statystyki

Co dziesiąty polski bezrobotny to magister

autor: Janusz K. Kowalski07.11.2011, 06:10; Aktualizacja: 07.11.2011, 16:08
Bezrobocie

Bezrobocieźródło: ShutterStock

Ekonomiści, socjologowie, pedagodzy... 21 proc. absolwentów nie ma pracy.

reklama


reklama


Wyższe wykształcenie jest coraz powszechniejsze: ma je już ponad 26 proc. aktywnych zawodowo Polaków. A zaledwie 8 lat temu dyplomem wyższej uczelni mogło się pochwalić 16 proc. rodaków.

Poprawa wykształcenia cieszy, ale niepokoi jego nierynkowa struktura, w efekcie której wiele osób z dyplomem zasila szeregi bezrobotnych. Z najnowszych danych resortu pracy wynika, że w końcu września było ich blisko 213 tys. – o ponad 22 tys. więcej niż przed rokiem.

Wśród bezrobotnych absolwentów wyższych uczelni dużo jest ekonomistów, pedagogów, specjalistów od marketingu i handlu, politologów oraz socjologów. Co ciekawe – wspomniani ekonomiści w pierwszym półroczu tego roku zajmowali wysoką, bo 14. pozycję w rankingu około 2 tys. zawodów i specjalności bezrobotnych.

Złą strukturę kształcenia potwierdzają przedstawiciele urzędów pracy. – Mamy zarejestrowanych m.in. pedagogów, ale nie ma dla nich ofert pracy, bo rynek jest nimi nasycony – mówi Hanna Subotowicz, dyrektor PUP w Gostyninie. Dodaje, że są za to oferty zatrudnienia dla inżynierów.

Choć jest na nich duże zapotrzebowanie, kształci się ich stosunkowo mało – ich studia są kosztowne i większości szkół niepublicznych to się nie opłaca. Ale nawet te uczelnie, które prowadzą techniczne kierunki kształcenia, nie w pełni wykorzystują swoje możliwości. Studia inżynierskie uchodzą za bardzo trudne i brakuje na nie chętnych.

Szwankuje też jakość kształcenia. Osoby kończące studia nie mają często umiejętności związanych z ich zawodem. – Absolwenci nie mają też praktycznego doświadczenia zawodowego, a tego już na starcie wymagają pracodawcy – ocenia Urszula Kryńska, ekonomistka w banku Millennium. To między innymi dlatego wśród absolwentów szkól wyższych w wieku do 30 lat stopa bezrobocia wynosi aż 21 proc.

Wyraźny wzrost bezrobocia wśród osób z dyplomem wyższej uczelni potwierdzają badania aktywności ekonomicznej ludności (BAEL) prowadzone przez GUS. Według nich liczba takich osób była nawet większa, niż wynika to z rejestrów urzędów pracy. Wyniosła w II kwartale tego roku 247 tys. i w ciągu roku zwiększyła się o 28 tys.

Skąd ta różnica? – Nie wszyscy bezrobotni rejestrują się w urzędach pracy. Jedni są zbyt ambitni, żeby to zrobić, a inni nie robią tego, bo mają na przykład ubezpieczenie zdrowotne dzięki pracy rodziców – mówi Karolina Sędzimir, ekonomistka PKO BP. Ale z drugiej strony do rejestracji bezrobotnych z wyższym wykształceniem zachęca to, że dzięki temu mają szansę na staż u pracodawcy finansowany przez urząd pracy. Ci, którzy mają pomysł na własny biznes, mogą uzyskać w tym urzędzie wsparcie finansowe na jego rozpoczęcie.

Perspektywy nie są dobre. – Bezrobotnych z wyższym wykształceniem będzie przybywać, ponieważ na rynek pracy wchodzić będą kolejne roczniki z wyżu demograficznego z lat osiemdziesiątych, które masowo podejmowały studia – twierdzi Sędzimir. A ofert zatrudnienia będzie brakowało, gdyż pracodawcy obawiają się spowolnienia gospodarczego i tworzą niewiele nowych miejsc pracy.

