statystyki

Obowiązkowa nauka dla sześciolatków odroczona

autor: Artur Grabek22.11.2011, 05:59; Aktualizacja: 22.11.2011, 07:56
  • Wyślij
  • Drukuj

Nadal nie wiadomo, czy sześciolatki będą musiały pójść do pierwszej klasy za rok, czy może później.





Nowy rząd podtrzyma deklarację premiera Donalda Tuska dotyczącą odroczenia w czasie terminu obowiązkowego wejścia sześciolatków do szkół. Nie wiadomo jednak, czy zwłoka we wprowadzeniu obowiązku wyniesie rok, czy będzie dłuższa.

O tym w ciągu kilku dni premier Donald Tusk ma rozmawiać z nową minister edukacji Krystyną Szumilas. – Do tego czasu żadna decyzja nie zostanie podjęta – mówi nasz informator z resortu. Podkreśla natomiast, że na sto procent data wprowadzenia obowiązku szkolnego dla sześciolatków zostanie przełożona w czasie.

Ustawa o systemie oświaty przewiduje, że ten obowiązek rozpocznie się już 1 września 2012 r. W kampanii wyborczej Tusk obiecał przesunięcie tej daty o rok. Jednak zdaniem wielu ekspertów, a przede wszystkim rodziców i odpowiedzialnych za edukację samorządowców, ten termin jest zbyt krótki, by dostosować wszystkie szkoły na przyjęcie tak małych dzieci. Minister Szumilas do tej pory o tej kwestii się nie wypowiedziała. Wczoraj w krótkim komunikacie tak nakreśliła wizję swojej pracy: „Najważniejsza jest pomoc nauczycielom i dyrektorom we włączaniu do praktyki szkolnej wprowadzonych projektów. Na tym zamierzam się skupić. Ważny jest również dialog ze środowiskiem, wsłuchiwanie się w głosy rodziców i nauczycieli oraz reagowanie na ich potrzeby”.

Obecnie rodzice około 300 tys. pięciolatków czekają na jasną deklarację, czy mają już szukać szkoły dla swoich dzieci, bo zgodnie z ustawą oświatową we wrześniu będą musieli je tam posłać, czy też nie muszą tego robić, bo sami zadecydują o tym, czy ich dziecko pójdzie do szkoły, czy nie. Podobne oczekiwania mają samorządy, które w oparciu o liczbę dzieci w szkołach kształtują swoją politykę edukacyjną.

Dr Rafał Jaros, prezes Instytutu Nauk Społeczno-Ekonomicznych, oraz dr Piotr Krajewski, były doradca ministra finansów, uważają, że wprowadzenie obowiązku szkolnego dla sześciolatków powinno być rozłożone i zająć trzy lata. Ten czas zapewniłby, że reforma przebiegnie spokojnie, szkoły nie będą obciążone nadmiarem pierwszoklasistów, a nieprzygotowane do przyjęcia młodszych dzieci placówki będą miały czas na dostosowanie standardów. Jaros i Krajewski przekonują, że dzięki tej strategii uniknęłoby się sytuacji, w której w jednym roku do szkoły idą dwa roczniki dzieci, co w efekcie zwiększa konkurencję w dostępie do dobrego gimnazjum, liceum, potem o miejsce na studiach i miejsce pracy.

Takie rozwiązanie miałoby też sprawić, że sama reforma będzie tańsza. Z wyliczeń samorządów wynika bowiem, że dostosowanie szkół do młodszych dzieci może kosztować nawet kilka miliardów złotych. Z pierwszych zapowiedzi MEN dotyczących obniżenia wieku szkolnego w 2008 r. wynikało, że reforma będzie współfinansowana z budżetu państwa. Jednak w wyniku cięć budżetowych związanych z kryzysem minister Hall odebrano te pieniądze. W tym roku do szkół rodzice posłali ok. 24 proc. sześciolatków, resort szacował. że będzie to nawet 40 proc. Po tej informacji Katarzyna Hall zapowiedziała przesunięcie reformy w czasie.




  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Komentarze: 10

  • 1: Olo z IP: 83.18.215.* (2011-11-22 10:27)

    Co za bzdura, większość samorządów już dostosowała swoje szkoły do przyjęcia sześciolatków i w większości szkół działają zerówki, które w każdej chwili mogą stać się I klasami. Dla samorządów ta reforma to tak naprawdę dodatkowa kasa dla samorządów, bo i tak muszą zapewnić miejsca dla dzieci w zerówkach, czy to w przedszkolach czy to w szkołach i to ze środków własnych. Jęśli reforma w końcu by się zakończyła to na każdego 6-latka j.s.t. w końcu dostaną subwencję oświatową. Chyba tylko te samorządy, które nie potrafią liczyć są przeciwnikami tej reformy.

