko część kryteriów uzasadniających prowadzenie znaczącej działalności. Jest to możliwe jednak tylko w szczególnych przypadkach – mówi Elżbieta Rożek, dyrektor departamentu koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej.

Podkreśla, że ZUS ma prawo w razie wątpliwości żądać od przedsiębiorcy dodatkowych oświadczeń i dowodów po to, żeby sprawdzić, czy spełnia on jakieś inne kryteria uprawniające go do opłacania składek na ubezpieczenie społeczne za pracownika delegowanego w kraju, a nie w innym państwie członkowskim.

Sprawy w sądzie

Ostateczna decyzja o tym, czy firma spełnia warunki znaczącej działalności, należy i tak do ZUS. Jeśli nie wyda jej druku A1, to zdaniem adwokata Macieja Gołdy, prowadzącego własną kancelarię, ta może odwołać się do sądu pracy i ubezpieczeń społecznych.

Ani zakład, ani sądy nie prowadzą statystyk takich spraw. Pewne jest jednak to, że od maja 2010 roku, kiedy w życie weszło rozporządzenie nr 987/2009, ZUS wydaje coraz mniej zaświadczeń A 1. Profesor Gertruda Uścińska z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych twierdzi jednak, że to nie tylko skutek zmiany prawa, ale także recesji gospodarczej i tego, że niektórzy przedsiębiorcy postarali się o przedłużenie delegowania dla pracowników jeszcze zanim prawo zostało zmienione.

– Pozwalały na to poprzednio obowiązujące unijne przepisy – mówi.

ZUS skontroluje

Firmy muszą pamiętać, że przez cały okres delegowania przez nie pracowników są monitorowane przez ZUS. Ten sprawdza, czy prowadzą w Polsce znaczącą działalność. Zakład może to skontrolować z własnej inicjatywy albo na wniosek zagranicznego organu rentowego.

– Żądamy od firmy dokumentów świadczących o liczbie zatrudnionych na terytorium Polski i jakie firma ma obroty – mówi Iwona Kowalska z oddziału ZUS we Wrocławiu.

Jeśli pracodawca odmówi ich wydania, to ZUS wysyła informację do policji, która kieruje sprawę do sądu grodzkiego. Ten może nałożyć na firmę grzywnę maksymalnie do 5 tys. zł. Jeśli po zakończeniu postępowania okaże się, że nie prowadzi ona w Polsce znaczącej działalności, to dyrektor oddziału wydaje decyzję o odmowie opłacania składek w Polsce.

Dla firmy oznacza to dodatkowe konsekwencje finansowe. Wszyscy pracownicy delegowani będą wyłączeni z ubezpieczeń społecznych i ubezpieczenia zdrowotnego za okres pracy za granicą. Składki na ubezpieczenie pracodawca powinien odprowadzić za ten okres w państwie, w którym była wykonywana praca, zgodnie z jego przepisami.

Co więcej firma musi tam ubezpieczyć pracowników z datą wsteczną, czyli od miesiąca, w którym rozpoczęli pracę. Może to oznaczać, że będzie musiała zapłacić składki nawet za dwa lata i to z odsetkami.