Bezrobotnych z dyplomem będzie więc coraz więcej. A spora część, która nawet znajdzie pracę, będzie zmuszona wykonywać zajęcie poniżej swoich kwalifikacji i możliwości. Frustracja będzie rosła.

Już jutro w "Dzienniku Gazecie Prawnej" kolejne doniesienia z rynku pracy. Przeczytasz m.in. ile trwa poszukiwanie pracy, dowiesz się, jaki związek z czasem poszukiwania pracy ma wykształcenie.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • do nr 2(2011-11-07 08:51) Odpowiedz 00

    ciekawe, czy by mi twój headhunter robote zaproponowal - cala szkola na 3 - ach a matura na 5-ki - no i jeszcze w starym systemie - he he...

  • bezrobotny(2011-11-07 18:03) Odpowiedz 00

    @ccc oczywiscie ze to wina państwa bo to państwo powinno regulować dostęp do studiów! tak jak w Niemczech studia powinni podejmować wyłącznie najlepsi absolwenci szkół średnich a nie wszyscy ci którzy tylko chca mieć 3 literki przed nazwiskiem. a później taki tłuk ma znajomków, rodzinki lub należy do PSL-u i już ma ciepłą posadkę, a ludzie, którzy są pasjonatami i wiążą z kierunkiem studiów przyszłość są bezrobotni. To chory kraj!

  • dr abor(2011-11-16 02:10) Odpowiedz 00

    @kalakutta w sensie mama przeprowadza aborcje?

  • .(2011-11-15 20:55) Odpowiedz 00

    Problem nie znajduje się wyłącznie w kierunkach studiów i popycie na określone usługi. Problemem naszej gospodarki jest brak wolności. Przeszkodą w podejmowaniu działalności są koncesje i inne formy reglamentacji. Kiedyś wykształcenie decydowało o możliwości podjęcia pracy, bo była to jedyna forma zdobycia uprawnień. Obecnie często wyższe wykształcenie nie daje już uprawnień, a reglamentacja idzie coraz dalej. Trzeba znieść ograniczenia, a o powodzeniu na rynku pracy niech decydują umiejętności i zaufanie klientów. Wykształcenie natomiast powinno służyć przede wszystkim zdobywaniu wiedzy i ewentualnie mieć jakieś znaczenie prestiżowe, jako wyznacznik pewnego poziomu kwalifikacji.

  • SlumdogMillionaire(2011-11-14 11:43) Odpowiedz 00

    Numer 9 - pelen szacunek:) Odbylem podobna droge, i nigdy jeszcze nie przyszlo mi do glowy jej zalowac.
    I jeszcze przyklad z zycia. Moja ex, po liceum (dobrych pare lat temu) wybrala sie na uniwerek na - uwaga: filologie grecka. Nie negowalem tego, bo kazdy ma prawo wyboru, ale kilka razy zapytalem: "Dziewczyno, co Ty masz zamiar po tym robic?". Na szczescie dziewczyna po roku studiow sama doszla do wniosku, ze zbyt wiele po takim kierunku nie osiagnie. Po roku zrezygnowala z uniwersytetu. Poniewaz zawsze lubila biologie, medycyne itd. zdecydowala sie na 2-letnia policealna szkole dla technikow i pielegniarek stomatologicznych (studia medyczne odpadaly - nie bylismy milionerami). Po skonczeniu szkoly prace w panstwowym instytucie dostala w ciagu 2-och tygodni, po 2-och miesiacach miala takze dodatkowa prace na soboty w prywatnym gabinecie. Rezygnacja z filologii greckiej, byla jedna z jej najlepszych zyciowych decyzji.

  • kalakutta(2011-11-14 08:42) Odpowiedz 00

    Lekarze zarabiją 30 000 zł, 1500 zł za jeden dyżur na odziale. Wiem bo moja matka jest połozną.

  • Siupek(2011-11-10 14:39) Odpowiedz 00

    Do 24.Oglądałem kiedyś wycinek z wypłaty lekarza tak przez przypadek i zauważyłem kwotę 11 tyś zł.Pytam zatem pielęgniarki którą podrywałem w szpitalu czemu tak dużo mają.Powiedziała mi że jeden lekarz jest w stanie pracować i na trzy, cztery etaty . Etat internisty,etat ratownika medycznego,etat specjalisty od chorób wewnętrznych,etat ortopedy...Żeby pracować na 3 etaty trzeba pracować 24 godziny na dobę...Czy jest to możliwe?a mimo to etaty lekarzy są uznawane ...i kasa się sumuje.Zatrudnienie jakiegokolwiek nowego lekarza do szpitala bo to w szpitalu są takie procedery, powoduje zabranie jakiegoś etatu pijawce sprzed nosa co powoduje ,że młodzi lekarze mają krytyczne opinie od pijawek u których początkujący lekarz jest pod opieką...Dlatego lekarzy się nie zatrudnia...

  • takie moje zdanie(2011-11-09 07:58) Odpowiedz 00

    Dlaczego do tej pory Ministerstwo Zdrowia i nikt nie pomyślał jak uzupełnić braki kadrowe i poprawić oraz zmniejszyć kolejki do lekarzy w służbach zdrowia w Polsce .
    Polska cierpi na ogromny brak lekarzy i personalu medycznego szczególnie sepecjalistów.
    Może Narodowy Fundusz Zdrowia wyjdzie z incjatywą umożliwienia większej ilości młodych studiowania na uczelniach medycznych.
    Jak również w dobie wielkiego bezrobocia jakie obecnie jest u nas , dać szansę tysiącom absolwentów innych uczelni ( szczególnie magistrom) na pracę w słuzbie zdrowia ( w ramach akcji przekawalifikowania się) na podyplomowych studiach medycznych oraz podjęcia nauki z równoczeną praktyką w przychodniach i szpitalach kształcąc na już obecnych uczelniach czy to w Wojskowych Szkołach Medycznych , Wyższych Szkołach Medycznych
    Polska obecnie cierpi na brak lekarzy, a absolwenci wyższych uczelni zarejestrowani jako bezrobotni w PUPAch nie mają szans na znalezienie jakiejkolwiek pracy,a doskonale wiemy że absolwent z wyższym wykształceniem sobie doskonale poradzi jest bardziej kreatywny , a niejeden marzył o studiach medycznych dot. absolwentów biologii, filozofów, psychologów i innych.
    Tak samo my postrzegamy, że obecni lekarze również powinni się przekwalifikować na polityków, i dać szansę innym niech ich zastąpią, a nie stosować metodę pozoranctwa.
    Albo polityk, albo lekarz.

  • Europejczyk(2011-11-08 12:17) Odpowiedz 00

    Teoria mówi, że pracownik z wyższym wykształceniem jest 10-krotnie bardziej kreatywny i wydajny aniżeli pracownik ze średnim wykształceniem. Przyjęty kierunek na wyższe wykształcenie jest prawidłowy. Ażeby korzystać z myśli i pracy osób z wyższym wykształceniem państwo musi tworzyć miejsca pracy, natomiast wyprzedaż majątku narodowego i jego likwidacja(masowe bankructwa firm) nie mogą doprowadzić do pozytywnych zmian na rynku pracy. Obce firmy na kierownicze stanowiska będą zawsze powoływać swoich obywateli, a Polacy będą jedynie pomagierami. Odpowiedzialność za ten stan ponoszą poszczególne rządy, które robią wszystko, ażeby uniknąć odpowiedzialności za sytuację ekonomiczną społeczeństwa. Takie postępowanie jest wynikiem przyjęcia błędnej teorii, że wszystkie problemy gospodarcze rozwiąże niewidzialna ręka rynku. Tak jednakże nie jest. Kapitał zostanie skierowany tylko tam gdzie będą duże zyski, a w ochronie środowiska, szkolnictwie i nauce, ochronie zdrowia, infrastrukturze itd. zysków nie ma. Obowiązek rozwoju poszczególnych branż, dostosowując ich rozwój do potrzeb społecznych, musi wziąć na siebie państwo tj.rząd, a jeśli tego nie robi to czeka nas katastrofa i rewolucja. Jest to tylko kwestia czasu.