  • 2: emil z IP: 79.188.86.* (2011-11-22 11:50)

    takie rozwiązanie z rozłożeniem reformy na 3 lata, wydaje się być jedynym sensownym. Aż nie chce mi się wierzyć, że zostanie to zrobione porządnie.

  • 3: emeryt z IP: 83.14.180.* (2011-11-22 11:59)

    Niż demograficzny powoduje, że dyrektorzy małych wiejskich szkółek liczą na wsi kobiety ciężarne. Jedna, a dwie rocznie to już dużo. Niektórzy dyrektorzy przyjmują do oddziałów przedszkolnych czterolatki, które z powodu niedojrzałości przeszkadzają innym dzieciom. Przy łączeniu klas taki czterolatek z zerówki uczy się z pierwszą klasą.
    Sieć szkół na wsiach wymaga reorganizacji. To skandal, aby na jednego nauczyciela przypadało 3 czy nawet 6 uczniów. Tu leżą oszczędności a nie w kieszeniach emerytów.

  • 4: Kruk z IP: 89.191.147.* (2011-11-22 12:12)

    Katarzyna Hall powinna odpowiadać przed Trybunałem Stanu, za krzywdę wyrządzoną tysiącom dzieci, za brak odpowiedzialności wobec bezbronnych malutkich dzieci, za ryzykowne eksperymenty zaspakajające jej wydumane ambicje, a szkodzące dzieciom.
    Nie jestem mściwym PiS-owcem ale nie potrafię życzyć jej dużo dobrego.
    Za masową krzywdę wyrządzoną niewinnym, malutkim dzieciom, powinna spotkać ją kara.

  • 5: Mama dwójki dzieci z IP: 198.175.152.* (2011-11-22 14:15)

    Popieram.

  • 6: wroclawianka z IP: 31.174.162.* (2011-11-22 14:39)

    powiedzcie czy w koncu 6 latki maja isc obowiazkowo 2012 roku do szkoly czy nie? bo ta reforma tak namieszala ze nikt nic niewie ,mam 5 letnią wnuczke ktora jest z grudnia bylam w maju w szkole z zapytaniem sie czy trzeba ja zapisac do zerowki dostalam odpowiedz ze nie bo jest z konca roku ,nie dostalismy tez zadnego wezwania do zapisu dziecka do szkoly a z tego co czytalam na forum dyrekcja szkol ma taki obowiazek,przypomnieli sobie o dziecku dopiero pod koniec pazdziernika z zapytaniem gdzie dziecko odbywa roczne przygotowanie czyli zerowka,zostali powiadomieni ze dziecko jest w domu ,szkola nie chciala przyjac malej do zerowki brak miejsc a przedszkola w rejonie odmowili tez przyjecia na 5 godz dziennie,nie stac nas na oplacenie całodziennego przedszkola i tym sposobem dziecko zostalo na lodzie ,mam nadzieje ze zostanie cofnieta ta debilna ustawa i maluchom nie odbierze sie rok beztroskiego dziecinstwa

  • 7: mama grudniowej 5 latki z IP: 31.174.162.* (2011-11-22 14:43)

    powiedzcie kochani czy nasze 5 letnie maluszki zostały uratowane przed przymusowym nauczaniu? i ida tak jak wczesniej w wieku 6 lat do zerowki a jako 7 latkowie do 1 klasy,bo juz sie w tym wszystkim pogubilam

  • 8: wkurzona z IP: 31.174.234.* (2011-11-22 15:01)

    co za kraj co za ludzie sa w rzadzie ze zamiast zadbac o to zeby ludzie mogli spokojnie zyc,i miec godziwe wynagrodzenie za swoja pracą to zajmuja sie biednymi maluszkami,a moze zacznijcie od tego zeby matki mialy za co nakarmic i ubrac dziecko,nie wspominajac o ksiazkach do szkoly ,najpierw zajmowaliscie sie osobami zmarlymi katyń,smoleńsk,ludzie zywi wogole was nie interesowali a teraz znowu to czy wy nie umiecie wymyslec nic madrego?

  • 9: Anna z IP: 83.1.59.* (2011-11-22 22:32)

    A ja bym dała wolną rękę rodzicom.Jak nie chcą niech wcale nie posyłają dzieci do szkół. Tak jest najwygodniej, nie trzeba tracić czasu na zajmowanie się edukacją dziecka. Oddać do przedszkola, najlepiej na 24 godziny na dobę.
    Babcia sześcioletniego pierwszoklasisty.

  • 10: Ami z IP: 212.122.218.* (2011-11-22 23:22)

    Im później tym lepiej.Zostawić chociaż dzieci w spokoju!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie