Skrócenie maksymalnego okresu pobierania zasiłku dla bezrobotnych do 6 miesięcy i powiązanie jego wysokości ze średnim miesięcznym wynagrodzeniem danej osoby w ostatnim roku pracy przed rejestracją w urzędzie pracy – proponuje PKPP Lewiatan.

Zdaniem Grażyny Spytek-Bandurskiej, zastępcy dyrektora departamentu dialogu społecznego i stosunków pracy PKPP Lewiatan, ich propozycja jest efektem doświadczeń międzynarodowych. 12-miesięczne uprawnienie do pobierania zasiłku w powiązaniu z wysoką stopą bezrobocia zniechęcają do podejmowania pracy, a zachęca do pozostawania w rejestrach urzędów pracy.

– Wielu bezrobotnych tkwi w nich tylko po to, żeby mieć ubezpieczenie zdrowotne. Nie zamierza się natomiast aktywizować – mówi Adam Bejda z Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Białymstoku.

3,4 mld zł wydadzą w 2012 roku urzędy pracy na aktywizacje bezrobotnych

Nie tylko skrócenie okresu pobierania zasiłku miałoby zmusić bezrobotnych do aktywnego poszukiwania pracy, lecz także zmiana zasad jego wyliczania. Pracodawcy proponują, żeby w pierwszych 3 miesiącach pobierania zasiłku jego wysokość była równa 25 proc. płacy minimalnej plus 15 proc. wynagrodzenia indywidualnego. W kolejnych 3 miesiącach wynosiłaby odpowiednio 15 proc. plus 15 proc.

Pracodawcy wyliczają, że wprowadzenie tych zmian spowoduje, że stopa zastąpienia (relacja zasiłku do zarobków) dla tych, którzy pracując, otrzymywali płacę minimalną (obecnie 1386 zł), odpowiadałaby 40 proc. przez pierwsze trzy miesiące pobierania zasiłku i 30 proc. w kolejnych miesiącach. Dla osób z zarobkami bliższymi średniej krajowej stopa zastąpienia nieznacznie podniosłaby się.

– Ta propozycja spowoduje zmniejszenie wydatków na zasiłki, co poprawi sytuację finansów publicznych – mówi prof. Witold Orłowski, główny doradca ekonomiczny PricewaterhouseCoopers i Rady Gospodarczej przy premierze.

O ile nowe propozycje są korzystne dla budżetu, o tyle mogą na nich stracić ci bezrobotni, którzy jako pracownicy zarabiali kwotę odpowiadającą płacy minimalnej. Obecnie mają stopę zastąpienia wynoszącą 53 proc. (według propozycji Lewiatana powinno to być 40 proc.). Zakładając, że propozycje pracodawców weszłyby w życie, zostaliby oni zmuszeni do aktywnego poszukiwania pracy i wyrwania się z pułapki bezrobocia.

Obecnie powiatowe urzędy pracy potrzebują przeciętnie 10,2 miesiąca na znalezienie zatrudnienia bezrobotnemu. Tak wynika z danych GUS. Zdaniem Piotra Rogowieckiego, eksperta Pracodawców RP, aktywizowanie osób bezrobotnych to jednak trudne zadanie, bo w większości mają oni niskie kwalifikacje zawodowe, a często nie mają ich w ogóle. Tym bardziej urzędy powinny skuteczniej aktywizować bezrobotnych przede wszystkim poprzez szkolenia ukierunkowane na podnoszenie ich kwalifikacji.