  • xyz(2011-11-08 12:12) Odpowiedz 00

    Nauczycielom trzeba zapewnić pracę, młodym zajęcie i szkoli się hurtowo magistrów nikomu niepotrzebnych. Szkoły płatne to i poziom nie za wysoki by zdobyć jak najwięcej kasy. Ale wybór należy do każdego.

  • Wiedziałem co robię......(2011-11-07 21:03) Odpowiedz 00

    Nawet jak chodzi o kierunki ścisłe to system kształcenia zawodowego jest o dupę potłuc...Jak się sam nie nauczysz kombinatoryki w sęsie rozwiązywania problemów i myślenia logicznego i asertywności typowo zawodowej to nikt cię nie nauczy.Logika to jest przyszłość ,a iść na studia bo i kolega idzie ...biada takim ludziom...

  • Wiedziałem co robię......(2011-11-07 21:30) Odpowiedz 00

    Mój brat jest inżynierem technologi mechanicznej i ma ksywę socjolog albo patriota on się interesuje socjologią bo to manipulant cholerny, ale ma zawsze rację.A z racji takiej ,że się tym interesuje to czyta książki w tym temacie jest nabierząco w sprawach kraju itd...więc po jaki hu...kończyć studia w tych kierunkach ,mając rozeznanie co do realii i rynku pracy topić kasę itd po co?żeby się dowartościować?to samo z filozofią...Mówią ,że po studiach to za granicę do roboty bo tu nie ma pracy...Jak 70% magistrów nie umie młotka trzymać więc z czym ku...a do ludzi...Od spraw biurowych inne kraje mają swoich fachowców.a nasi po studiach lądują na zmywaku przynajmniej chłopaki a dziewczyny w burdelu...Byłem na zachodzie to wiem...mieszkałem w bloku pełnym polaków łepki ze wsi po zawodówkach ,robole mieli perspektywy tam ,ale nieudacznicy praktyczni nie...Uczyć się roboty...jakiejkolwiek...

  • zatroskany i myślący(2011-11-07 21:22) Odpowiedz 00

    marne szanse na przynajmniej następne 20 lat, skoro tyle nie wystarczyło dotąd na rozwiązanie szkolnictwa młodych w kierunkach przydatnych dla kraju.
    "Produkcja" wszelkiej maści bezproduktywnych magistrów czy doktorów "od niczego",byle dla papierka, przynosi właśnie negatywne plony na dłuugie lata w postaci bezrobocia.
    Trzeba jasno powiedzieć,że przez te 20 lat durnota polska, mimo logicznych głosów,nie chce zrozumieć istoty sprawy.!!!

  • pracowity magister(2011-11-07 19:40) Odpowiedz 00

    Kierunki istnieją i istnieć będą, bo co zrobić z kadrą profesorską? Toż tam jest przede wszystkim ukryte bezrobocie!
    Natomiast ja magister nie mogę zrealizować się w pracy ponieważ zarządza mną infantylna ignorantka z maturą "przedpotopową", kształcona w głębokim socjalizmie w oparciu o ideologię ZMS-u!

  • ccc(2011-11-07 16:34) Odpowiedz 00

    @hitaczi - nie ma nic złego w studiowaniu filozofii jeżeli nie ma się później pretensji do całego świata, że się pracy nie może znaleźć. A niestety absolwenci tych kierunków krzyczą najgłośniej, że magister, a roboty ni mo...

