Szpitale z powodu trudnej sytuacji szukają oszczędności. Ich dyrektorzy opracowane plany naprawcze wdrażają pospiesznie i bez odpowiedniego przygotowania. W efekcie w pierwszej kolejności decydują się na ograniczenie liczby pracowników lub zmieniają warunki pracy i płacy.

Z tego ostatniego rozwiązania skorzystał dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 1 w Tychach, który na początku roku wręczył kilkunastu lekarzom wypowiedzenia zmieniające, które prowadziły do obniżenia im wynagrodzenia. Ci nie przyjęli zaproponowanych warunków i odwołali się do sądu I instancji.

Sąd uznał, że trudna sytuacja finansowa nie usprawiedliwia dyskryminowania pracowników. Dodał, że dyrektor powinien przed dokonaniem wypowiedzeń zmieniających części lekarzy określić kryteria ich doboru. W efekcie sąd orzekł o przywróceniu ich na dotychczasowych warunkach do pracy. To jeszcze nie koniec kłopotów dyrektora szpitala.

Lekarze zamierzają złożyć pozew w postępowaniu cywilnym o odszkodowanie z tytułu stwierdzenia przez sąd pracy dyskryminacji pracowniczej.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy (OZZL) wskazuje, że tego typu nadużyć będzie coraz więcej. Innymi praktykami dyrektorów jest rezygnowanie z kryteriów i np. zlecanie ordynatorom oddziałów wytypowania lekarzy, którym trzeba obniżyć wynagrodzenie, zwolnić ich lub zaproponować im przejście na kontrakty.

– Ordynator nie jest kompetentny do działania w imieniu pracodawcy w tym zakresie, powinien wręcz odmówić wykonania takiego polecenia – mówi Czesław Miś, pełnomocnik ds. czasu pracy lekarzy z OZZL.

Prawnicy wskazują, że obniżenie pensji lekarza musi wynikać z konkretnej przyczyny.

– Najprostszym rozwiązaniem jest obniżenie pensji wszystkim lekarzom ze względu na trudną sytuację finansową – mówi dr Robert Tarnacki, radca prawny.

Tłumaczy, że można też części np. obniżyć wynagrodzenia, jeśli jednocześnie zmniejszy się zakres ich obowiązków.