    @leonik - głupoty opowiadasz. Bezrobocie w tej chwili jest mocno odczuwalne i zdecydowanie nie jest opcją wyboru w społeczeństwie. Z pewnością istnieje pewien procent bezrobotnych, którzy pozostają bez pracy z własnej, nieprzymuszonej woli, ale znaczna większość z pewnością wolałaby pracować niż siedzieć na zasiłku, albo co gorsza bez niego...

  • Magistry "glosujcie na nas-barany !"(2011-11-07 08:20) Odpowiedz 00

    Glosujcie nadal na PO,SLD,PSL,TuchaczyPalikota (agentura PRL).Ich hasla nadal aktualne: "Oszukalismy tyle razy,teraz tez oszukamy" i najwazniejsze "Glosujcie na nas - barany !"

  • leonik(2011-11-07 15:43) Odpowiedz 00

    Po pierwsze: bezrobocie nie istnieje i jest tylko i wyłącznie wyborem(sztuczny twór bezrobocia powoduje płaca minimalna i wysokie podatki). Oczywiście mam na myśli również pracę w szarej stefie.
    Ale niewolnicy uznają to za zło. Nic, że taki człowiek pracuje i osiąga dochód...

    A co do politologów i socjologów. Prawa rynku. Nie ma zapotrzebowania na ich usługi więc o co chodzi?

  • hitaczi(2011-11-07 15:14) Odpowiedz 00

    A ja nie widzę nic złego w tym że uczelnie dalej kształcą filozofów. Przecież ktoś może wybrać studia bo mu się podobają a nie dlatego że łatwiej o nich po pracę. Czy zainteresowanie filozofią jest zakazane? Państwo nikomu nie gwarantuje pracy jeśli więc ktoś ma ochotę studiować filozofię to co komu do tego?

  • ccc(2011-11-07 14:36) Odpowiedz 00

    @bezrobotny - a to wina państwa, że gospodarka nie potrzebuje socjologów, filozofów i innych politologów? powiedz mi szczerze, do czego mi w firmie przydatny by był taki filozof, albo politolog? Praktycznych umiejętności zero, nawet w teorii nie przygotowany do jakiejkolwiek pracy zawodowej. Podaj mi choć jeden argument, który mnie jako szefa firmy handlowej mógł przekonać do zatrudnienia absolwenta uczelni humanistycznej...

    Sytuacja na rynku pracy jest jasna od wielu lat. Kierunki techniczne to jedyne fakultety, które będą w stanie dać prace i to wiadomo od dawna. Przedsiębiorcy potrzebują inżynierów, ludzi nauczonych pracy technicznej, znających się na procesach produkcyjnych itd. Jeżeli ktoś mając taką wiedzę mimo wszystko wybiera politologię, czy tego typu kierunek to pretensje może mieć wyłącznie do siebie, że po skończeniu studiów nie może znaleźć pracy...

    Chore co najwyżej jest to, że uczelnie wciąż oferują takie kierunki jak politologia, filozofia itp, w dodatku przyjmują wszystkich jak leci. Jak długo tego typu kierunki będą dostępne dla setek osób, tak długo co roku będą wypuszczani na rynek pracy kolejni bezrobotni...

  • wiedzma(2011-11-07 09:37) Odpowiedz 00

    Błędne koło - wykształceni nie są potrzebni OK tylko dlaczego w niemalże wszystkich ogłoszeniach wymagane jest wykształcenie wyższe magisterskie? Mówię tu o ogłoszeniach nawet najbardziej przyziemnych - sprzedawca w sklepie, pracownik biura obsługi klienta, sekretarka + najlepiej dwa języki obce w stopniu biegłym najczęściej pojawiają się wymagania odnośnie ang i niem. Więc proszę was wytłumaczcie mi to?? Pomóżcie też rozwikłać problem studiować czy nie??

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane